Do tej pory Budziłek był zaledwie zmiennikiem dla Branislava Pindrocha, ale w niedzielę otrzymał szansę gry od pierwszych minut. 34-latek wypadł w Niepołomicach bardzo pozytywnie – bronił pewnie i zaliczył jedną szczególnie spektakularną interwencję po strzale głową jednego z rywali. Natomiast przy strzałach Kikisa Simona i Kosei Iwao nie miał zbyt wiele do powiedzenia i w efekcie wraz z kolegami musiał uznać wyższość rywali.
– Od października jestem w Górniku, ale na mecz na poważnym poziomie czekałem od niemal dwóch lat. Dobrze się bawiłem na boisku, ale wynik w żaden sposób mnie nie satysfakcjonuje – powiedział po spotkaniu bramkarz Górnika. – Mogliśmy się pokusić o lepszy rezultat. Trzeba zebrać coś z dobrych momentów, które pojawiły się w tym spotkaniu na kolejny mecz, bo musimy punktować. Nie ma co patrzeć za siebie i należy skupić się na najbliższym meczu ze Stalą Mielec. Chciałbym, żebyśmy w najbliższym starciu zobaczyli Górnika grającego na „zero z tyłu” i skutecznego z przodu. To zapewni nam trzy punkty – dodał Budziłek.
Po meczu w Niepołomicach łęcznianie będą mieć dość mało czasu na przygotowanie do kolejnego spotkania. Już w najbliższy piątek na otwarcie 21. kolejki Górnik zagra ze wspomnianą Stalą Mielec. Zespół trenera Ireneusza Mamrota w poprzedniej kolejce przegrał w Warszawie z Polonią 2:5 i zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli (Stal ma 13 punktów, a Górnik 11). A to oznacza, że nadchodzący mecz będzie dla każdej z drużyn arcyważnym starciem. Zespół, który przegra zachowa już tylko matematyczne szanse na utrzymanie w Betclic I Lidze.
– Myślę, że to jeden z niewielu trudnych momentów Górnika i właśnie teraz najbardziej potrzebujemy kibiców, ludzi z Łęcznej i okolic oraz wszystkich sympatyków. Chcielibyśmy zjednoczenia środowiska, a także pełnych trybun po to, by każdy dołożył cegiełkę do końcowego sukcesu i abyśmy mogli cieszyć się z pozostania w lidze – zakończył Budziłek.














Komentarze