Ostatnie lata nie są najszczęśliwsze dla puławskiego sportu. Kłopoty ekonomiczne Zakładów Azotowych, do niedawna głównego sponsora zarówno wielosekcyjnej Wisły, jak i szczypiornistów dawnych Azotów (obecnie Lotto Puławy) - przełożyły się na sytuację finansową oraz poziom sportowy lokalnych klubów. Piłkarze ręczni, którzy przez lata bili się o najwyższe trofea w Superlidze i europejskich pucharach, teraz okupują dolne rejony tabeli walcząc o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Jeszcze gorzej jest w puławskiej Wiśle, która jeszcze dekadę temu grała w pierwszej lidze podejmując takie kluby jak Górnik Zabrze, GKS Katowice, czy Stal Mielec. Dzisiejsza Wisła to jeden ze słabszych klubów w klasie okręgowej, który z nałęczowskimi Cisami przygrywa 0:4, z Piotrowicami 1:5, z Hetmanem Gołąb 2:8. To pokłosie wysokiego zadłużenia, które poskutkowało zaległościami wobec zawodników, w konsekwencji odejściem trzonu drużyny oraz sankcjami ze strony LZPN-u. Chodzi o zakaz transferowy do końca obecnego sezonu z ograniczeniami we wprowadzanie zawodników do pierwszego zespołu.
Na domiar złego od gotówki Wisłę odcięło miasto, które oczekuje spłaty ponad 200 tys. zł należności. Z tego powodu ostatnie konkursy na zadania sportowe otrzymały nową klauzulę wykluczającą z możliwości aplikowania podmioty zalegające z płatnościami wobec puławskiego Ratusza. Tym sposobem sprzed nosa Wisły zniknęło co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych. Środki na szkolenie młodych piłkarzy trafiły do akademii "Piłkarskie Perełki" (55 tys. zł) i "Drużyny Marzeń" (20 tys. zł), a także do "Iskry" (10 tys. zł) oraz "Puławiaka" (35 tys. zł).
Niezadowolony ze stanu miejskiego sportu jest były przewodniczący komisji sportu, kultury fizycznej i turystyki, a obecnie szeregowy członek - radny Sławomir Seredyn z Polski 2050. Ten złożył wniosek o swoje odwołanie.
- Nie chcę działać dalej w tej komisji firmując taką politykę miasta wobec sportu. Moje odejście to jest wyraz dezaprobaty wobec tego, jak traktowany jest puławski sport - mówi nam radny Seredyn. Jako jeden z powodów wskazując "znaczące zmniejszenie" ilości środków publicznych na ten cel w Puławach. Samorządowiec krytykuje zwłaszcza postawę lokalnych władz wobec znajdującej się w kryzysie Wisły, która jak przypomina niedawno obchodziła swoje 100-lecie. Jak jednak podkreśla, sportu nie porzuca. - Jestem gotowy nadal pracować na jego rzecz, ale poza tą komisją. Uważam, że dzisiaj ona nie rozwiązuje aktualnych problemów i ta formuła mojej obecności w niej po prostu się wyczerpała - tłumaczy.
Powody odejścia zaskoczyły przewodniczącego rady, Mariusza Wicika (PiS).
- Moim zdaniem jest to bardzo niedojrzała i niezrozumiała decyzja. To wygląda tak, jakby radny obraził się, zabrał swoje zabawki i wyszedł z piaskownicy. Wolałbym spór na argumenty i merytoryczną pracę, tymczasem nie pamiętam żadnych istotnych wniosków składanych przez niego na komisję sportu - ocenia nasz rozmówca.
- Nam wszystkim zależy na dobru puławskich klubów, także Wisły - mówi Anna Szczepańska-Świszcz (PSL), przewodnicząca komisji sportu. - Zdajemy sobie sprawę z tego, że jest to nasza tradycja, historia, są kibice. Ale nie możemy faworyzować jednych kosztem drugich. Musimy sprawiedliwie traktować wszystkie kluby - podkreśla.
Sławomir Seredyn po odejściu z komisji sportu na swój wniosek dołączy do innej komisji - polityki społecznej, zdrowia, rodziny i porządku publicznego. Do tej roszady dojdzie podczas najbliższej, marcowej sesji RM.














Komentarze