Ireneusz Mamrot, trener Stali
– Krótko i treściwie. Zagraliśmy dwie różne połowy. Po pierwszej prowadziliśmy 1:0, a powinniśmy wyżej, bo mieliśmy przynajmniej jedną świetną okazję więcej na zdobycie bramki. Do tego dobrze funkcjonowaliśmy w defensywie. Po przerwie za mocno się cofnęliśmy, choć trzeba przyznać, że gospodarze zagrali bardzo dobrze i potrafili nas zdominować. Górnik miał wiele sytuacji, a bardzo pomagał nam Maciej Gostomski. Wiem, że zaraz pojawią się komentarze, że popełnił też błąd. Szkoda, że przy bramce dla rywala próbował łapać piłkę zamiast jej odbijać.
– Minusem są też kontuzje, bo każda ze zmian była wymuszona. To mocno utrudnia granie. Mam nadzieję, że te urazy nie będą poważne i nasi zawodnicy będą szybko zdolni do gry. Cała liga, a już na pewno dół tabeli, poza Górnikiem i Stalą cieszą się z tego wyniku. To dla nas stracone dwa punkty, ale zapewne to samo powie trener gospodarzy
Jurij Szatałow, trener Górnika
– Przespaliśmy pierwszą połowę. Strzeliliśmy bramkę, ale samobójczą i później musieliśmy gonić wynik. W przerwie dokonaliśmy taktycznych korekt i w drugiej części było widać, że zbudowaliśmy dosyć dużą przewagę. Brakuje nam jednak skuteczności pod bramką rywali. Mieliśmy kilka sytuacji, które mogliśmy lepiej rozwiązać.
– Nie składamy broni w żadnym wypadku. Do ostatniego meczu będziemy walczyć i nie odpuścimy. Zespół był bardzo dobrze nastawiony. Można było zauważyć, że nikt nie odpuszczał i wszyscy pracowali dosyć ciężko. Natomiast jak już wspomniałem zabrakło nam skuteczności.
– Stal zaskoczyła nas inną taktyką. Mocno zaskoczyli nas tym, że schodzili dosyć nisko w obronie. Gdy chcieliśmy grać do naszych wahadłowych, to bardzo rzadko dochodziło to do skutku i dlatego trudno było nam rozwinąć skrzydła. W drugiej połowie zmieniliśmy ustawienie i zaczęliśmy trochę lepiej grać. Natomiast trzeba podkreślić, że w pierwszej części nie brakowało zaangażowania, bo wszyscy pracowali. Jako sztab nie do końca dopracowaliśmy to, że rywale mogą tak szybko zmienić swoje ustawienie.
– Straciliśmy dwa punkty w tym spotkaniu. Zawsze mówi się o meczach za „sześć punktów”, chociaż w regulaminie tego nie ma i zawsze rywalizujemy o trzy. U siebie trzeba wygrywać i wykorzystywać okazje pod bramką rywali. Na pewno dokonamy też korekt w defensywie, bo musimy lepiej grać w obronie. Przeciwnicy stworzyli sobie dwie-trzy sytuacje, po których mogli strzelić gola. Nie mam tu myśli tylko obrońców, ale grę defensywną całego zespołu.














Komentarze