Akcja o dość oczywistym kryptonimie "Poszukiwany" zakończyła się w ubiegłym tygodniu. Wzięli w niej udział policjanci ze wszystkich jednostek lubelskiego garnizonu. Celem było ustalenie miejsca przebywania i zatrzymanie ukrywających się przed wymiarem sprawiedliwości. Wielu z nich regularnie zmieniało miejsca pobytu, obawiając się zatrzymania. Jak się okazało - ich obawy nie były na wyrost. Kryminalni zadziałali na szeroką skalę. W ciągu dwóch dni sprawdzili ponad 1200 miejsc i adresów, wylegitymowali ponad 3,5 tys. osób, w tym ponad 500 obcokrajowców.
- Wśród zatrzymanych są osoby poszukiwane listami gończymi lub sądowymi nakazami doprowadzenia, skazane prawomocnymi wyrokami na kary pozbawienia wolności lub aresztu, a także osoby poszukiwane do ustalenia miejsca pobytu. Po zatrzymaniu poszukiwani trafili do aresztów śledczych lub zakładów karnych - informuje nadkom. Anna Kamola z KWP w Lublinie.
Podejmowana działania koordynowali funkcjonariusze Wydziału Poszukiwań i Identyfikacji Osób Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie, zwani "łowcami głów". W ręce policji wpadło łącznie 120 osób, w tym 22 poszukiwanych listami gończymi. Wśród nich była piątka znaleziona w powiecie świdnickim. Jednym z nich był 25-latek skazany na 2,5 roku więzienia za uszkodzenie ciała przy użyciu niebezpiecznego narzędzia.
W powiecie bialskim wpadł inny 25-latek, skazany w przeszłości na 8 miesięcy więzienia za pobicie. Zatrzymali go kryminalni z Terespola tuż po tym, kiedy wrócił do domu. Bialska policja schwytała również 46-letniego Rosjanina skazanego w przeszłości na 8 miesięcy za oszustwo. Za to samo przestępstwo odpowie również ścigany listem gończym 21-latek z Ukrainy zatrzymany przez kryminalnych z Chełma. W ręce mundurowych wpadli również poszukiwani obcokrajowcy z Bułgarii i Czech.
Policjanci zapowiadają kontynuację podobnych działań. Skala problemu jest ogromna. Skazani za różne przestępstwa kryminaliści, mimo skazujących wyroków i listów gończych - nadal chodzą po ulicach. Co ciekawe - nie wszyscy z nich ukrywają się w dosłownym rozumieniu tego słowa. Wielu przebywa we własnych domach, pod oficjalnymi adresami i własnymi nazwiskami. Po prostu - w odpowiednim terminie nie skorzystali z wysłanego im zaproszenia i nie stawili się w wyznaczonym zakładzie karnym.
- Tylko w ubiegłym roku w całym województwie zatrzymaliśmy ponad 7,5 tysiąca poszukiwanych, z czego 1,3 tys. poszukiwanych na podstawie listów gończych - przyznaje nadkom. Kamola.














Komentarze