Przypomnijmy informację najistotniejszą: z ligi spada tylko najsłabsza ekipa. Biorąc pod uwagę, że zarówno Tauron GTK Gliwice, jak i Miasto Szkła Krosno poczyniły ciekawe transfery i zaczynają grać coraz lepiej, to trzeba zacząć obawiać się o ligowy byt.
Zwłaszcza, jak podopieczni trenera Wojciecha Kamińskiego będą grać tak jak w ostatnim meczu z Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń. Chociaż rywal nie należał do mocarzy, to dość łatwo wygrał 97:88.
– To był ciężki mecz. Rywale chcieli bardziej wygrać ten mecz. Tu nie chodzi o taktykę czy cokolwiek innego. Oni bardzo chcieli wygrać. Kilka razy wracaliśmy do meczu, ale praktycznie ani razu nie prowadziliśmy. Byliśmy już na dystansie 3 punktów, ale nie udało się trafić i wrócić do meczu. Oni dominowali w strefie podkoszowej, to też był ważny element. Wykorzystali swoją fizyczność i pokazali, że są silniejsi – nie ukrywał Bartłomiej Pelczar, zawodnik PGE Start Lublin.
Aktualnie nie ma wyjścia - na razie cała uwaga powinna być poświęcona na niedzielnej konfrontacji z Energą Czarni Słupsk. To bezpośredni rywal w walce o utrzymanie, który ma tyle samo punktów co PGE Start. Ten mecz trzeba wygrać, niezależnie od rozmiarów zwycięstwa. Na odrobienie strat ze Słupska i wygranie dwumeczu raczej nie ma szans. W pierwszej rundzie Czarni wygrali bowiem aż 98:72.
Mecz w hali Globus rozpocznie się w niedzielę o godz. 17.30. Transmisja odbędzie się na sportowych antenach Polsatu.














Komentarze