Górnik Łęczna ma realne szanse na odzyskanie tytułu mistrzyń Polski. Podopieczne Artura Bożyka są bowiem w kapitalnej dyspozycji. W ostatniej kolejce pokonały aż 4:1 AP Orlen Gdańsk.
W tym sukcesie duża zasługa była Pauliny Tomasiak. Jedna z liderek reprezentacji Polski utrzymuje znakomitą formę, a w Gdańsku zdobyła dwie bramki. Szczególnej urody była ta druga, ustalająca wynik spotkania. Tomasiak uderzyła bowiem z 35 m nie dając szans bramkarce rywalek.
– Zespół sobie świetnie poradził z wyzwaniem w Gdańsku. Wysoka skuteczność uspokoiła, to co działo się na boisku. W pierwszej połowie musieliśmy poczekać na udokumentowanie przewagi. W drugiej połowie dobrze wykorzystywaliśmy przestrzenie, gra była szybsza, dzięki czemu częściej byliśmy w polu karnym przeciwniczek – powiedział Artur Bożyk, opiekun Górnika.
To zwycięstwo było tym bardziej cenne, bo niedawno w Gdańsku punkty stracił zespół Czarnych Sosnowiec, który przegrał 0:1. To pozwoliło Górnikowi znacznie zbliżyć się w tabeli do tej ekipy. Obecnie łęcznianki tracą do sosnowiczanek 5 pkt, ale mają też o jeden mecz rozegrany mniej. Jeżeli więc pokonają UKS SMS Łódź w zaległym spotkaniu, to nawiążą bezpośredni kontakt z rywalem z południa Polski.
Najpierw jednak trzeba skoncentrować się na sobotniej rywalizacji z Rekordem Bielsko-Biała. Ten przeciwnik wprawdzie zajmuje dopiero 9 miejsce w tabeli i jest zamieszany w walkę o utrzymanie, to jednak nie wolno go lekceważyć. Rekord wiosną rozegrał dwa spotkania i oba przegrał 0:1. Rywali jednak miał wybitnych, bo byli to Czarni oraz Pogoń Szczecin. Obaj faworyci musieli się mocno napracować, aby pokonać zespół z Bielska-Białej.
Teraz siłę Rekordu spróbuje zweryfikować Górnik. Mecz w Łęcznej rozpocznie się w sobotę o godz. 14.














Komentarze