Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Obserwuj Dziennik Wschodni na Facebooku!

Daria Przywara (PGE MKS El-Volt Lublin): W Gnieźnie chcemy uniknąć horroru

PGE MKS El-Volt Lublin w niedzielę pokonał w hali Globus KPR Gminy Kobierzyce. Zapraszamy do zapoznania się z pomeczowymi wypowiedziami bohaterek tej rywalizacji.
Daria Przywara (PGE MKS El-Volt Lublin): W Gnieźnie chcemy uniknąć horroru
Daria Przywara była najlepszą zawodniczką rywalizacji z KPR Gminy Kobierzyce

Autor: Materiały prasowe Orlen Superligi

Mariola Wiertelak (szczypiornistka KPR Gminy Kobierzyce)

- Chciałam pomóc zespołowi. Liczyliśmy na dobry wynik, chociaż wiedzieliśmy, ze PGE MKS EL-Volt ma szanse na mistrzostwo Polski. My wciąż mamy matematyczne szanse na medal i będziemy do końca o niego walczyć. Jestem pewna, że z meczu na mecz będziemy grać coraz lepiej. Nam w końcówce meczu zabrakło skuteczności i to przesądziło o naszej porażce.

Daria Przywara (szczypiornistka PGE MKS El-Volt Lublin)

- To był zacięty mecz. Przydarzyły nam się błędy, ale mogę powiedzieć, że potrafimy walczyć o zwycięstwa do samego końca. Przewaga Kobierzyc na początku drugiej połowy wynikała z tego, że zaczęliśmy grać zbyt indywidualnie i zapomnieliśmy, że to jest sport drużynowy. Później było już znacznie lepiej, zwłaszcza w obronie. Jestem zadowolona z całej naszej drużyny. Mamy jeszcze duże rezerwy i możemy piąć się jeszcze wyżej. KPR Gminy Kobierzyce z każdym kolejnym meczem wygląda coraz lepiej, dlatego te trzy punkty tak dobrze smakują. Mam nadzieję, że w Gnieźnie w następnej kolejce uda nam się uniknąć horroru i wywieziemy stamtąd spokojnie komplet punktów.

Adrianna Górna (szczypiornistka PGE MKS El-Volt Lublin)

- Kobierzyce to nie jest ten sam zespół, co na początku sezonu. Są już zdecydowanie bardziej poukładane. W obronie walczą, potrafią też grać spokojnie. Pokazałyśmy charakter i walczyłyśmy do samego końca. Tak ja z Piotrcovią Piotrków Trybunalski ne spuściłyśmy głów i walczyłyśmy na całego. Na początku drugiej połowy chyba zostawiłyśmy głowy w szatni. W odpowiednim momencie jednak weszłyśmy na właściwe tory i zdołałyśmy odnieść zwycięstwo. Kluczowa była końcówka. Zachowałyśmy chłodną głowę i patrzyłyśmy na siebie, a nie na przeciwniczki.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama