Powstanie tej uczelni rabinackiej nie byłoby możliwe, gdyby nie upór jednego człowieka – rabina Majera Jehudy Szapiry, który zbierał pieniądze na jej budowę w całej Europie, a nawet za oceanem. Sam przeznaczył na ten cel wszystkie pieniądze, które odziedziczył po rodzicach i teściach. Podobnie postąpiła żona rabina – oddała na jesziwę środki ze sprzedaży swojej biżuterii.
22 maja 1924 roku Lublin przeżył prawdziwe oblężenie. Do miasta przyjechały tłumy Żydów z całego świata. Tego dnia położono kamień węgielny pod budowę jesziwy przy ul. Lubartowskiej. Wówczas parcela znajdowała się pod numerem 57, dziś jest to numer 85. W uroczystościach wzięło udział – jak podają ówczesne źródła – 20 tys. wiernych, w tym 60 rabinów z całego kraju. Szapira był dumny. Przez długi czas odczytywał listy gratulacyjne, które otrzymał z najodleglejszych zakątków świata. Budowa ruszyła pełną parą.
WZORZEC DLA ŚWIATA
Sześć lat później spełniło się jego marzenie życia. Stał przed bramą rabinackiej uczelni, która miała się wkrótce stać wzorcową dla wszystkich tego typu szkół na świecie. Goście wysłuchali najpierw hymnu narodowego, po czym wygłoszono przemówienia w języku polskim i jidysz. Według doniesień prasowych z tamtych lat w uroczystym otwarciu uczelni uczestniczyło ponad 40 tys. osób. Z tej okazji uruchomiono dodatkowe pociągi do Lublina oraz autobusy komunikacji miejskiej z dworca kolejowego na ulicę Lubartowską. Do miasta przybyło także wielu reporterów i dziennikarzy z całego świata. Porządku pilnowało kilkuset porządkowych i policjantów. Według ówczesnej prasy Szapira w przemówieniu wygłoszonym po polsku wyrażał gorącą wdzięczność dla Polski, która „dała możność, zgodnie ze swymi świetnymi tradycjami tolerancji, osiągnięcia takiego rezultatu, jak wzniesienie przez religijne żydostwo uczelni talmudycznej”.
SKARBONKI NA CAŁYM ŚWIECIE
Wybór Lublina na miejsce budowy jesziwy nie był przypadkowy. To tutaj działała duża gmina żydowska kultywująca nauki talmudyczne. W Lublinie funkcjonowała także jedna z pierwszych w kraju hebrajska drukarnia. Przez lata miasto nazywano nawet Jerozolimą Królestwa Polskiego – działało tu ponad 100 bożnic i domów modlitwy. Pomysł rabina na otwarcie jesziwy w Lublinie trafił zatem na podatny grunt.
Już po pierwszych „biznesowych” rozmowach obiecano mu pół miliona cegieł. Miał to być dar m.in. od Szmula Ajchenbauma, radnego, przedsiębiorcy i właściciela browaru oraz fabryki koszernych wódek. Miał też garbarnię na Kalinowszczyźnie. Zebranych pieniędzy i tak było za mało. Pół roku przed otwarciem szkoły rabin posiłkował się kredytem bankowym; starał się też – bezskutecznie – o subwencje państwowe.
W całym kraju w żydowskich domach stały tysiące skarbonek, do których zbierano pieniądze na budowę jesziwy. Darczyńcy, którzy deklarowali większe kwoty, a opóźniali wpłatę kolejnej raty, otrzymywali nawet listy ponaglające. Zresztą wszystkie pisma urzędowe uczelni zawierały numer konta bankowego, na które zbierano środki.
GENIUSZ JOSEF BOJM
Pięciopiętrowy budynek od początku robił ogromne wrażenie. Był przestronny i nowoczesny jak na tamte czasy. Miał własne źródło ogrzewania, pralnię, kuchnię oraz suszarnię. Był skanalizowany. Wrażenie robiła także długa na 30 metrów jadalnia. Sale dydaktyczne były dobrze wyposażone. Na drugim piętrze mieściła się aula wykładowa o wysokości dwóch kondygnacji. Obok znajdowała się biblioteka. W 1934 roku liczyła 13 tys. tomów rabinackiej literatury, w tym wiele białych kruków. Większość księgozbioru Niemcy spalili w 1940 roku. Na uczelni mogło studiować kilkuset studentów. Internat znajdował się na wyższych kondygnacjach. W 1935 roku mieszkało tu 300 studentów w 80 pokojach.
Aby dostać się do jesziwy, należało nie tylko posiadać środki finansowe i wykazywać się nienaganną postawą moralną, ale także mieć ponadprzeciętne zdolności. Na egzaminie wstępnym kandydaci musieli znać na pamięć 200 stron Talmudu. Najlepszym uczniem w historii uczelni był Josef Bojm, który już w wieku 22 lat był autorem dwóch ksiąg religijnych. Sam rabin Szapira uważał go za najbardziej utalentowanego ucznia. W jesziwie obowiązywały także określone zasady. Kobiety – poza zorganizowanymi grupami zwiedzającymi – nie miały prawa wstępu na teren uczelni. Surowo zakazane było picie alkoholu, a na palenie papierosów patrzono niechętnie. Obiady i posiłki szabasowe spożywano wspólnie z kadrą.
200 RABINÓW
Ukończenie jesziwy gwarantowało gruntowne wykształcenie i prestiż, a także wiązało się z wyższym statusem materialnym. Uczelnię często odwiedzali bogaci Żydzi, którzy szukali w jej murach przyszłych zięciów. Oferowali im niekiedy znaczne majątki. Później mogli dumnie pojawić się w bożnicy z uczonym zięciem, wzbudzając zazdrość sąsiadów.
W jesziwie studiowali głównie polscy Żydzi z małych, prowincjonalnych miasteczek, choć nie brakowało także studentów z zagranicy. Uczelnia funkcjonowała do 1939 roku. Była wówczas największą szkołą rabinacką na świecie, w której wykładali najwybitniejsi talmudyści. Wykształciła około 200 rabinów. Językiem wykładowym był hebrajski, a na co dzień posługiwano się jidysz.
PIŁSIUDSKI JAK WASZYNGTON
Rabin Szapira, gdziekolwiek się pojawił, zawsze ciepło wypowiadał się o Lublinie. Chciał, aby miasto tętniło życiem i przyciągało studentów do „jego” jesziwy. Tak też się stało. Do 1938 roku odwiedziło ją kilkanaście tysięcy osób z całego świata. Wiele z nich przyjechało specjalnie, by zobaczyć tę prestiżową uczelnię rabinacką, przy okazji odwiedzając także inne miejsca związane z historią Żydów.
Szapira cenił marszałka Piłsudskiego. W amerykańskiej prasie określał go jako polskiego Waszyngtona. Niestety, nie doczekał się ani jednego absolwenta jesziwy. 23 października 1933 roku wieczorem źle się poczuł. Lekarz stwierdził anginę. Cztery dni później zmarł. Miał 46 lat. Pół roku później zmarła jego żona. Pierwsi absolwenci opuścili mury uczelni w 1934 roku.
Sam budynek przetrwał okupację. Być może Niemcy pozostawiliby po nim jedynie zgliszcza, gdyby nie fakt, że przez całą wojnę stacjonowali w nim żandarmi. Dzięki temu lubelska jesziwa jest jednym z nielicznych żydowskich budynków, które przetrwały okupację. Obecnie należy do gminy żydowskiej – mieści się w niej m.in. synagoga, hotel i Izba Pamięci Żydów Lublina.















Komentarze