Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama
Rozmowa z ks. prof. Alfredem Wierzbickim z Katedry Etyki Instytutu Filozofii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, etykiem i poetą

BÓG NAS KOCHA ZA DARMO

Istotne jest, żeby odnaleźć w sobie ten głęboki pokład przestrzeni ciszy. Miejsce, w którym Bóg mógłby działać. Bóg szanuje człowieka, jego rozum i wolność, emocje. Traktuje nas bardzo poważnie. Większej miłości nie można sobie wyobrazić
BÓG NAS KOCHA ZA DARMO
Ks. prof. Alfred Wierzbicki

Autor: DW

* Czy Jezus został w ostatnich dniach życia potraktowany jak najgorszy złoczyńca i bandyta?

- Nie odbiegało to od sposobu, w jaki Rzymianie traktowali innych buntowników. Więc i pod tym względem Jezus uczestniczy w losie ludzkim. Dziś już o tym zapominamy, ale Rzym i inne cywilizację tamtego czasu opierały się na niewolnictwie. Jezus zginął śmiercią niewolnika. Krzyż był przeznaczony dla niewolników, Jezus został zdegradowany do roli niewolnika. Ale z punktu widzenia wiary są to tylko zewnętrzne okoliczności. Jezus dobrowolnie wybiera śmierć i tu jest sedno sprawy. Jezus nie musiał umrzeć. Jezus wybrał śmierć. 

* Czy proces Jezusa był sfingowany?

- Nie, zarzuty były autentyczne. Został oskarżony o to, że był buntownikiem wobec Cezara. Został oskarżony o bluźnierstwo przeciwko Bogu żydowskiemu, ale Piłat, namiestnik Rzymu, wcale nie brał tego pod uwagę. Co zostało napisane na krzyżu? Jezus z Nazaretu, król żydowski. Jezusowi przypisano winę polityczną, winę buntownika.

* A jaki był udział Żydów w skazaniu Jezusa na śmierć?

- Faktycznie Jezus umiera wskutek oskarżeń przywódców swej religii. Często zapomina się, że Jezus jest Żydem. Prawie przez dwa tysiąclecia głoszono w Kościele, że cały naród żydowski ponosi winę za śmierć Jezusa i szerzono pogardę wobec Żydów. Prowadziło to w końcu do antysemityzmu. Tymczasem samo chrześcijaństwo wyrasta z duchowych korzeni religii żydowskiej. Jan Paweł II mówił wprost, że są naszymi starszymi braćmi w wierze i dodawał: „kto spotyka Jezusa, spotyka judaizm”. Jedni Żydzi oskarżali Jezusa przed Piłatem, inni szli za nim. Apostołowie byli przecież Żydami. O związkach Kościoła z judaizmem przypomnieli dwa tygodnie temu biskupi polscy w liście do wiernych z okazji 40 rocznicy odwiedzin synagogi w Rzymie przez Jana Pawła II. Burza medialna, jaka się rozpętała, świadczy tylko o tym, jak bardzo ten list jest potrzebny, świadomość tego, co Kościół właściwie naucza o Żydach, jest dość płytka i łatwo oskarżać biskupów o… rzekomą herezję. 

* Dlaczego żołnierze, którzy biczowali Jezusa byli tak okrutni? Czy oni po prostu sumiennie wykonywali swój zawód?

- Tak, dokładnie na tym to polegało. Jest wiele świadectw ze starożytności mówionych o okrucieństwie żołnierzy rzymskich. Wystarczy poczytać Pamiętniki Cezara o wojnie w Gali. Wszystkie te podbijane przez Rzymian ludy i plemiona były traktowane z wielkim okrucieństwem. 

* W malarskich scenach pasyjnych widzimy matkę Jezusa stojącą pod krzyżem. A gdzie był ojciec, Józef?

- Sceny przedstawiane w kościele mają wymiar symboliczny i odnoszą się do zapisów w Ewangelii. Tam czytamy: A pod krzyżem stała matka jego. Z takiego zapisu nie możemy wnioskować, że Józefa tam nie było. Był, ale gdzieś z boku. Zresztą zawsze był na drugim planie, na pierwszym planie jest Maria.

* Co to znaczy, że Jezus umiera za nas na krzyżu?

- Znaczy tyle, że wybawia nas od tego, przez co sam przechodzi, od śmierci. Śmierć jest naturalnym kresem naszej egzystencji i umieramy. Zresztą przez całe życie obumierają różne rzeczy w nas. Zbawienie jest przywróceniem nas do życia, obdarowanie nas życiem. To znaczy, że my sami nie potrafimy dać sobie życia nieśmiertelnego. Żyjemy dzięki temu, że Jezus stał się człowiekiem, przyjął śmierć i choć realizm tej śmierci jest okrutny, to jest to wybór Jezusa. W tym się wyraża miłość Boga do człowieka, większej miłości nie można sobie wyobrazić. Rzuca siebie jak ziarno siebie, a życie wzrasta w nas wszystkich. 

* Jest taka przypowieść o tym, że człowiek wpadł do studni i nie widzi znikąd ratunku. Przychodzi wyznawca Mahometa i daje rady. Przychodzi Żyd i daje rady. Przychodzi Hinduista i daje rady. Przychodzi Chrystus, schodzi w głąb studni i wynosi człowieka na plecach?

- Tak, ale mnie się w tej anegdocie nie podoba ostre przeciwstawienie Chrystusa innym religiom. W każdej tradycji religijnej jest jakieś pragnienie zbawienia i są drogi do zbawienia. W dzisiejszych ujęciach teologicznych podkreśla się inkluzywność chrześcijaństwa. Chrześcijaństwo nie przekreśla żadnej z tych dróg do Boga. Sobór Watykański o tym mówi, że w każdej religii są ziarna prawdy i ziarna świętości. 

* W Wielki Piątek milkną w kościołach dzwony. Jest cisza. Co ona oznacza?

- Nie tylko milkną dzwony. Jest to dzień, w którym nie sprawuje się mszy świętej. A msza święta jest uobecnieniem ofiary Jezusa i owocu tej ofiary, jakim jest zmartwychwstanie. Wielki Piątek jest pamiątką śmierci. Ale ten dzień ciszy, który rozciąga się także na Wielką Sobotę jest dniem, w którym przeżywamy misterium śmierci i zmartwychwstania. 

* Czy mądre przeżycie ciszy Wielkiego Piątku, później Wielkiej Soboty może być dziś dla nas rodzajem oczyszczenia, poukładania się na nowo, rodzajem nadziei na nową perspektywę życia?

- Powiem paradoksalnie, że to nie zależy od Wielkiego Piątku i Wielkiej Soboty tylko zależy od człowieka. Na ile jest w nim gotowość przyjęcia treści, które niesie Wielki Piątek, treści ofiary Jezusa, całkowitego oddania się Bogu i człowiekowi. Samo cierpienie człowieka nie zbawia, zbawia człowieka miłość, która jest ponad cierpieniem. Każdy z nas jest poraniony i słaby, ale jeśli się otwieramy na Boga to te dni stanowią taki moment zanurzenia się bardzo głęboko w misterium Boskiej miłości. 

* Co do cierpienia. W jednej w zapowiedzi Kora powiedziała tak: „Jak pytałam czego mnie tak boli, że wymiotuję i przepraszam robię pod siebie, to pokazywali mi krzyż”?

- Rozumiem jej bunt, ale ten Jezus musi być w nas. Wtedy nie trzeba pokazywać na krzyż. W takiej sytuacji, o której mówiła Kora, ani nie trzeba na siłę stawać się misjonarzem, bo Jezus wcale tego nie oczekuje. Ani też na siłę nie moralizować, że cierpienie uszlachetnia. To nie jest tak, że cierpienie ma sens. Sens ma miłość, która na dnie wyniszczających człowieka doświadczeń się tli. 

Ks. prof. Alfred Wierzbicki/DW

 

* Co to jest miłość?

- Dobre pytanie. Dla młodego człowieka miłość to jest fascynacja drugą osobą, zakochanie się. Dla kogoś kto jest już bardziej dojrzały i ma dzieci to jest troska o dzieci, dźwiganie ich trosk. Dla człowieka w starszym wieku, który już raczej patrzy ku drugiemu brzegowi miłość to jest wielka wdzięczność za to, że się razem żyło na świecie. Miłość to jest zawsze wychodzenie z siebie ku drugiemu, to jest przekraczanie siebie. 

* Często przedświąteczny czas zastaje nas w marketach, przy sprzątaniu, w sporach a nawet kłótniach, przez co tracimy z pola widzenia to, co najważniejsze. Przeżywamy cud zmartwychwstania w biegu?

- Prawdziwe przeżywanie Wielkanocy nie odbywa się w świątecznym czasie Wielkiego Tygodnia, ale odbywa się na codzień. Brat Roger, założyciel Wspólnoty z Taizé miał takie powiedzenie: Niech twoje święto trwa bez końca. Może być tak, że blask wielkanocny w świąteczne dni w ogóle się nam nie pojawi. Jeśli skupiamy się tylko na zakupach, nawet na spotkaniach towarzyskich, to trudno będzie nam przeżyć święta. Żeby je przeżyć trzeba stworzyć pustkę w sobie, taką, którą Bóg może rozjaśnić. 

* W prawdziwym przeżywaniu nie pomaga nam to co dzieje się w kościele i z kościołem w Polsce. Czy utrata wiarygodności Kościoła w ludziach może zniszczyć przeżycie zmartwychwstania w człowieku?

- Nie ma na to ogólnej odpowiedzi. Faktem jest, że polski Kościół traci wiarygodność, ludzie Kościoła bardziej dbają o siebie, o instytucję niż na przykład o ofiary pedofilii w Kościele. W oczyszczeniu Kościoła chodzi o to, żeby zadośćuczynić ofiarom. Obserwujemy zjawisko narastającej laicyzacji i sekularyzacji wśród młodych ludzi. Jest wiele powodów, że odchodzą, często dlatego, że zrazili się do jakiegoś księdza czy biskupa. Powodem zerwania z Kościołem staje się ich idealizm i maksymalizm moralny. Ale są też ludzie, którzy trwają w Kościele i biorą za niego odpowiedzialność. Natomiast jest wiele oporu, także wśród biskupów, żeby polski Kościół stanął w prawdzie, tak by ta prawda nas oczyściła i wyzwoliła.

* Wróćmy do cudu Zmartwychwstania. Jakże wzruszające jest to, że Chrystus najpierw ukazuje się Marii Magdalenie, kobiecie, która bardzo go kochała. Czyli Chrystus pierwsze kroki kieruje w stronę Miłości?

- Tak, przecież On jest wcieloną i zmartwychwstałą miłością. Jezus, który zmartwychwstaje kocha jeszcze mocniej. 

Fra Angelico, Noli me tangere, fresk, ok. 1450

FOT. Domena publiczna

 

* Na ile Wielkanoc może być dla współczesnego człowieka resetem? Szansą na naładowanie akumulatorów?

- Człowieka nie da się automatycznie zresetować. Dlatego wiara różni się od magii. Wiara powinna być jak najbardziej oschła i realistyczna. Wierzyć Bogu, a nie jakimś cudownościom, które nam się mogą przydarzyć lub nie przydarzyć. Wiemy, że nasze świąteczne dni wcale nie są takie cudowne. Wiemy, że kłócimy się między sobą, że pozostaje w nas dużo niepokoju i może dobrze, że tak jest. Istotne jest, żeby odnaleźć w sobie ten głęboki pokład przestrzeni ciszy. Miejsce, w którym Bóg mógłby działać. Bóg szanuje człowieka, jego rozum i wolność, emocje. Traktuje nas bardzo poważnie. Powinniśmy zrozumieć, że sprawa między człowiekiem i Bogiem to nie jest sprawa jakiejś wymiany. Bóg nas kocha za darmo. A istotą świąt jest pusty grób. Wspomniał pan Marię Magdalenę. Przypomniał mi się obraz Fra Angelico „Noli me tangere” (Nie dotykaj mnie). Jezus stoi na pięknej łące kwitnącej. Maria Magdalena wyciąga rękę, Jezus mówi: Nie dotykaj mnie Mario, nie dotykaj. Chcielibyśmy Jezusa dotknąć, tak jak możemy dotknąć kwiatów na tej łące, a on się wymyka. Jest już gdzie indziej, u Ojca. Ale Maria go widzi…

 

 

 

 

 

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama