Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Idą zmiany w Grupie Azoty? Nadzieje i obawy w Puławach

W środę, 25 lutego, przedstawiciele załogi Zakładów Azotowych w Puławach, tydzień po pikiecie przed budynkiem dyrekcji kombinatu, spotkali się z nowym prezesem spółki, Marcinem Celejewskim. Rozmowy dotyczyły nie tylko spraw bieżących, ale także przyszłości całej grupy kapitałowej.
zakłady azotowe w Puławach, komin elektrociepłowni
Zakłady Azotowe w Puławach to jednak z największych firm przemysłowych województwa lubelskiego, wiodący producent nawozów w Europie

Autor: Radosław Szczęch/archiwum

Organizatorem wspomnianej pikiety był Związek Zawodowy Pracowników Ruchu Ciągłego, który krytykuje m.in. politykę kadrową puławskiej spółki, w tym zatrudnianie ludzi z klucza rodzinno-towarzyskiego, czy  "wyprowadzanie pieniędzy z funduszu płac". Przedmiotem zainteresowania ZZPRC niezmiennie jest również przyszłość całego zakładu i szerzej - Grupy Azoty, do której "Puławy" należą. I właśnie podczas zgromadzenia pracowników padły słowa mówiące o tym, że nadchodzą zmiany, które mogą być pozytywne dla Zakładów Azotowych. 

"W końcu coś dobrego"

- Jest pomysł rekonstrukcji grupy zorganizowanej obecnie wokół "Tarnowa" (Grupa Azoty S.A. z siedzibą w Tarnowie przyp.) na strukturę holdingową z zarządem w Warszawie - mówił podczas wspomnianego zgromadzenia przewodniczący ZZPRC, Sławomir Wręga. - Byłby to nowy byt, do którego wniesione zostałyby akcje spółek Grupy Azoty. To jest dla nas dobra wiadomość ponieważ "Tarnów" nas zadusi zupełnie, na śmierć, jeśli pozostaniemy pod jego jurysdykcją przez kolejne lata - ocenił. 

Co ważne, takich rewelacji nie zdementował obecny na pikiecie przedstawiciel zarządu ZA, Piotr Kruk. - Każdy od dawna wie, że Grupa Azoty, w tej formie, nie może dalej istnieć w sposób trwały. Potwierdzają to analizy i nasze obserwacje. Zmiany na samej górze, w strukturach grupy - to wszystko się dzieje i miejmy nadzieję, że dla Puław będzie to w końcu coś dobrego - powiedział. 

Warszawa zamiast Tarnowa?

Temat tych zmian, ewentualnego holdingu, został poruszony także w ostatnią środę, 25 lutego, podczas  spotkania związkowców z prezesem zarządu puławskich Azotów, Marcinem Celejewskim. - Dopytywaliśmy o to, ale dowiedzieliśmy się tylko tyle, że rozważane zmiany są naprawdę istotne, strukturalne, wręcz rewolucyjne. Żadne szczegóły jednak nie padły - przyznaje w rozmowie z nami Sławomir Wręga. 

Zdaniem związkowca pojawiające się, także w branżowych mediach, doniesienia związane z przyszłością GA, to dobry prognostyk dla Zakładów Azotowych. ZZPRC od lat krytycznie ocenia jakość zarządzania polską chemią przez menedżerów z Polic i Tarnowa, więc na holdingową szansę wyjścia spod ich kapitałowego i organizacyjnego zwierzchnictwa związek spogląda z nieskrywaną nadzieją.

- Chodzi o to, że w ramach holdingu wszyscy bylibyśmy równi, nie byłoby tej podległości - tłumaczy nasz rozmówca. Oczywiście wtedy również byłby jakiś zarząd nad całą strukturą, ale jak wynika z pogłosek - w Warszawie, którą puławianie akceptują znacznie bardziej od nie najlepiej kojarzącego się Tarnowa. 

Rozmowy o Anwilu 

O tym, że Ministerstwo Aktywów Państwowych rozważa nowy sposób organizacji kontrolowanych przez siebie spółek przemysłu nawozowego, donosi także portal "XYX". Ten powołując się na anonimowe źródło twierdzi, że w MAP istnieje koncepcja dołączenia do Grupy Azoty - zakładów chemicznych Anwil w Płocku. To miałoby się stać jednak dopiero po poprawie sytuacji finansowej GA. Tymczasem do Orlenu być może trafią Polimery Police. Co ciekawe, puławscy związkowcy twierdzą, że Anwil również miałby być częścią nawozowego holdingu.  

Nadchodzi unijny cios

Tymczasem nad całą branżą nawozową nadciągają kolejne, czarne chmury. Komisja Europejska rozważa tymczasowe zawieszenie ceł i podatku węglowego na nawozy oraz kluczowe substancje do ich wytwarzania (mocznik, amoniak) spoza Unii Europejskiej. Dla polskich rolników oznaczałoby to tymczasowo tańsze, zagraniczne nawozy. Dla polskich producentów nawozów, w tym tych największych jak Zakłady Azotowe "Puławy"  byłby to gwóźdź do trumny. 

- Zabić Azoty Puławy, taki mają cel - piszą z kolei związkowcy z puławskiej "Solidarności". - Komisja Europejska ogłasza kolejne „pakiety pomocowe” i chwali się w mediach, że dzięki nim ceny nawozów spadną. Brzmi jak wielki sukces? Niestety, kiedy wczytamy się w szczegóły najnowszych unijnych pomysłów, okazuje się, że to wyrok śmierci dla polskiego i europejskiego przemysłu chemicznego - oceniają. 

"Krzyżyk na polskiej produkcji"

- Jesteśmy dumnym, nowoczesnym i potężnym zakładem, ale żadna firma nie wygra z nieuczciwą konkurencją, która nie musi spełniać unijnych norm klimatycznych i korzysta z tanich surowców. Zmusza się nas do konkurowania z firmami z krajów, gdzie koszty produkcji są ułamkiem naszych. Efekt? Produkcja w Puławach staje się coraz mniej opłacalna. A to prosta droga do zamykania instalacji i zagrożenie dla tysięcy miejsc pracy - tłumaczą członkowie NSZZ "S" rozczarowani biernością polskiego rządu. - Można odnieść wrażenie, że rządzący już dawno postawili krzyżyk na polskiej produkcji nawozów - piszą przedstawiciele załogi puławskiego kombinatu. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama