- Niech kolejne wręczenie not identyfikacyjnych będzie dowodem na to, że państwo polskie zawsze wraca po swoich. Cześć i chwała bohaterom. Wieczna hańba oprawcom, przedstawicielom systemów totalitarnych. Niech żyje wolna Polska! Ta uroczystość ma głęboki państwowy sens, ponieważ każdy polski żołnierz, każdy polski oficer, każdy, kto nosi w swoim sercu zobowiązanie wobec Polski, musi wiedzieć, że choćby to trwało i osiemdziesiąt lat, Rzeczpospolita Polska zawsze wróci po swoich synów. Wróci po swoich synów, którzy za nią są gotowi się bić, są gotowi jej bronić i Polska nigdy nie opuści tych, którzy Rzeczypospolitej służą - mówił prezydent Karol Nawrocki.
W Belwederze upamiętniono dwie ofiary totalitaryzmów pochodzące z Lubelszczyzny - Antoniego Wieczorka i Józefa Jasińskiego. Ich biogramy przedstawiamy za Pałacem Prezydenckim:
„Antoni Wieczorek, pseudonim „Ścibor”, „Kaktus”, syn Józefa i Aleksandry z domu Skrodzkiej, urodził się 6 grudnia 1902 r. w Borkowie, powiat łomżyński. Był oficerem rezerwy Wojska Polskiego, kapitanem Armii Krajowej, odznaczonym Krzyżem Walecznych. W latach 1923–1924 odbył służbę wojskową w Szkole Podchorążych Rezerwy Piechoty przy 33. pułku piechoty. Po wojsku podjął pracę jako mierniczy w powiecie sokołowskim, a w 1938 r. przeniósł się do Lublina, gdzie od 1943 r. był zatrudniony w Wojewódzkim Urzędzie Ziemskim. Przed wojną należał do Stronnictwa Ludowego. Od 1942 r. był związany z Polską Organizacją Zbrojną i wchodził w skład sztabu Komendy Okręgu Lublin. W marcu 1943 r., po scaleniu z Armią Krajową, został mianowany adiutantem komendanta Okręgu AK Lublin Kazimierza Tumidajskiego „Marcina” i pełnił tę funkcję do momentu internowania „Marcina” w sierpniu 1944 r. U jego boku uczestniczył w rozmowach z Sowietami w lipcu 1944 r. W drugiej połowie września 1944 r. został mianowany zastępcą szefa Oddziału II Komendy Okręgu ds. kontrwywiadu, a w październiku 1944 r. szefem tego oddziału. 18 października 1944 r. został aresztowany przez Smiersz i osadzony w areszcie NKWD przy ul. Chopina 18 w Lublinie. Antoni Wieczorek przeszedł bardzo intensywne śledztwo połączone z niebywałym okrucieństwem. 15 grudnia 1944 r. został przekazany Resortowi Bezpieczeństwa Publicznego PKWN i osadzony w więzieniu na Zamku w Lublinie. Był sądzony przed Najwyższym Sądem Wojskowym. Wyrokiem z 27 stycznia 1945 r. został skazany na karę śmierci. W nocy z 18 na 19 lutego 1945 r. uwolniła go z celi śmierci grupa żołnierzy z Samodzielnego Batalionu Ochrony Jeńców Wojsk Wewnętrznych, którzy pełnili w więzieniu służbę wartowniczą i byli związani z konspiracją. Przez pewien czas ukrywał się w oddziale Zdzisława Brońskiego „Uskoka”, następnie wyjechał do Torunia. Tam 14 kwietnia 1945 r. został ponownie aresztowany i przewieziony na Zamek w Lublinie. 3 lipca 1945 r. Naczelna Prokuratura Wojskowa wydała polecenie wykonania orzeczonej w styczniu kary śmierci. Wyrok został wykonany 9 lipca 1945 r. w więzieniu na Zamku w Lublinie”.
„Józef Jasiński pseudonim „Grom”, syn Stefana i Pauliny z domu Wiśniewskiej, urodził się 19 marca 1907 r. w Dołhobyczowie, powiat hrubieszowski. W latach 1928–1929 odbył służbę wojskową w 45. pułku piechoty. W konspiracji działał od 1941 r. Początkowo związany był z Batalionami Chłopskimi. Służył w oddziale Stanisława Basaja pseudonim „Ryś”, a następnie w bojówce Rejonu V Obwodu Armii Krajowej Hrubieszów dowodzonej przez Stefana Kwaśniewskiego pseudonim „Wiktor”. Po wkroczeniu Sowietów na Lubelszczyznę pozostawał w dalszym ciągu pod komendą „Wiktora”. Pełnił funkcję dowódcy drużyny. Pod koniec 1946 r. został przeniesiony do oddziału Jana Leonowicza pseudonim „Burta”. Ujawnił się 17 kwietnia 1947 r. przed Powiatowym Urzędem Bezpieczeństwa Publicznego w Hrubieszowie. Nie zaprzestał jednak działalności konspiracyjnej i służył nadal pod komendą „Burty”. Józef Jasiński został aresztowany 20 grudnia 1947 r. przez funkcjonariuszy Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Hrubieszowie. Przeszedł brutalne śledztwo. Był sądzony w trybie doraźnym. W dniu 23 marca 1948 r. na rozprawie przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Lublinie na sesji wyjazdowej w Hrubieszowie został skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 6 kwietnia 1948 r. w więzieniu na Zamku w Lublinie”.
Robert Derewenda, szef klubu lubelskich radnych PiS i dyrektor tutejszego oddziału IPN-u, że z rąk prezydenta Nawrockiego noty identyfikacyjne odebrali Marcin Jasiński, prawnuk ofiary i Anna Wojtkowska, wnuczka siostry ofiary.
Szczątki Antoniego Wieczorka i Józefa Jasińskiego odnaleziono kolejno 19 listopada 2019 roku i 20 listopada 2020 roku podczas prac poszukiwawczych prowadzonych przez IPN na terenie Cmentarza Rzymskokatolickiego przy ul. Unickiej w Lublinie.
Ojczyzna nie zapomni
Dzwonimy do dyrektora Roberta Derewendy.
- Co wydarzyło się w Belwederze? Jakie ta uroczystość ma znaczenie dla pamięci o ofiarach Antoniego Wieczorka i Józefa Jasińskiego? I jeszcze szerzej: dla lubelskiego IPN-u?
- Proszę zwrócić uwagę na słowa, które wypowiedział wczoraj prezydent Karol Nawrocki o tym, że każdy Polak, który oddaje życie na ołtarzu ojczyzny, musi mieć przekonanie, że po niego wrócimy, że Polska się o niego upomni. To niezwykle istotne, że mimo upływu około osiemdziesięciu lat od wydarzeń z czasów II wojny światowej, identyfikujemy osoby zamordowane przez niemieckiego okupanta, nacjonalistów ukraińskich czy komunistów. Zostały one wydobyte z dołów śmierci, gdzie ich szczątki były ukrywane przed ich rodzinami i narodem. Instytut Pamięci Narodowej dokłada wszelkich starań, aby nie tylko odnaleźć te szczątki, ale także dokonać identyfikacji i przywrócić ofiarom imię i nazwisko. Dziś, kiedy dbamy o bezpieczeństwo państwa i przygotowujemy obronę ojczyzny, każdy żołnierz i oficer musi mieć pewność, że jeśli przyjdzie mu walczyć, Polska będzie go wspierać. A nawet jeśli odda życie, ojczyzna o nim nie zapomni. To jest kwintesencja takich uroczystości identyfikacyjnych.
- Szczątki Wieczorka i Jasińskiego odnaleziono podczas prac poszukiwawczych prowadzonych przez IPN na terenie Cmentarza Rzymskokatolickiego przy ul. Unickiej w Lublinie. Czy na Lubelszczyźnie jest więcej takich miejsc?
- Niestety, ale tak. Lublin był miejscem szczególnym. Tu Niemcy, a później Sowieci i polscy komuniści przesłuchiwali, torturowali i w skrytobójczy sposób mordowali tych, którzy tworzyli Polskie Państwo Podziemne, a po wojnie opowiadali się za niepodległością i suwerennością Polski. Jesteśmy im winni pamięć. Dlatego prowadzimy te prace. Wczoraj w Pałacu Prezydenckim prezydent wręczał również notę identyfikacyjną dotyczącą całej rodziny – rodziny Pochwatków, którzy w czasie II wojny światowej ukrywali Żydów i zostali za to zamordowani przez okupanta niemieckiego. W chwili śmierci najstarsza córka była w zaawansowanej ciąży - w trakcie prac ekshumacyjnych odnaleźliśmy pozostałości ludzkiego płodu. Ta sytuacja przypomina historię rodziny Ulmów. Odnalezienie i identyfikacja takich rodzin pokazują, że Ulmowie nie stanowili wyjątku. Całe polskie rodziny ryzykowały życie wszystkich swoich członków, ukrywając Żydów podczas okupacji niemieckiej. Rodzina Ulmów i rodzina Pochwatków są tego przykładem.
- Napisał pan na Facebooku, że współpraca z prezydentem Karolem Nawrockim dla dobra naszej ojczyzny jest szczególnym zaszczytem i odpowiedzialnością. Faktycznie dostrzega pan w działaniach prezydenta szczególną troskę o sprawy z upamiętnieniem Polaków, którzy padli ofiarą totalitaryzmów?
- Oczywiście, kiedy słuchaliśmy świadectwa córki mężczyzny zamordowanego w 1952 roku przez komunistów, prezydent Nawrocki był bardzo wzruszony, jak my wszyscy zresztą. Urodziła się w więzieniu. Jej matkę przetrzymywano rok w areszcie. Tatę zabito. Nigdy go nie widziała. Nie wiedziała, gdzie znajdują się jego szczątki. Dziś, mając 74 lata, może zapalić znicz na jego grobie. To są momenty niezwykle poruszające. I pierwsza tego typu uroczystość, w której prezydent Karol Nawrocki występował jako głowa państwa. Wcześniej uczestniczył w tych działaniach jako prezes IPN. Dla mnie to zaszczyt i ogromna odpowiedzialność, że jako dyrektor lubelskiego oddziału IPN mogę sprawować pieczę nad tymi pracami. W naszym oddziale działa zespół zajmujący się poszukiwaniami i identyfikacją ofiar zamordowanych przez Niemców, komunistów czy nacjonalistów ukraińskich.
- Jak duży jest to zespół?
- Oddziałowe Biuro Poszukiwań i Identyfikacji w Lublinie to zespół trzech pracowników. Jest to wyspecjalizowana komórka, ale w działania angażowani są pracownicy z całej Polski – archeolodzy i inni specjaliści, jak antropolodzy, genetycy, medycy sądowi. Prace poszukiwawczo-ekshumacyjne realizowane są w ramach zadań ustawowych IPN, a także w ramach śledztw prowadzonych przez Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, która funkcjonuje w strukturach IPN. Również lubelski oddział ma prężnie działającą komisję. Prowadzi ona między innymi śledztwa dotyczące zbrodni na Zamku Lubelskim i działań związanych z wysiedleniami z Zamojszczyzny.













Komentarze