Jest ona opisana jako funkcjonująca na styku dwóch rzeczywistości – sztuki i doświadczeń wojny. I prawdopodobnie również sam artysta jest w nich zanurzony. Przybył na otwarcie z prywatnym ochroniarzem. Człowiek w ciemnych okularach nie odstępował autora na krok, skanując zwiedzających i kontrolując otoczenie. A może to kolejny performance?
Po krótkim wstępie w salce kinowej galerii, podczas którego głos zabrali konsul Ukrainy Oleh Kuts, jak i sam twórca, zwiedzający przeszli do właściwej części wystawy, do której prowadził ciasny przedsionek. Nieco klaustrofobiczny, naładowany pierwszymi elementami ekspozycji, zaskakiwał odwiedzających dwojgiem drzwi. Które wybrać? Czy to już ode mnie zależy, którą drogą wejść? Co mnie tam czeka?
To ciekawe doświadczenie – zapewne codzienność zarówno żołnierza na froncie, jak i zwykłego artysty. Ja poszedłem w prawo, bo zawsze chodzę w prawo, ale ostatecznie drugie drzwi również zaprowadziłyby mnie w to samo miejsce – do dużego hangaru byłych warsztatów szkolnych, gdzie dominuje przestrzeń, w którą wkomponowane są poszczególne artefakty budujące całość ekspozycji.
Minimalistyczna, często konceptualna forma prac kontrastuje z ich ciężarem znaczeniowym. Osobiste przedmioty znalezione na froncie – odlew wkładki do butów poległego żołnierza, nieśmiertelnik – budują napięcie. Z drugiej strony zieleń w donicach, lustro na ścianie z liśćmi, niczym jesienna kałuża na bezdrożach ukraińskich stepów, oddalają myśli od wojennych doświadczeń żołnierza-artysty.
Wystawa będzie dostępna do końca maja tego roku, od wtorku do niedzieli, w godzinach 12–19. Wstęp wolny.














Komentarze