34-letni napastnik trafił do Łęcznej przed startem obecnego sezonu. Dla Śpiączki jest to tym samym trzeci pobyt w Górniku. Każdy z nich charakteryzuje się nieco innymi doświadczeniami. Po pierwszym transferze do Łęcznej „Śpiona” przez dwa sezony w PKO BP Ekstraklasie strzelił 19 bramek i wypromował się by po spadku zielono-czarnych pozostać w piłkarskiej elicie.
Drugi pobyt Śpiączki w Łęcznej przypadł na moment kiedy ten zawodnik znalazł się na życiowym zakręcie. Jesienią 2019 roku popularny „Joker” nie potrafił znaleźć zatrudnienia w żadnym klubie po wcześniejszym nieudanym pobycie w GKS Katowice. Wówczas pomocną dłoń do napastnika wystawił Górnik, którego trenerem był Kamil Kiereś. Śpiączka pod wodzą tego szkoleniowca „odbudował się” i po kolejnym pobycie w Łęcznej przeniósł się do Korony Kielce.
Latem zeszłego roku Śpiączka zawitał do „Grodu Dzika” po raz trzeci. Tym razem trafił do Górnika z GKS Tychy jako zawodnik chcący udowodnić, że za wcześnie postawiano w Tychach na nim przysłowiowy „krzyżyk”.
W Górniku „Śpiona” z miejsca stał się jednym z najważniejszych zawodników i miał zapewnić odpowiednią jakość w linii ataku, a przede wszystkim bramki. 34-latek mecz pierwszej kolejki z Polonią Bytom zaczął jeszcze na ławce rezerwowych (trafił do klubu zaledwie kilka dni przed meczem), ale potem był już etatową postacią w pierwszym składzie. W drugiej kolejce Śpiączka strzelił gola w Chorzowie przeciwko tamtejszemu Ruchowi, a później zagrał z kolegami przeciwko Puszczy Niepołomice, Stali Mielec, GKS Tychy, Pogoni Siedlce, Wieczystej Kraków (ten mecz zaczął na ławce rezerwowych), Stali Rzeszów, Pogoni Grodzisk Mazowiecki i Wiśle Kraków.
Starcie z Białą Gwiazdą zaczęło się dla zielono-czarnych znakomicie. Już w dziewiątej minucie Śpiączka wpisał się na listę strzelców, ale później doznał poważnej kontuzji kolana i opuścił boisko. Górnik nie dość, że stracił swojego napastnika, to nie zdobył w meczu z ekipą z Krakowa choćby punktu.
Po spotkaniu z Wisłą 34-latek poddał się długiemu leczeniu. W rundzie jesiennej kibice nie zobaczyli go już na boisku, ale liczyli, że ich ulubieniec będzie zdolny do gry od pierwszego meczu rundy wiosennej. W Niepołomicach z tamtejszą Puszczą Śpiączki zabrakło jeszcze w składzie, ale w ostatnim meczu przeciwko Stali Mielec „Śpiona” usiadł na ławce rezerwowych, a w 74 minucie zmienił Patryka Paryzka. Tym samym rozbrat doświadczonego napastnika z boiskami ligowymi zamknął się na 143 dniach.
W najbliższej kolejce Górnik zagra u siebie z GKS Tychy, który w poniedziałek wieczorem zremisował u siebie z Odrą Opole. Dla Śpiączki nadchodzące spotkanie będzie mieć dodatkowy smaczek i znając jego charakter będzie on chciał przypomnieć się tamtejszym kibicom, najlepiej poprzez strzelenie gola. Czy mu się to uda? Na odpowiedź trzeba poczekać do piątkowego wieczora.














Komentarze