Kibicom żeńskiego futbolu nawet nie trzeba przedstawiać stawki tego spotkania. W Sosnowcu spotkają się bowiem lider i wicelider Orlen Ekstraligi. Dystans dzielący obie ekipy wynosi zaledwie 3 pkt na korzyść klubu z południa Polski. Jeżeli więc Górnik wygra, to zrówna się punktami z Sosnowiczankami. Łęcznianki będą jednak w lepszej sytuacji, bo w bezpośrednich spotkaniach osiągnęły lepszy rezultat, gdyż w województwie lubelskim padł wynik 0:0.
Oczywiście, nie wolno zapominać, że na zakładanie złotych medali na szyje będzie stanowczo za wcześnie. Do końca sezonu pozostaną dwie kolejki, a Górnik czekają jeszcze konfrontacje z dwiema Pogoniami – ze Szczecina oraz Tczewa. Trudniejsza będzie ta pierwsza, chociaż trzeba pamiętać, że odbędzie się ona w Łęcznej.
– Mamy świadomość, że każdy mecz jest ważny. Nie ma zresztą spotkań, które nie są istotne. Czarni są liderem Orlen Ekstraligi nie bez przyczyny. Jeżeli jednak zagramy z dużą intensywnością, to jestem spokojny o wynik – przekonuje Piotr Mazurkiewicz, opiekun Górnika.
W łęczyńskim obozie panuje świetna atmosfera, która jest spowodowana pokonaniem w ostatniej kolejce GKS Katowice. Górnik wygrał 2:1 i odebrał szanse ekipie z Górnego Śląska na obronę mistrzowskiej korony.
– Te trzy punkty smakują wyśmienicie. Byłyśmy dobrze przygotowane do tego meczu. Oczywiście cieszę się z bramki, ale cała drużyna na te wyniki pracuje. Ja najczęściej dogrywam piłkę koleżankom i cieszę się z tego, kiedy zdobywają gole. Co do meczu w Sosnowcu, to wierzę, że zostawienie serca na boisku da nam zwycięstwo – mówi Paulina Tomasiak, największa gwiazda Górnika.
Niedzielne spotkanie rozpocznie się o dość nietypowej godzinie, bo już o godz. 10. Tak dziwna pora meczu jest spowodowana transmisją telewizyjną na antenie TVP Sport. Publiczny nadawca wciąż dysponuje tylko jedną anteną, a w lepszych porach jest tego dnia pokazywany futbol w wydaniu męskim – od II ligi po Ekstraklasę.














Komentarze