– Dlaczego Lublin, będący miastem wojewódzkim, nie ma bezpośredniego połączenia z Trójmiastem. Ja nie mówię żeby ono było przez cały rok i codziennie, ale chociaż raz w tygodniu, a w sezonie letnim w porywach do dwóch – żali się nasz Czytelnik. – Jeszcze kilka lat temu był bezpośredni pociąg do Gdańska. Wprawdzie jechało się całą noc, ale bez przesiadek, można było poznać ciekawych ludzi lub się przespać, by od rana zwiedzać miasto. PKP się na nas wypięło, czy co? Jesteśmy jak Polska "be" i nie zasługujemy na wakacje nad morzem?
Tymczasem z innych dużych miast w Polsce jak Łódź, Kraków czy Wrocław – nad Bałtyk można dojechać bez przesiadek przez cały rok.
„Z dziećmi i walizkami to prawdziwa wyprawa”
Jak podkreśla nasz Czytelnik, problem szczególnie daje się we znaki w sezonie wakacyjnym.
– Podróż nad morze z dziećmi i większym bagażem to i tak wyzwanie. A konieczność przesiadki w Warszawie Wschodniej tylko je potęguje – opisuje.
Rzeczywiście, dla rodzin podróżujących z walizkami, wózkami czy torbami, przemieszczanie się między peronami na jednym z najbardziej ruchliwych dworców w kraju bywa męczące. W praktyce oznacza to nie tylko dodatkowy stres, ale i ryzyko, że przy krótkiej przesiadce łatwo coś pójdzie nie tak.
PKP Intercity: to kwestia układu torów i czasu przejazdu
O wyjaśnienie zapytaliśmy biuro prasowe PKP Intercity. Jak tłumaczy Justyna Moskalewicz-Aderek z biura prasowego PKP Intercity, problem nie wynika z braku chęci, lecz z uwarunkowań infrastrukturalnych.
– Przy konstrukcji rozkładu jazdy brane są pod uwagę różne czynniki. W przypadku połączeń na trasie Trójmiasto – Lublin, najistotniejszą kwestią jest fakt, że wjazd do Warszawy zarówno od strony Lublina, jak i od strony Trójmiasta następuje z tego samego kierunku – od strony wschodniej – wyjaśnia.
To oznacza, że pociąg jadący z Lublina do Trójmiasta nie może po prostu przejechać przez centrum stolicy, zatrzymując się na największych dworcach, takich jak Warszawa Centralna czy Warszawa Zachodnia. A to właśnie tam wsiada najwięcej pasażerów.
– Gdyby pociąg jadący z Gdyni do Warszawy skierować dalej w kierunku Lublina, ominąłby on największe dworce w Warszawie, nie dając możliwości skorzystania z połączenia największej liczbie potencjalnych pasażerów – dodaje rzeczniczka.
Z tego powodu składy z Trójmiasta kierowane są dalej m.in. do Łodzi czy Krakowa.
Przesiadka zamiast bezpośredniego pociągu
Jak przekonuje przewoźnik, pasażerowie z Lublina nie są pozostawieni bez alternatywy. Oferta przesiadkowa w Warszawie Wschodniej jest szeroka.
Pociągi między Lublinem a Warszawą kursują co godzinę, a na odcinku Warszawa – Gdynia nawet trzy razy w ciągu dwóch godzin. Do wyboru są zarówno szybkie składy kategorii EIP, jak i tańsze pociągi IC czy TLK.
– W Warszawie Wschodniej czas na przesiadkę to około 20 min. A co jeśli pociąg z Lublina jest opóźniony? A często to się zdarza – alarmuje Czytelnik.
Dlaczego nie można „doczepić wagonów”?
Pojawia się też pytanie, czy rozwiązaniem nie byłoby dołączanie wagonów z Lublina do pociągów jadących nad morze.
PKP Intercity wskazuje jednak, że takie operacje znacząco wydłużyłyby podróż.
– Prowadzenie manewrów na stacji Warszawa Wschodnia wymagałoby blisko 30-minutowego postoju technicznego. Byłoby to znaczące wydłużenie czasu przejazdu nie tylko dla podróżnych z Lublina, ale przede wszystkim dla osób z innych miast – podkreśla Moskalewicz-Aderek.
Koniec nocnego połączenia
Jeszcze do niedawna w sezonie wakacyjnym istniała alternatywa w postaci nocnego pociągu „Ustronie”, którego wagony z Lublina były przełączane na skład jadący przez Trójmiasto do Kołobrzegu.
To rozwiązanie jednak znika z rozkładu. Powód? Godziny kursowania.
Z przeprowadzonych analiz wynika, że pociąg musiałby wyjeżdżać z Lublina około godziny 1 w nocy, a wracać przed 4 rano. PKP uznało takie godziny za nieatrakcyjne dla pasażerów.
Objazd przez Bydgoszcz? Za długo i nieefektywnie
Rozważano także wydłużenie połączeń z Lublina do Bydgoszczy aż do Gdyni. Ten wariant również odrzucono.
Według przewoźnika podróż trwałaby około 6,5 godziny, podczas gdy połączenia z przesiadką w Warszawie zajmują:
około 4 godz. 20 min (z pociągiem EIP),
około 5 godz. 40 min (z pociągiem IC).
Dodatkowo takie pociągi dublowałyby kursy z innych miast, a ich wydłużenie wymagałoby większej liczby składów.
Samolot? Jest, ale nie dla każdego
Alternatywą pozostaje połączenie lotnicze Lublin – Gdańsk, dostępne w sezonie letnim dwa razy w tygodniu – w piątki i niedziele.
Tyle że i tutaj pojawiają się ograniczenia. Loty z Gdańska w piątki odbywają się już o godzinie 7 rano, co dla wielu pasażerów oznacza konieczność bardzo wczesnego dojazdu na lotnisko. Port Lotniczy Gdańsk Rębierchowo, w przeciwieństwie do dworca kolejowego położonego niemal w centrum miasta, znajduje się na obrzeżach.
Co roku to samo
Choć argumenty przewoźnika są konkretne, problem jak widać pozostaje aktualny. Dla mieszkańców Lublina bezpośredni pociąg nad morze wciąż pozostaje bardziej marzeniem niż realną opcją.
A sezon urlopowy zbliża się wielkimi krokami. I znów wielu pasażerów stanie przed dobrze znanym wyborem: szybciej czy wygodniej? Ponieważ (niestety) bezpośrednio wciąż się nie da.














Komentarze