Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Boom na łyżwy w Lublinie. Pomogła pogoda i olimpijskie emocje

Zima sprzyjała łyżwiarzom, a miejskie lodowisko na Placu Litewskim przez całe tygodnie tętniło życiem. Rodziny, dzieci i początkujący łyżwiarze chętnie korzystali z tafli w samym sercu Lublina. Czy pomysł z miejską ślizgawką okazał się sukcesem? I co można jeszcze dopracować? Podsumowujemy sezon razem z instruktorką Jolantą Kotlińską.
Boom na łyżwy w Lublinie. Pomogła pogoda i olimpijskie emocje
Jolanta Kotlińska – instruktorka łyżwiarstwa, współzałożycielka pierwszego klubu łyżwiarskiego w Lublinie.

Źródło: JK (archiwum)

Ostatnio spotkałyśmy się tuż przed otwarciem nowego lodowiska na Placu Litewskim. Po niemal 3 miesiącach funkcjonowania sezon na nim został już zakończony. Sprawdziło się lodowisko w tym miejscu?

Oczywiście lodowisko świetnie się sprawdziło, wiele miast ma miejskie ślizgawki, które świetnie wpisują się w zimowy klimat i pozwalają na chwile beztroski, uatrakcyjniając ofertę miasta.
Śledziłam przez ostatnie dwa i pół miesiąca na bieżąco opinie mieszkańców Lublina dotyczące lodowiska. Poza pojedynczymi negatywnymi komentarzami związanymi z kosztami czy celowością przedsięwzięcia większość mieszkańców odbierała ten pomysł bardzo pozytywnie.
Lokalizacja i cena to strzał w dziesiątkę – dobrze skomunikowane miejsce sprzyjało wspólnej aktywności i spacerom. W pobliżu baza gastronomiczna oraz kulturalna sprawiała, że można było w pełni skorzystać z wolnego czasu. Podstawą jest oczywiście dostępna wypożyczalnia łyżew. Muzyka, światła oraz klimat miejsca sprawił, że przechodnie z zaciekawieniem przystawali przy obiekcie, spontanicznie zakładali łyżwy, oglądali pokazy, animacje i miło spędzali czas.
Obsługa i świetnej jakości rolba dostosowana do mniejszych lodowisk zadbała o dobrą jakość lodu. Dobrze zaplanowane były też przerwy. W tym roku lodowisko poszerzyło także ofertę o specjalną platformę dla osób z niepełnosprawnością na wózkach inwalidzkich – Lugicup Ice Perf, która umożliwia jazdę na lodzie. Należy dodać, że tego typu sprzęt posiada zaledwie kilka lodowisk w Polsce.


W tym roku zima sprzyjała sportom na lodzie, szczególnie w okresie ferii.
Lodowisko Zimowy Lublin bardzo odciążyło Icemanię, zwłaszcza w okresie świąt i ferii. Rodziny bez problemu mogły dostać się na jeden z dwóch obiektów, co w poprzednich latach czasami graniczyło z cudem, a kolejki ciągnęły się na placu przed obiektem.
Zima w tym roku dopisała i wyjątkowo sprzyjała aktywności na świeżym powietrzu. Jej walory można było wykorzystać jak nigdy na wiele sposobów i super, że lodowisko dotrwało do ferii. Oferta dla młodszych była bardzo atrakcyjna na obu obiektach. Dzieci do dyspozycji miały półkolonie na Icemanii, w weekendy bezpłatną naukę jazdy prowadzoną na Placu Litewskim przez kluby AS Lublin oraz MKŁ Libella Lublin. Program Ministerstwa Sportu „Chodź na Łyżwy” prowadzony przez klub UKŁF Salchow Lublin oraz tematyczne, cotygodniowe pokazy łyżwiarskie, animacje przygotowywane pod okiem trenerek Oliwi Milanowskiej oraz Oliwi Piecyk, która uzyskała niedawno tytuł „Trener sportowy roku 2025 w Lublinie”. Tu wspomnę tylko sentymentalnie, że historia zatoczyła koło, ponieważ 15 lat temu pod okiem pani Doroty Pieńkoś moja córka także uczestniczyła w pokazach i otwarciu lodowiska na Placu Litewskim. To niesamowite uczucie widzieć ponownie dorosłe już dziecko w tym miejscu. Oczywiście nie należy zapominać o sekcji hokeja LHT Lublin, która także prowadziła zajęcia w różnych grupach wiekowych i przyczynia się do rozwoju łyżwiarstwa w Lublinie.

A może są kwestie techniczne czy organizacyjne, które warto na przyszłość ulepszyć na nowym lodowisku pod chmurką?

Na pewno można by dodać atrakcje „dla starszych” w postaci tematycznych wieczorów z animatorem czy muzyką na żywo – DJ-em. Minusem jest brak zadaszenia nad ławkami czy brak dodatkowego ciepłego kontenera do przebierania się. Zwłaszcza w czasie przelotnych opadów ławki są pod chmurką. Można by było także pomyśleć o kilku szafkach na torebkę, zakupy czy buty, bo często pomysł skorzystania ze ślizgawki pojawia się spontanicznie np. u par czy rodzin, które na co dzień nie korzystają z tego typu obiektów. No i dbałość o gumy, po których się chodzi, zwłaszcza przy wejściu – często są bardzo śliskie, kiedy nanosi się śnieg z lodowiska lub napada. Użytkownicy też powinni szanować sprzęt i, o zgrozo, nie biegać po betonie w łyżwach.

Zimowy Lublin to świetne miejsce na rozpoczęcie przygody z łyżwami, spróbowanie swoich sił na lodzie, aktywność i integrację ze znajomymi lub rodziną. Lodowisko w tym miejscu spełniło bardzo pozytywny aspekt społeczny.

Mam wrażenie, że w tym sezonie pojawiło się więcej nowych lodowisk w różnych zakątkach naszego regionu. Nie tylko w miastach.

Oprócz Icemanii, Zimowego Lublina oraz Białego Orlika ruszyło także w regionie wiele sezonowych lodowisk – Świdnik, Chełm, Zamość, Krasnystaw, Puławy, Opole Lubelskie, Kraśnik. Wiele gmin zdecydowało się także, ze względu na sprzyjające warunki atmosferyczne, otworzyć tego typu obiekty bądź wylać tradycyjne ślizgawki, np. Mełgiew, Puchaczów, Lubartów.

Jest pani instruktorem łyżwiarstwa. Widać zainteresowanie tym sportem wśród najmłodszych?

W tym sezonie pracowałam sporo z różnymi grupami i chyba w końcu nastąpił przełom, bo miałam wrażenie, że w ostatnich latach nauczyciele niechętnie zabierali dzieci na lodowisko. Wiadomo, jest to dość urazowy sport i odpowiedzialność, ale wiadomo, że dzieci szybko się uczą, a na każdym lodowisku dostępne są kaski. Dużo opiekunów nie czuje się pewnie na lodzie, dlatego rozwiązują ten problem właśnie współpracą z instruktorem, który bierze pod opiekę dzieci, zwłaszcza takie, które wcześniej nie miały styczności z lodem.

Może do wzrostu zainteresowania sportami zimowymi przyczyniła się także Olimpiada we Włoszech?

Faktycznie miałam od razu telefony od rodziców, że dzieci chcą zostać hokeistami lub jeździć tak pięknie jak łyżwiarze figurowi na olimpiadzie :)  Rodzice również podpytywali o wiele aspektów związanych z łyżwiarstwem. Pomimo że mój bazowy klub jest w Lublinie, starałam się dojeżdżać na inne lodowiska w regionie. Często dzieci w małych miejscowościach nigdy nie miały możliwości nauki jazdy na łyżwach pod okiem profesjonalnego instruktora. I tu jest moja misja, którą wyznaczyłam sobie kilka lat temu. Trudno pokonywać te kilometry i wymaga to dużo poświęcenia osobistego czasu, ale już spotkałam w regionie sportowe „perełki”. Naprawdę ten błysk w oku dzieci i radość, kiedy przyjeżdża instruktor, rekompensuje wszystko i przynosi mnóstwo satysfakcji. Jestem typem instruktora, który chciałby nauczyć jeździć każdego, czasami sama zaczepiam też ludzi, którzy „mocno męczą się przy bandzie”, by pokazać kilka podstawowych kroków.

Na pewno oglądała pani olimpijskie występy Polaków. Szczególnie te na lodzie. Widać potencjał wśród naszych sportowców?

Ceremonia otwarcia olimpiady zastała mnie na mieście, początek więc obejrzałam na Placu Teatralnym, gdzie można było poznać naszych polskich olimpijczyków. Niestety pogoda nieco pokrzyżowała plany, ale organizatorzy byli świetnie przygotowani.
Polacy po raz pierwszy w historii wystawili w łyżwiarstwie figurowym tak liczną ekipę, co pozwoliło zaprezentować się we wszystkich 4 kategoriach w konkursie drużynowym i uzyskać 10. miejsce. W końcu coś drgnęło w polskim łyżwiarstwie i przełożyło się na wartościowe rezultaty. Sofia Dowhal i Wiktor Kulesza, para taneczna, ustanowili swój rekord życiowy, Katia Kurakova bliski rekord sezonu, Wołodymir Samojłow awansował do finału, skacząc poczwórne skoki i potrójnego Axla, a para sportowa Julia Szczecinina i Michał Woźniak osiągnęli rekord sezonu.
Moją uwagę przykuły tańce na lodzie, które wcześniej były nieco trudne w odbiorze. Uważam, że nastąpiła w tej dyscyplinie niezwykła ewolucja artystyczna. Może trochę więcej też rozumiem tę dyscyplinę, bo w ostatnich latach miałam przyjemność uczestniczyć w warsztatach z trenerami tańców na lodzie. Na pewno olimpiada jest zawsze inspirująca, pokazuje, jak bardzo można przesuwać granice, zmieniać spojrzenie na trening i ogólne przygotowanie.
Olimpiada to nie tylko łyżwy – z zapartym tchem oglądałam ewolucje na snowboardzie czy nartach, a także skoki narciarskie oraz biatlon.

My, Lublinianie, również mamy okazję do oglądania sportowej rywalizacji na tafli. Właśnie trwają Ogólnopolskie Zawody o Puchar AS Lublin 2026. To takie zwieńczenie sezonu dla zawodników z Lublina?

To odpowiedni moment na sprawdzenie swoich umiejętności. Wielu zawodników ciężko pracowało przez cały sezon nad swoimi umiejętnościami i zawody są właśnie taką formą sprawdzenia, na jakim etapie rozwoju sportowego jestem. Wielu nowych zawodników z Lublina startuje po raz pierwszy w życiu i super, że mogą zaprezentować swoje programy na własnym lodowisku, które już znają. Odchodzi stres związany z podróżą, nowym obiektem, inną jakością lodu czy miejscem, w którym znajduje się panel sędziowski i należy się ukłonić. Warto podkreślić, że łyżwiarstwo obejmuje nie tylko dzieci i młodzież, ale też grupy dla dorosłych łyżwiarzy, więc pasję można kontynuować przez wiele lat. Zawody zawsze wzbudzają zainteresowanie młodszych koleżanek – chcą mieć piękne sukienki, fryzury i takie same umiejętności jak ich koleżanki. To inspiruje i motywuje jeszcze mocniej do treningów inne dzieci. Cieszę się, że Lublin dzięki naszym sportowcom i zawodom jest już rozpoznawalny na mapie łyżwiarskiej Polski.

 

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama