Nowa polityka Narodowego Funduszu Zdrowia uderzyła w powiatowe szpitale. Ten w Puławach, mimo relatywnie niezłej kondycji finansowej (ostatni rok na plusie) nie może sobie pozwolić na działanie w dotychczasowej skali.
Jak wynika z obowiązującego od kwietnia zarządzenia prezesa NFZ - wszelkie nadwykonania badań ambulatoryjnych, w tym rezonansu, tomografu, gastroskopii, kolonoskopii - finansowane mają być w 50 lub 60 proc. Pozostałą kwotę szpitale wyłożyć miałyby same, co jak pokazują ostatnie tygodnie sprowadza się do tego, że w wielu z nich żadnych nadwykonań tego rodzaju diagnostyki po prostu nie będzie.
Z maja na wrzesień
- Dostosowaliśmy się do zarządzenia prezesa NFZ - przyznaje dr Marek Paździor, dyrektor szpitala specjalistycznego w Puławach, gdzie pacjenci zapisani na badania diagnostyczne na kwiecień, czy maj przepisywani są już na jesień.
Personel z rejestracji dzwoni do pacjentów z dramatyczną nowiną - ich badania przełożono na jesień, ale też bez gwarancji zachowania terminu. Po drugiej stronie słuchawki emocje bywają skrajne - od złości na system, na państwo polskie, na szpital, po smutek i lęk najstarszych z nich o to, czy do nowego terminu badań zwyczajnie doczekają.
W Puławach, po wprowadzeniu nowych zasad, zgodnych z polityką NFZ, miesięczna liczba badań rezonansem magnetycznym spadła już o kilkaset procent. W przypadku gastroskopii, czy kolonoskopii jest podobnie. Diagnostyka pacjentów, którzy nie są przyjmowani na szpitalny oddział - załamała się.
Rak nie zaczeka
- Dla pacjenta dłuższa kolejka to więcej czekania w lęku, więcej nocy bez snu, bo wynik będzie dopiero za kilka miesięcy. To więcej nowotworów wykrytych za późno, zawałów, udarów rozpoznanych dopiero wtedy, gdy organizm jest już poważnie zniszczony. To rodziny, które słyszą "gdyby badanie było zrobione wcześniej mielibyśmy więcej możliwości leczenia" - wylicza Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych, który już pod koniec marca otwarcie krytykował decyzję NFZ.
Jak dodają autorzy listu otwartego "ograniczenie badań to dla szpitala dramatyczny wybór między ratowaniem finansów a ryzykowaniem zdrowia i życia pacjentów". Ich zadaniem wygenerowana oszczędność środków publicznych nie pokryje kosztów zbyt późno wykrytych chorób oznaczających dłuższe leczenie i dłuższą hospitalizację. OZPZP apeluje o odblokowanie środków na badania, a zamiast ograniczania - wzmocnienie diagnostyki ambulatoryjnej.
Dla "zwiększenia efektywności"
Co na to sam NFZ? Z uzasadnienia zarządzenia jego prezesa wynika, że motywacją były oszczędności.
- Projektowana zmiana stanowi element działań mających na celu zapewnienie długotrwałej stabilności finansowej systemu ochrony zdrowia oraz zwiększenie efektywności wykorzystania środków publicznych przeznaczonych na finansowanie świadczeń opieki zdrowotnej - uzasadnia swoje zarządzenie prezes NFZ, Filip Nowak. - Prognozowany skutek wprowadzenia zmian wynosi - 625 mln zł w ujęciu rocznym - wskazuje.
Zmiany zostały wprowadzone mimo tego, że jak sygnalizowali dyrektorzy poszczególnych placówek, zwiększają ryzyko ograniczenia dostępności do świadczeń i wydłużenie czasu oczekiwania na badania. Wśród konsekwencji wskazano również zagrożenie utraty płynności pracowni diagnostycznych zwłaszcza w przypadku małych, lokalnych podmiotów.
Przypominamy, że zgodnie z nowymi zasadami badania TK i rezonansu wykonywane ponad limit opłacane są na poziomie 50 proc. ich kosztów a badania endoskopowe, czyli gastroskopia i kolonoskopia na poziomie 60 proc. Do kwietnia było to 100 proc.














Komentarze