Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Obserwuj Dziennik Wschodni na Facebooku!

Braun promuje Tymińskiego, który podziwia Putina. Działacz KKP: Mam za małą wiedzę

Stan Tymiński, który spośród europejskich przywódców ceni tylko Putina i Łukaszenkę. Janusz Waluś, który nie wstydzi się rasizmu i jeszcze niedawno odsiadywał trzydziestoletni wyrok za morderstwo. Grzegorz Braun buduje zespół przed wyborami parlamentarnymi w 2027 roku. - Ja nic o tym nie wiem! - ucieka od odpowiedzi lubelski działacz Konfederacji Korony Polskiej, gdy pytamy, czy takie towarzystwo mu się podoba.
Braun promuje Tymińskiego, który podziwia Putina. Działacz KKP: Mam za małą wiedzę

Źródło: Grzegorz Braun

- Putin to twardziel, obstaje przy swoim, zna swoją siłę. Wie, co robi. Ja mam do niego szacunek. Jest dobrym liderem dla swojego kraju. A Łukaszenka ocalił swój kraj przed inwazją imperializmu. Zachował spokój. Cenię Putina bardziej niż Łukaszenkę, ale obaj są fajni goście - mówił Stan Tymiński w Kanale Zero.

Niedługo później w towarzystwie Grzegorza Brauna wystąpił na konferencji prasowej przed Sejmem. Mówiąc o Rosji, przejęzyczył się i początkowo chciał powiedzieć o „Związku Radzieckim”, ale w porę się zreflektował.

- Rosja potrzebuje silnego prezydenta, który potrafi się przeciwstawić zagranicznym interesom. Wydaje mi się, że Rosjanie lubią swojego prezydenta. On ma pełne poparcie. Już wiele lat jest prezydentem i myślę, że nim pozostanie - doprecyzował Tymiński.

Człowiek znikąd

Stan Tymiński w Kanale Zero wielokrotnie przekonywał, że nic nie wie o rosyjskich zbrodniach na Ukrainie. Z jego słów wynikało, że to Ukraińcy, wspomagani przez NATO i Stany Zjednoczone, wywołali wojnę. Powtarzał też, że Rosja ma szczęście, że ma takiego prezydenta jak Putin. I że za wszystkim złym w Polsce i na świecie stoją Żydzi.

Do Polski przyleciał na zaproszenie Grzegorza Brauna. Wszystko wskazuje na to, że wystartuje w wyborach parlamentarnych w 2027 roku z list Konfederacji Korony Polskiej.

- Prawdopodobnie tak, być może, jak mi da zdrowie, to będę mógł kandydować na senatora - mówił w KZ i przed Sejmem.

Historia Stana Tymińskiego niezmiennie pozostaje tajemnicą. Polska usłyszała o nim w wyborach prezydenckich w 1990 roku. W pierwszej turze człowiek znikąd zdobył prawie trzy miliony osiemset tysięcy głosów, czyli aż dwadzieścia trzy procent, wyprzedzając Tadeusza Mazowieckiego i Włodzimierza Cimoszewicza. W drugiej turze spodziewanie przegrał z Lechem Wałęsą, ale jeszcze przez jakiś czas wzbudzał ogólnopolską sensację. Polacy zastanawiali się, kim jest człowiek, które wszędzie nosi za sobą czarną teczkę, zawierającą ponoć dokumenty obciążające Wałęsę i „postkomunistyczny system. Tych, rzecz jasna, nigdy nie pokazał. 

Z ojczyzny wyemigrował w 1969 roku. Przez Szwecję trafił do Kanady, gdzie mieszka do dziś i gdzie dorobił się majątku na biznesie komputerowym. Najlepsze, jak sam mówi, a przede wszystkim najbardziej fascynujące, lata życia spędził jednak w Peru. Uruchomił pierwszą telewizję kablową w Iquitos, otworzył restaurację restaurację La Maloca, zajmował się dystrybucją paliwa do Ameryki Południowej, podróżował po Amazonii, brał udział w rytuale opartym na spożyciu psychodelicznego napoju Ayahuasca, ożenił się z Peruwianką. 

W latach dziewięćdziesiątych polskie media rozpisywały się o życiorysie Tymińskiego. Sugerowały, że jest chory psychicznie, że znęcał się nad żoną, że głodzi dzieci, że jest oszustem, malwersantem i agentem obcych sił. Większość stawianych mu zarzutów okazała się wierutnymi kłamstwami. Reszty nie dało się udowodnić. 

Po sukcesie kampanii z 1990 roku założył Partię X. Przed wyborami w 1995 roku nie udało mu się zebrać stu tysięcy podpisów poparcia. Trzydzieści lat później w Kanale Zero mówił, że jedne i drugie wybory zostały sfałszowane, ale nie przedstawił żadnych poważnych dowodów na potwierdzenie tej tezy. Tymiński w walce o prezydenturę próbował jeszcze w 2005 roku. Skończyło się wynikiem poniżej jednego procenta. Bezskutecznie ubiegał się też o senatorski mandat senatorski w 2023 roku z ramienia KW Związku Słowiańskiego (ponad osiemnaście tysięcy głosów). W międzyczasie oświadczył, że wycofuje się z działalności politycznej. 

Aż rękę wyciągnął do niego Braun.

Jak Waluś

Braunowi i Tymińskiemu podczas meczu reprezentacji Polski z Albanią na trybunach Stadionu Narodowego towarzyszyła inna kontrowersja postać - Janusz Waluś. 73-latek w 1993 roku zastrzelił Chrisa Haniego, czarnoskórego przywódcę Południowoafrykańskiej Partii Komunistycznej i jednego z liderów Afrykańskiego Kongresu Narodowego. W więzieniu w RPA spędził prawie trzydzieści lat.

Do morderstwa zainspirował go Clive Derby-Lewis, wpływowy biały polityk z RPA, który wydawał mu się „łebskim kolesiem” i zaprezentował plan działania. Waluś dostał listę z nazwiskami do odstrzelania. Na pierwszym miejscu był Nelson Mandela. Na drugim - Joe Slovo. Na trzecim - Hani. Trzech przeciwników ładu opartego na idei Apartheidu. 

Waluś do RPA wyemigrował na początku lat osiemdziesiątych. Jego ojciec Tadeusz i brat Witold prowadzili tam hutę szkła. Kiedy zbankrutowała, Tadeusz wrócił do ojczyzny, Witold założył firmę handlującą sprzętem z demobilu, a Janusz został kierowcą TIR-a. Jeździł po RPA, Zimbabwe, Botswanie. Znienawidził Mandelę. Nie w smak był mu upadek Apartheidu. Bał się końca prymatu białych nad czarnymi, dlatego też zabił Haniego.

W książkach „Nic osobistego. Sprawa Janusza Walusia” Cezarego Łazarewicza i „Zabić Haniego. Historia Janusza Walusia” Michała Zichlarza czytamy o warunkach, w jakich odsiadywał długi wyrok: robactwo, szczury, karaluchy, pluskwy, kupowanie jedzenia od chorych na HIV, którzy przysługiwała wysokobiałkowa dieta, ale też trenowanie karate, słuchanie radia, czytania książek, zamachy na jego życie. Obaj reporterzy przekonywali, że zachował godność, że stał się innym człowiekiem, że zniknął w nim fanatyzm. 

Ale w Polsce stał się idolem prawicowych i stadionowych środowisk. Za wsparcie był im wdzięczny. Pisał do nich listy. Cieszył się, że pamiętają. Jego córka liczyła jednak, że gdy już wyjdzie z więzienia, a stało się to w 2022 roku, i wróci do kraju, osiądzie w domu, że nie będzie angażował się w politykę. A on na Okęciu, w 2024 roku, paradował w towarzystwie Grzegorza Brauna. 

Następnie zaś wystąpił w wieczornym programie Kanału Zero, w którym otwarcie mówił o pochwale Apartheidu. Przekonywał, że tylko biali są predysponowani do piastowania urzędów, więc czarni powinni dla nich pracować.

Prowadzący audycję Krzysztof Stanowski pisał po wszystkim w mediach społecznościowych: „Widzieliśmy człowieka absolutnie przegranego. Rasistę - takiego, który lubi Murzynów, o ile znają swoje miejsce w szeregu i pracują dla niego, a nie na odwrót. Fanatyka i może nazistę - takiego, który potrafi sobie wmówić, że swastyka może być hinduskim symbolem szczęścia. Niczego nie zatrzymał, niczego nie osiągnął, poza zniszczeniem samego siebie. Twierdzi chociażby, że wolał te czterdzieści lat w RPA, z czego trzydzieści w więzieniu, niż czterdzieści lat na wolności w Australii. I że niczego nie żałuje. Że tak się karty rozdały. Że taka była jego rola w historii”. 

Od tego czasu temat ucichł, ale dziennikarze polityczni czasami nieśmiało przebąkują, że Janusz Waluś może być kandydatem Konfederacji Korony Polskiej na posła lub senatora w przyszłych wyborach parlamentarnych. 

Mam za małą wiedzę

Dzwonimy do Bogusława Domańskiego, przewodniczącego okręgu 6 Lublin w Konfederacji Korony Polskiej.

- Oglądał pan wywiad Stana Tymińskiego w Kanale Zero?

- Nie.

- Stan Tymiński zapowiedział, że najprawdopodobniej będzie startował w wyborach parlamentarnych na senatora. 

- Ja nic o tym nie wiem. 

- A jak pan ocenia jego deklarację?

- Mam za małą wiedzę. 

- Jaki jest więc pana pogląd na samą postać Stana Tymińskiego?

- Wiem o nim tyle, że w 1990 roku startował w wyborach i zapisał się tym samym w historii Polski.

- I nic więcej?

- Nic więcej.

- Podoba się panu, że możecie startować z jednej listy?

- Niestety, powtórzę, że nie mam na ten temat żadnej wiedzy.  

KKP rośnie w siłę

Przewodniczący Domański odesłał nas do Romana Fritza, rzecznika partii. Spytaliśmy go, czy Konfederacja Korony Polskiej podziela stanowisko Stana Tymińskiego na temat wojny na Ukrainie i jego szczery podziw dla działań Władimira Putina. Fritz nie udzielił odpowiedzi. Wysłał nam za to zaproszenie na spotkanie z udziałem Brauna i Tymińskiego, na którym konsekwentnie trwali przy głoszonych już wcześniej poglądach.

W najnowszych sondażach Konfederacja Korony Polskiej może liczyć na mniej więcej osiem procent poparcia. Szczególną popularnością KKP cieszy się na Lubelszczyźnie. Braun w wyborach prezydenckich otrzymał tu prawie dziesięć procent, na co złożyły się głosy niemal stu tysięcy wyborców. 

Tym zdaje się nie przeszkadzać, że Braun neguje istnienie komór gazowych w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau, odmawia publicznego potępienia Władimira Putina za rozpętanie wojny na Ukrainie, sugeruje, że Żydzi planują zbudować supertajny, wielki bunkier pod CPK, otwarcie opowiada się za wyjściem z Unii Europejskiej i NATO, a część jego współpracowników apeluje o zawiązanie sojuszu z Rosją.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama