Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Podwójna dawka zieleni na zamojskim bruku. Kilkumetrowe lipy wracają na Rynek Wielki

Na Rynku Wielkim w Zamościu niebawem pojawi się dwa razy więcej drzew. Do sześciu już stojących tam lip w wielkich donicach dołączy kolejnych sześć okazałych, kilkumetrowych okazów. Prezydent miasta Rafał Zwolak realizuje w ten sposób obietnicę zazieleniania Zamościa, odpowiadając na bezpośrednie prośby mieszkańców. Choć historyczny projekt architektoniczny zakładał tu zupełnie coś innego, nowoczesne donice pozwalają pogodzić zabytkową przeszłość z ekologiczną teraźniejszością.
Zamość Rynek Wielki
Za całość zamówienia wraz z usługą profesjonalnej pielęgnacji wszystkich drzew miasto zapłaci kilkanaście tysięcy złotych

Źródło: Zamość/fb

Głos mieszkańców i lokalny biznes

Decyzja o rozbudowie donicowej alei nie była przypadkowa. Choć przy planowaniu nowych nasadzeń pod uwagę brano również brzozy oraz głogi, ostatecznie urzędnicy postawili na kontynuację dotychczasowego pomysłu.

Sens tych działań tłumaczy prezydent Zamościa, Rafał Zwolak:

„Obiecywaliśmy, że zazielenimy Zamość. Robimy to i będziemy robić nadal”.

Prezydent dodaje także, że przy wyborze pierwszych drzew w czerwcu zeszłego roku zapytał o zdanie samych zamościan, a ci w większości wskazali właśnie na lipy.

Dostawą nowych drzew oraz specjalnych platform zajmie się ta sama lokalna, sprawdzona szkółka roślin, która odpowiadała za logistykę projektu w 2025 roku. Samorząd dba również o długofalowy dobrostan roślin – za całość zamówienia wraz z usługą profesjonalnej pielęgnacji wszystkich drzew miasto zapłaci kilkanaście tysięcy złotych.

Dlaczego donice, a nie grunt?

Wielu przechodniów zastanawia się, dlaczego kilkumetrowe drzewa muszą rosnąć w sztucznych zbiornikach zamiast bezpośrednio w ziemi. Powodem jest specyficzna konstrukcja centralnego placu miasta oraz restrykcyjna ochrona konserwatorska.

Rynek Wielki jest w całości wyłożony brukiem, pod którym znajduje się gruba warstwa betonu, co całkowicie uniemożliwia tradycyjne wkopanie korzeni w glebę. Drzewa nie są jednak skazane na wegetację – dzięki wykorzystaniu nowoczesnego systemu drenażowego rosnące w wielkich donicach lipy mają się świetnie i doskonale znoszą miejskie warunki.

Od Moranda do współczesności – burzliwa historia zamojskiej zieleni

Obecna zielona rewolucja to kolejny ciekawy zwrot akcji w wielowiekowej historii zamojskiej starówki. W pierwotnym założeniu historycznym projektanta Bernarda Moranda w obrębie zespołu staromiejskiego w ogóle nie przewidziano drzew. Zgodnie z renesansowym zamysłem miasto miało stanowić czystą, wydzieloną strefę urbanistyczną, a cała zieleń miała znajdować się dookoła niego.

Mimo to, na przełomie XVIII i XIX wieku natura upomniała się o swoje i na Rynku Wielkim powstały cztery skwery z drzewami, ławkami oraz klombami. Architektoniczny krajobraz zmienił się ponownie w okresie 20-lecia międzywojennego, kiedy to wszystkie drzewa z rynku zostały wycięte, a mieszkańcom w zamian zaoferowano nowo powstały Park Miejski. Ostatnie ozdobne klomby zlikwidowano podczas wielkiej rewitalizacji Starego Miasta w latach 70. XX wieku – do czasów współczesnych przetrwał tylko jeden z nich. Dziś, za sprawą kilkumetrowych lip, zielona historia zatacza koło.


Zamość Rynek Wielki

Źródło: Zamość/fb

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama