Zanim wybrzmiał pierwszy gwizdek do składu mistrza Polski powrócił po 10-miesiecznym zawieszeniu przyjmujący Mikołaj Sawicki. Siatkarz został owacyjnie przywitany przez kibiców zebranych w hali Globus. Prezesi lubelskiego klubu podali też informacją o przedłużeniu kontraktu przez zawodnika do 2027 roku. Data pojawiła się na zaprezentowanej koszulce siatkarza.
Gospodarze wystawili drugi skład. Na ławce usiadł przede wszystkim Wilfredo Leon, ale i: podstawowy libero Thales Hoss, Fynnian McCarthy. Od początku spotkania na boisku pojawili się za to: libero Maciej Czyrek, środkowy Maciej Zając oraz przyjmujący Jackson Young. Goście wyszli w najmocniejszym zestawieniu.
Początek był wyrównany: 2:2, 3:3. Niestety, z biegiem czasu inicjatywę zaczęli przejmować rywale i to oni bardzo szybko wypracowali sobie kilka punktów przewagi. Warta prowadziła 7:3, 9:5, 11:7, a także 14:9 po ataku Ensinga.
Lublinianie przegrywali 17:21, 18:23, 19:23 po zepsutym ataku Aarona Russella. Po zepsutej zagrywce Marcina Komendy na tablicy wyników było 19:24. Ostatni punkt w partii otwarcia to skuteczny atak Ensinga (19:25).
Po wygranej w pierwszym rozdaniu, wicemistrzowie kraju poczuli „krew”. Od początku drugiej odsłony ponownie próbowali narzucić swój styl gry. Po asie Mateusza Bieńka Warta prowadziła 9:5. Russell zablokował Mateusza Malinowskiego i na tablicy wyników było 10:15. Bieniek zagrał kolejnego asa. W końcówce seta przyjezdni powiększyli przewagę i ostatecznie wygrali 25:16.
Trzecia partia była już ostatnią. Przyjezdni szybko odjechali na 14:8, 17:10, 21:13. Set zakończył się wygraną przyjezdnych, ponownie 25:16. MVP wybrany został kapitan Warty środkowy Mateusz Bieniek.
Goście potrzebowali 85 minut aby udowodnić swoją wyższość na mistrzem kraju.
- Byliśmy skupieni na swojej grze, postawiliśmy się Lublinowi. Gospodarze mieli swoje problemy zdrowotne. Był widoczny brak w zespole gospodarzy Wilfredo Leona, jak też Kewina Sasaka - powiedział Mateusz Bieniek, MVP piątkowego meczu.
- Każdego seta rozpoczynaliśmy solidną zagrywką, co przekładało się na losy poszczególnych setów. Wlifredo Leon, nawet kiedy wychodził tylko na zagrywkę, i tak sprawiał nam spore problemy - stwierdził Miguel Tavares, rozgrywający Warty.
- Nie było dużo grania z naszej strony. Rywal dużo na nas naciskał zagrywką. Myślę, że ten mecz był rewanżem po czasie za finał ubiegłego sezonu. Dziś przegraliśmy, byliśmy słabsi. Przed nami kolejny mecz wyjazdowy, tym razem w Gdańsku. Chcemy być jak najwyżej przed fazą play-off. Chcemy być jak najwyżej. Zawiercie jest bardzo dobrze dysponowane i lepiej jest trafić na tę drużynę w finale - powiedział atakujący Bogdanki LUK Mateusz Malinowski.
Bogdanka LUK Lublin – Aluron CMC Warta Zawiercie 0:3 (19:25, 16:25, 16:25)
Bogdanka LUK: Henno (6), Komenda, Malinowski (8), Grozdanov (6), Zając (1), Sasak, Hoss (libero) oraz Czyrek (libero), Wachnik (5), Leon (1), Young (2), Prokopczuk, McCarthy.
Aluron CMC Warta: Kwolek (11), Russell (15), Gladyr (5), Tavares, Bieniek (11), Ensing (13), Popiwczak (libero).














Komentarze