Tyszanie zimą pożegnali się z sześcioma zawodnikami, a w ich miejsce pojawiło się, uwaga, aż 11 piłkarzy! Tym samym śmiało można powiedzieć, że Łukasz Piszczek otrzymał bardzo solidne wsparcie od klubowego zarządu w kontekście walki o utrzymanie.
Zmiany kadrowe póki co nie przekładają się jednak na poprawę dorobku punktowego. Ekipa z Tychów „na dzień dobry” przegrała w Krakowie z Wisłą 1:3, a w poprzedniej kolejce zaledwie zremisowała u siebie z Odrą Opole 1:1. Efekt? 16. miejsce w tabeli i tylko dwa punkty przewagi nad ostatnim w stawce Górnikiem Łęczna.
Przechodząc do zielono-czarnych nadchodzące starcie z tyszanami będzie dla podopiecznych trenera Jurija Szatałowa właściwie meczem ostatniej szansy. Czas biegnie, a zielono-czarni wciąż zajmują ostatnie miejsce w tabeli. Kibice czekają na pierwszą wygraną pod wodzą nowego-starego trenera, a piłkarze zapewniają, że nie brak im motywacji.
– Walczymy o utrzymanie i chcemy o nie walczyć do końca. W każdym meczu musimy dawać z siebie sto procent oraz dążyć do odnoszenia zwycięstw – powiedział po ostatnim meczu Dawid Tkacz, pomocnik Górnika. – Liczę na to, że dzięki temu za tydzień trzy punkty zostaną w Łęcznej – dodał Tkacz.
Jak wygląda sytuacja kadrowa łęcznian? Z tygodnia na tydzień jest coraz lepsza. Po pierwsze do zdrowia wrócił Bartosz Śpiączka, a po drugie karę za nadmiar żółtych kartek odcierpiał Adam Deja. Jednak tym razem swoim kolegom, właśnie ze względu na kartki nie będzie mógł pomóc Oskar Osipiuk, który w Niepołomicach strzelił honorowego gola dla Górnika.
Początek piątkowego spotkania w Łęcznej zaplanowano na godzinę 18. Piłkarze i sztab szkoleniowy liczą na wsparcie kibiców. Jednak Ci, którzy nie będą mogli pojawić się na stadionie przebieg spotkania będą mogli śledzić w internecie pod adresem sport.tvp.pl.
Zachęcamy także do wspólnych piłkarskich emocji i śledzenia relacji tekstowej ze spotkania pod adresem dziennikwschodni.pl.














Komentarze