Śmiało można powiedzieć, że to chyba najgorszy moment, w jakim można się mierzyć ze Śląskiem Wrocław. Gracze ze stolicy Dolnego Śląska są bowiem potężnie naładowani pozytywną energią po meczu z Legią Warszawa.
Tamto starcie zgodnie przez ekspertów zostało okrzyknięte najlepszym spotkaniem sezonu. Bo rzeczywiście było w nim wszystko - sporo punktów, dobra obrona, efektowne wsady, a nawet dogrywka. W niej Śląsk okazał się lepszy i wygrał 104:99. To sprawiło, że znajduje się na pozycji wicelidera, a do prowadzącego Kinga Szczecin traci dwa punkty, ale ma też o jeden mecz rozegrany mniej niż zespół z północy Polski.
Warto pamiętać, że świetny mecz z Legią odbył się bez udziału Kadre Gray’a, który jest kontuzjowany. W drużynie jest jednak pełno innych gwiazd. Pod koszem rządzi serbski środkowy Stefan Djordjević, a na obwodzie punkty zdobywa Kanadyjczyk Noah Kirkwood. Liderem polskiej rotacji jest z kolei Jakub Urbaniak, który ze znakomitej strony pokazał się w trakcie ostatniego okienka reprezentacyjnego.
W tej sytuacji zdecydowanym faworytem niedzielnej rywalizacji wydaje się być Śląsk. PGE Start w ostatniej kolejce przegrał z Orlenem Zastal Zielona Góra 73:76.
– Walczyliśmy z całych sił, ale kilkuminutowa zapaść kosztowała nas zwycięstwo. Potrafiliśmy odrobić duże straty. Podnieśliśmy się i w trzeciej kwarcie graliśmy bardzo dobrze. Nawet w ostatniej kwarcie dobrze spisywaliśmy się w obronie, ale w ataku przeżyliśmy zapaść. Oczywiście szkoda rzutów Liama O’Reilly czy Connera Frankampa w ostatniej akcji. Na treningach takie rzuty mu wpadają. Problem był jednak wcześniej, kiedy powinniśmy zaatakować obronę przeciwnika, wymusić faule i stanąć na linii rzutów wolnych – powiedział Wojciech Kamiński, trener PGE Startu.
Niedzielny mecz we Wrocławiu rozpocznie się o godz. 17.30. Bezpośrednią transmisję z niego przeprowadzi Polsat Sport.














Komentarze