Jak wynika z informacji Prokuratury Okręgowej w Lublinie, postępowanie przygotowawcze jest już w końcowej fazie. Zgromadzono obszerny materiał dowodowy, tj. przesłuchano świadków, zabezpieczono dokumentację oraz uzyskano opinię biegłego z zakresu zamówień publicznych. Śledczy przedstawili byłemu wójtowi zarzuty m.in. przekroczenia uprawnień oraz naruszenia przepisów dotyczących zamówień publicznych. Sprawa dotyczy przetargu na przebudowę oczyszczalni ścieków w Sosnowicy, a sednem sprawy jest potencjalna łapówka, którą Cz. miał dostać od zwycięskiego oferenta.
Wątpliwa umowa na budowę oczyszczalni
Jak wynika z ustaleń śledczych, nieprawidłowości miały miejsce w 2022 roku, na etapie przygotowania i prowadzenia przetargu.
Były wójt miał m.in. nie określić zakresu obowiązków członków komisji przetargowej, nie zamieścić w ogłoszeniu kluczowych informacji dotyczących przesłanek wykluczenia wykonawców, pominąć zasady wykazywania braku podstaw do wykluczenia, nie uwzględnić informacji o możliwości składania ofert wariantowych.
Zdaniem prokuratury uchybienia te doprowadziły do braku przejrzystości postępowania i powstania wad, które uniemożliwiały prawidłowe zawarcie umowy. Najpoważniejsze zarzuty dotyczą jednak wyboru wykonawcy. Śledczy wskazują, że mimo braków w ofercie firmy wybranej w postępowaniu przetargowym (m.in. braku wymaganego zestawienia cenowego czy niewystarczających wyjaśnień dotyczących ceny) oferta ta nie została odrzucona.
Prokuratura twierdzi, że były wójt miał świadomość tych nieprawidłowości, a mimo to wybrał ofertę jako najkorzystniejszą i podpisał umowę, działając tym samym na szkodę interesu publicznego i – jak wskazano – w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.
Nowe władze: „coś było nie tak”
Sprawa wyszła na jaw już po zmianie władz w gminie w 2024 roku. Nowy wójt – jak relacjonuje przewodniczący rady gminy Jarosław Armaciński – od początku miał poważne wątpliwości co do inwestycji.
– Szybko pojawiły się sygnały, że z tą umową jest coś nie tak. Wójt konsultował się ze specjalistami, zlecił audyt i ostatecznie zdecydował o jej rozwiązaniu oraz zawiadomieniu prokuratury – opisuje Armaciński.
Dodaje, że inwestycja była prowadzona w trudnych warunkach organizacyjnych – bez sekretarza gminy i bez zastępcy wójta, a kluczowe dokumenty przygotowywał sam Cz. – Wicewójta w poprzedniej kadencji nie było w ogóle, pomimo że jego powołanie ma charakter obligatoryjny – informuje Armaciński, dodając, że przez wiele miesięcy wakowało również stanowisko sekretarza gminy.
Podział w radzie
Decyzja o zerwaniu umowy z wybrana w postępowaniu przetargowym wywołała ostry konflikt w radzie gminy. Część radnych krytykowała działania nowego wójta. – Niektórzy radni stawali po stronie wykonawcy, podważali decyzję o zawiadomieniu prokuratury i utrzymywali z nim kontakt, mimo że prawnicy to odradzali – mówi Armaciński.
Radni ci przekonywali również, że gmina straci dofinansowanie. Ostatecznie tak się jednak nie stało – promesa została przedłużona, a samorząd przygotowuje nowe postępowanie przetargowe.
Co dalej z inwestycją?
Nowe władze chcą zmienić koncepcję inwestycji. Plan zakłada m.in. dostosowanie oczyszczalni do przyjmowania ścieków dowożonych, co ma ograniczyć koszty ponoszone przez mieszkańców korzystających ze zbiorników bezodpływowych.
Jednocześnie gmina pozostaje w sporze prawnym z poprzednim wykonawcą, który twierdzi, że nie było podstaw do rozwiązania umowy.
Ktoś paraliżuje prace gminy
Mimo postawienia zarzutów byłemu wójtowi sytuacja w gminie wciąż jest napięta. Jak twierdzi przewodniczący rady, urząd został zasypany wnioskami o udostępnienie informacji publicznej, co utrudnia bieżącą pracę.
– Odbieramy to jako formę nacisku lub odwetu. Wnioski paraliżują funkcjonowanie urzędu – ocenia Armaciński.
Pisma wystosowuje ponoć jeden człowiek, ale zasłania się on przepisami RODO, nie pozwalając na publikację swoich personaliów. – Pracownicy nie mogą wykonywać bieżących obowiązków, bo muszą formułować odpowiedzi na często absurdalne pytania – mówi Armaciński.
Cz. grozi do 10 lat więzienia
Były włodarz nie przyznaje się do winy i kwestionuje ustalenia śledczych. Z jego stanowiska wynika, że postępowanie przetargowe – mimo ewentualnych uchybień formalnych – było prowadzone w przekonaniu o jego prawidłowości, a podejmowane decyzje miały służyć sprawnej realizacji inwestycji.
W jego ocenie wybór wykonawcy nie był działaniem sprzecznym z interesem gminy, a cała procedura odbywała się w oparciu o dostępne wówczas interpretacje przepisów i dokumentację. Podnosi również, że część zarzucanych nieprawidłowości nie miała realnego wpływu na wynik postępowania.
Zarzuty dotyczące przekroczenia uprawnień i działania na szkodę interesu publicznego zagrożone są karą do 10 lat pozbawienia wolności. Zakończenie śledztwa planowane jest jeszcze w kwietniu.














Komentarze