To nie była zima bez śniegu.
To nie był sezon bez mrozów.
Tegoroczna aura sprzyjała narciarzom – temperatury regularnie spadały poniżej zera, białego puchu nie brakowało. Problem pojawił się gdzie indziej.
Stok w Kumowej Dolinie został otwarty 13 stycznia – po raz pierwszy od kilku lat. Do dyspozycji narciarzy oddano dwa wyciągi: 200-metrowy oraz 60-metrowy na tzw. „oślej łączce”. Początek sezonu dawał nadzieję, że wreszcie uda się wykorzystać sprzyjającą aurę.
Przerwała ją jednak awaria dłuższego wyciągu narciarskiego. Wstrzymała funkcjonowanie stoku na kilka kluczowych tygodni, gdy warunki były najlepsze.
Początkowo zakładano, że wyciąg uda się uruchomić ponownie na ferie zimowe – i rzeczywiście tak się stało. Problem w tym, że gdy infrastruktura była już gotowa, zima zaczęła ustępować.
Otwarcie na finiszu
20 lutego MOSiR ponownie uruchomił dłuższy wyciąg. To była długo wyczekiwana wiadomość – zwłaszcza że wcześniejsze tygodnie z mrozem i śniegiem przeszły w dużej mierze bez możliwości pełnego korzystania z infrastruktury.
Narciarze wrócili na stok.
Ale tylko na chwilę.
23 lutego ogłoszono zakończenie sezonu narciarskiego 2026. Tym razem przyczyną była już odwilż i roztopy. Warunki, które przez wiele tygodni były idealne, ustąpiły dokładnie wtedy, gdy wyciąg znów zaczął działać.
„To on w ogóle był otwarty?”
W mediach społecznościowych nie zabrakło ironii.
„To on w ogóle był otwarty?” – pytali komentujący.
„Nie zdążyłem…” – pisali inni.
Pojawiły się też głosy krytyczne wobec organizacji sezonu i przygotowań technicznych.
Tym razem jednak frustracja ma inne podłoże niż zwykle. Śnieg był. Mróz był. Zabrakło sprawnego wyciągu w kluczowym momencie.
Dla wielu mieszkańców to właśnie ta zbieżność – sprzyjającej pogody i technicznej przerwy – stała się symbolem niewykorzystanej szansy.
Stracony moment
Kumowa Dolina to miejsce, gdzie swoje pierwsze skręty stawiają dzieci z Chełma i okolic. To lokalny stok, który nie konkuruje z górskimi kurortami, ale daje dostęp do zimowego sportu bez wyjazdu w Tatry czy Bieszczady.
W tym roku warunki naturalne dawały realną możliwość dłuższego sezonu.
Awaria wyciągu sprawiła jednak, że najlepsze tygodnie zimy minęły bez pełnego wykorzystania infrastruktury.
Kiedy wszystko było gotowe – przyszła odwilż.
Lekcja na przyszłość?
MOSiR żegna narciarzy słowami: „Do zobaczenia w przyszłym sezonie”.
Pytanie, jakie zostaje po tym, nie dotyczy już wyłącznie pogody.
Bo jeśli zima dopisuje, a stok nie działa, rozczarowanie jest większe niż wtedy, gdy śniegu po prostu nie ma.
Sezon 2026 w Kumowej Dolinie nie zakończył się z powodu braku zimy. Zakończył się, bo zima i infrastruktura minęły się w czasie.
A w sporcie – jak wiadomo – timing bywa wszystkim.














Komentarze