Łukasz Ciastoń ukończył studia na kierunku lekarskim na Uniwersytecie Medycznym im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu i podyplomową seksuologię na poznańskim Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza. Do Lublina, gdzie przyjmuje prywatnie, przeprowadził się za narzeczoną. Na co dzień pracuje w Poradni Chorób Kobiecych i Kobiet Ciężarnych w Kraśniku na ulicy Chopina 13.
- Bardzo sobie tą pracę chwalę, lubię tu przyjeżdżać. Kraśnik to małe miasto, ja również z takiego małego miasta pochodzę. Wszyscy się tu znają. Ma to swój urok. Jest tak „rodzinnie”. Często do poradni trafiają do mnie całą grupą koleżanki z pracy czy mama z córką lub sąsiadki. Jest mi zawsze niezwykle miło, gdy pacjentki przychodzą właśnie z polecenia albo gdy były zadowolone z mojej pomocy i przyprowadziły kogoś z rodziny czy znajomych. To, jak wiele kobiet już mi zaufało, jest niezwykle budujące. A z czym najczęściej zgłaszają się do mnie pacjentki? Spora większość to wizyty kontrolne z cytologią. Ale bardzo często są to także pacjentki z nietrzymaniem moczu, wypadaniem pochwy, polipami, bolesnymi miesiączkami czy zaburzeniami hormonalnymi - przedstawia się Ciastoń na swoim Instagramie.
Prowadzi tam profil, na którym śledzi go 59 tysięcy osób. W jednym z postów podzielił się wiadomościami i komentarzami, które zdarza mu się dostawać od kobiet:
- „Przystojniak z tego lekarza ginekologa”,
- „Fajny ginekolog”,
- „Do takiego ginekologa nigdy bym nie poszła. Nie ręczę za swe ciało w takim momencie”,
- „Ja się pytam, gdzie on przyjmuje”,
- „W życiu bym nie poszła do takiego ginekologa sexy”,
- „Przy takim lekarzu, to ja mogę mieć cykl co trzy dni”,
- „O Boże, jak by mi wyszedł lekarz taki przystojniak, to bym uciekła”,
- „Gdzie on przyjmuje? Chyba potrzebuję ginekologa!”,
- „A ja chętnie bym poszła do takiego doktora”,
- „Ja tam nie wiem, ale odwracam się i wychodzę. Za przystojny, żeby nogi rozkładać”.
- Te komentarze pod moimi postami to klasyczna definicja seksualizacji. I powiem wam szczerze, jest mi z tego powodu po prostu przykro. Jestem lekarzem. Edukuję, żeby wam żyło się lepiej. A moja praca sprowadza jest do wyglądu. A jak ty czułbyś się, gdyby to dotyczyło ciebie, co zrobiłabyś w takiej sytuacji? - przekonuje Ciastoń.
O seksualizację spytała go też dziennikarka Ewelina Kaczmarczyk z Hello Zdrowie.
- Bardzo chciałem, żeby ta dyskusja się rozpoczęła i żeby zwrócić uwagę na pewne sytuacje, pewne problemy, bo seksualizacja jest zła bez względu na płeć. Dostawałem dużo wsparcia, wiele słów zachęty do tego, żebym się nimi nie przejmował i robił dalej swoją robotę. Ale pojawiły się też takie wypowiedzi, że mam nie marudzić, nie narzekać, nie użalać nad sobą. I że powinienem się wręcz cieszyć z tego, że takie komplementy dostaję.
- To jest takie dziwne uczucie w sumie. Takiego trochę zawodu. Bo staram się, żeby te materiały były jak najbardziej przydatne, przygotowuję się do tego, szkolę, uczę, a na końcu pojawia się komentarz na temat wyglądu. Myślę, że przede wszystkim bardzo ważne jest to, jakie lekarz ma podejście do pacjentki. Czy jest empatyczny, czy jest w stanie wysłuchać jej problemów, jakie ma kompetencje. Jeżeli pacjentka będzie patrzeć tylko i wyłącznie przez pryzmat wyglądu, to może po prostu stracić okazję na badanie u osoby, która mogłaby rzeczywiście jej pomóc - mówił ginekolog Łukasz Ciastoń w Hello Zdrowie.














Komentarze