Konferencję otworzył prezes Lubelskiego Ruchu Narodowego Rafał Mekler.
– Od kilku dni, a nawet tygodni, bulwersuje nas wybór ambasadora województwa lubelskiego w osobie Pracowni Studiów nad Holokaustem. I nie chodzi o samą ideę, którą ta pracownia promuje, lecz o postać osoby, która jest jej twarzą – powiedział. Chodzi oczywiście o Sabinę Bober, adiunkt KUL, która w ramach swojej działalności naukowej m.in. organizuje konferencje międzynarodowe oraz inne inicjatywy związane z badaniem i prezentacją historii Holokaustu.
„Bulwersuje nas ten wybór”
Jak zaznaczył Mekler, jego zastrzeżenia dotyczą treści publikowanych w mediach społecznościowych przez panią Bober. – Pozwoliłem sobie przejrzeć profil ambasadora województwa lubelskiego i znajdujemy tam bardzo wiele bulwersujących treści – mówił.
Wśród przykładów wymieniał m.in. wpisy, które – jego zdaniem – miały zawierać oskarżenia wobec instytucji takich jak TVP3 Lublin, IPN czy KUL. – Czytamy, że Polacy to mordercy Żydów. Czytamy o niszczeniu cmentarzy żydowskich. Pojawiają się zarzuty wobec samorządowców – wskazywał.
Mekler odniósł się również do kwestii tablic upamiętniających ofiary Zagłady. – Dostajemy sygnały z wielu stron, także od samorządowców, że są zmuszani do różnych rzeczy, że jest czyniona na nich presja, aby upamiętniać w określony sposób – powiedział.
Szef lubelskich narodowców zaznaczył, że jego środowisko domaga się odebrania Pracowni tytułu ambasadora – Uważamy, że jest to deprecjonujące dla samego tytułu Ambasadora Województwa Lubelskiego – stwierdził.
„Samorządowcy mówią o presji”
Poseł Witold Tumanowicz poinformował, że również do niego docierały sygnały od przedstawicieli samorządów.
– Dzwonią do mnie samorządowcy, którzy mówią, że przynajmniej odnoszą wrażenie, iż są szantażowani przez Urząd Marszałkowski w taki sposób, że jeśli nie powieszą tablic, mogą mieć problemy z finansowaniem – powiedział.
Nie podał jednak nazw gmin ani dokładnej liczby osób, które zgłaszały takie sygnały. – Rozmawiałem z kilkoma samorządowcami, którzy takie wrażenie odnieśli – dodał.
Poseł zaznaczył, że jego zdaniem sposób prowadzenia debaty w tej sprawie „wystawia bardzo złe świadectwo Urzędowi Marszałkowskiemu”. – Domagamy się, aby osoba kierująca Pracownią nie pełniła funkcji ambasadora województwa – podkreślił.
Krytyka publikacji historycznych
Historyk i publicysta Leszek Żebrowski mówił podczas konferencji o – jak to określił – „zalewaniu literaturą pseudohistoryczną”. – Z państwa i społeczności, które było okupowane i prześladowane, stajemy się narodem sprawców – powiedział. Przywołał wyniki badań, według których – jak wskazywał – rośnie przekonanie o współodpowiedzialności Polaków za Holokaust. – To są skutki różnych publikacji i działań. Historia jest wypaczona – ocenił.
Odnosząc się do narracji dotyczącej Żołnierzy Wyklętych, mówił: – Zostali sprowadzeni do karykatury, do oskarżeń o mordowanie dzieci żydowskich. To – w mojej ocenie – nie miało miejsca.
Żebrowski podkreślił, że należy „pokazywać historię w takim świetle, jak było naprawdę”.
Głos środowisk kombatanckich
Wojciech Rowiński, przedstawiciel Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, powiedział, że jego środowisko jest „zaniepokojone i zbulwersowane” przyznaniem tytułu ambasadora.
– Od lat zmagamy się z kłamstwem historycznym, które jest wtłaczane przez główny mainstream. Zakłamanie o Żołnierzach Wyklętych, którzy są porównywani do Niemców, bulwersuje nas i zawsze będziemy stawać w ich obronie – oświadczył.
Z kolei Adam Łukasik z Instytutu Dziedzictwa Żołnierzy Wyklętych i Osób Represjonowanych mówił o konieczności dalszych ekshumacji na terenie Górek Czechowskich w Lublinie i jednocześnie sprzeciwie wobec zabudowy tego terenu.
– Znaleziono siedemdziesiąt ciał, a są osoby, które chcą zabronić dalszych wykopalisk. Uważam, że należy kontynuować te prace – powiedział. – Czy nasi Żołnierze Wyklęci nie zasłużyli na upamiętnienie? – pytał retorycznie.
Wniosek na biurko marszałka Stawiarskiego
W złożonym do marszałka województwa piśmie wnioskodawcy argumentują, że tytuł „Ambasadora Województwa Lubelskiego” powinien przysługiwać podmiotom, które „łączą działalność merytoryczną z postawą odpowiedzialną i sprzyjającą budowaniu wspólnoty”.
Autorzy wniosku zarzucają pracowni m.in. formułowanie uogólnień dotyczących postaw Polaków wobec ludności żydowskiej w czasie II wojny światowej, brak kontekstu historycznego w przekazie oraz aprobatę dla treści obraźliwych wobec krytyków. Wskazują również, że utrzymywanie tytułu w obecnej sytuacji może być – w ich ocenie – odczytywane jako akceptacja działań budzących sprzeciw części środowisk.
Co się stanie z wnioskiem? Odpowiedź na to pytanie przyniosą zapewne najbliższe dni.














Komentarze