Jeszcze niedawno sytuacja była jednoznaczna: zamknąć drób, ograniczyć kontakt, przeczekać epidemię. Lubelszczyzna – podobnie jak inne regiony kraju – znalazła się pod presją dwóch groźnych chorób: wysoce zjadliwej grypy ptaków (HPAI) i rzekomego pomoru drobiu (ND).
Skala problemu była ogromna.
W 2026 roku w Polsce wykryto już 51 ognisk grypy ptaków, obejmujących ponad 4,2 mln sztuk drobiu. Dodatkowo potwierdzono 27 ognisk rzekomego pomoru, w których znajdowało się blisko 3 mln ptaków.
To nie tylko statystyki. To realne straty, likwidowane stada i milionowe odszkodowania.
Region pod kloszem
W odpowiedzi na zagrożenie wojewoda wprowadził nadzwyczajne środki bezpieczeństwa.
Całe województwo objęto restrykcjami, a hodowcy musieli podporządkować się rygorystycznym zasadom bioasekuracji.
Najważniejszy obowiązek obejmował całkowite odosobnienie drobiu, bez możliwości kontaktu z dzikimi ptakami.
To oznaczało zamknięte kurniki, ograniczenia handlu i życie pod stałym nadzorem służb.
Wszystko po to, by zatrzymać rozprzestrzenianie się chorób takich jak ND i ptasia grypa.
W praktyce był to drobiowy lockdown.
Przełomowa decyzja: Rozporządzenie nr 9
Teraz nastąpił zwrot, na który czekali wszyscy hodowcy.
31 marca wojewoda lubelski wydał rozporządzenie nr 9, które całkowicie uchyla wcześniejsze przepisy.
Jak wynika z dokumentu: „uchyla się rozporządzenie Nr 8 (…) w sprawie przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się (…) HPAI oraz ND”
To oznacza w praktyce zniesienie obowiązku trzymania drobiu w zamknięciu oraz powrót do otwartych wybiegów. Oznacza to zakończenie najbardziej dotkliwego etapu restrykcji.
Dla wielu gospodarstw to moment przełomowy – powrót do normalności po miesiącach ograniczeń.
Powrót do normalności – z cieniem ostrożności
Choć decyzja wojewody przynosi wyraźną ulgę, eksperci podkreślają jedno: zagrożenie nie zniknęło – zostało jedynie ograniczone.
Dlatego kluczowa pozostaje wciąż bioasekuracja a także konieczne jest zachowanie wysokich standardów higieny.
Szczególną uwagę należy zwrócić na przydomowe hodowle, gdzie ryzyko bywa największe. To właśnie tam najczęściej dochodzi do przełamania zabezpieczeń.
Branża na granicy ryzyka
Stawka jest ogromna.
Polska pozostaje liderem eksportu drobiu w Unii Europejskiej i jednym z największych producentów na świecie. Każde ognisko choroby oznacza nie tylko straty lokalne, ale również konsekwencje dla całej gospodarki.
W ubiegłym roku:
- zlikwidowano 18,8 mln ptaków,
- wypłacono ponad 936 mln zł odszkodowań za grypę ptaków
- oraz ponad 200 mln zł w związku z rzekomym pomorem
Powrót do normalności – czy tylko na chwilę?
Nowe rozporządzenie zamyka jeden z najtrudniejszych etapów walki z chorobami drobiu w regionie.
Ale nie zamyka ryzyka.
Bo choć dziś kury wracają na wybieg, a gospodarstwa odzyskują swobodę, to doświadczenie ostatnich miesięcy pokazuje, że wystarczy jedno ognisko, by cały system znów się zatrzymał.













Komentarze