Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

„Żywe urodzenie z aborcji” w Lublinie. Poseł interweniuje w szpitalu

Witold Tumanowicz z Konfederacji, któremu towarzyszyła Kaja Godek z Fundacji Życie i Rodzina, przeprowadził interwencję poselską w sprawie „żywego urodzenia z aborcji” w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego przy alei Kraśnickiej w Lublinie. Polityka w gabinecie przyjął dyrektor szpitala Piotr Matej.
„Żywe urodzenie z aborcji” w Lublinie. Poseł interweniuje w szpitalu

Sprawa dotyczy przypadku dziecka, które urodziło się żywe po przeprowadzonej w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. Stefana Kardynała Wyszyńskiego w Lublinie procedurze przerwania ciąży. Fundacja Życie i Rodzina twierdzi, że noworodkowi nie zapewniono właściwej pomocy i zawiadomiła prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. Dyrekcja szpitala zdecydowanie odrzuca te zarzuty, podkreślając, że dziecko natychmiast trafiło pod opiekę zespołu neonatologicznego, przeprowadzono pełną resuscytację zgodnie z obowiązującymi procedurami, ale mimo podjętych działań nie udało się go uratować.

- Zgodnie z procedurami medycznymi każde żywe urodzenie (niezależnie od okoliczności) podlega natychmiastowemu przekazaniu wyspecjalizowanemu Zespołowi Neonatologicznemu. W przypadku skrajnego wcześniactwa (w tym w tygodniach ciąży 23–24) reanimacja i zaawansowane procedury podtrzymywania życia są wykonywane na podstawie wskazań medycznych oraz zgodnie z wolą i zgodą rodziców lub opiekunów prawnych dziecka. Wykonywane zabiegi polegają między innymi na resuscytacji krążeniowo-oddechowej z wytworzeniem sztucznej drogi oddechowej i wentylacją inwazyjną, podaniem adrenaliny oraz zewnętrznym masażem serca. Jeżeli wcześniak rodzi się żywy, przekazywany jest do Oddziału Neonatologii, gdzie przeprowadzanie wyżej wymienionych procedur jest odpowiednio dokumentowane. Personel medyczny dopełnia wszelkich starań, aby zapewnić pacjentom należytą opiekę oraz humanitarne traktowanie - zapewniają władze Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego przy alei Kraśnickiej w Lublinie.

Interwencja po „żywym urodzeniu z aborcji”

Środowiska pro-life nie przyjmują tych tłumaczeń.

- Dotarły do mnie informacje dotyczące przypadku żywo urodzonego dziecka po zabiegu przerwania ciąży. Pytanie jest proste: czy dochowane zostały obowiązujące procedury? Jak one w ogóle wyglądają? I ile tego typu wydarzeń miało miejsce w tym szpitalu? Oczywiście, zarząd szpitala może zasłaniać się tajemnicą medyczną, ale jeśli chodzi o procedury i kwestie związane z ich stosowaniem, to są sprawy podlegające kontroli poselskiej i powinny zostać nam niezwłocznie przedstawione. Nawet jeśli dokumentacja medyczna zawiera dane chronione, mogą one zostać zanonimizowane. Nie domagamy się ujawnienia danych wrażliwych. Chcemy natomiast wiedzieć, czy bezpieczeństwo zdrowia najmniejszych pacjentów w tym szpitalu jest przestrzegane - mówił przed lubelskim szpitalem Witold Tumanowicz, poseł Konfederacji. 

Polityk przyjechał do stolicy Lubelszczyzny z interwencją poselską. Towarzyszyli mu przedstawiciele Fundacji Życie i Rodzina. 

- Dziękuję panu posłowi za zareagowanie na tę skandaliczną sytuację. Chcę podkreślić, że oświadczenie wydane przez szpital po nagłośnieniu sprawy w mediach niczego nie wyjaśnia. Nadal nie wiemy, w jakim wieku było to dziecko. Jeżeli dziecko przeżywa własną aborcję, oznacza to, że wykonywane są tutaj aborcje na bardzo późnym etapie ciąży. To wyjątkowo okrutne procedury. Chcemy wiedzieć, jakimi metodami są wykonywane. Informacje te należą się płatnikom składek NFZ, ponieważ to państwo finansujecie te procedury ze swoich składek - irytowała się Kaja Godek z Fundacji Życie i Rodzina.

Godek podkreślała, że szpital nie ujawnił, na jakiej podstawie dokonano aborcji, w jakim była terminie i jak długo dziecko żyło.

- Jeżeli dziecko zostało przyjęte na oddział neonatologii, powinno nastąpić formalne przyjęcie, powinny zostać sporządzone wszystkie dokumenty dotyczące żywego urodzenia, wystawiona karta noworodka i dziecko powinno zostać ujęte w rejestrze porodów. Pytanie brzmi: w jaki sposób to dziecko zostało potraktowane? Co oznacza stwierdzenie, że podjęto próbę ratowania jego życia? Kto personalnie odpowiada za procedurę, która mówi, że dziecko urodzone żywo po aborcji ratuje się tylko wtedy, gdy rodzice wyrażają takie żądanie? A jeśli takiego żądania nie ma, to co? Czy nie jest to obywatel urodzony żywo w stanie zagrożenia życia, któremu należy udzielić pomocy? - pytała retorycznie Godek.

- Zginął człowiek. Zginął mały człowiek. Żądamy odpowiedzi. Nie zadowalają nas wymijające odpowiedzi zespołu szpitala. Żądamy konkretów. I będziemy się ich domagać, aż je usłyszymy. Modlimy się i przeprowadzamy interwencję. Nie może być tak, że dziecko ginie w szpitalu. Procedura aborcji jest traumatyczna. Dziecko, które ją przeżywa, bardzo cierpi. To są fakty. Wiele na ten temat pisaliśmy, są również nasze filmy pokazujące cierpienie tych dzieci. Chcemy wiedzieć, jak to dziecko było zaopiekowane, czy w ogóle było zaopiekowane i jakie procedury zostały podjęte. Sprawa jest już także w prokuraturze, ponieważ nie może być tak, że ginie młody Polak i nie są podejmowane odpowiednie działania organów ścigania - podsumowywał Krzysztof Kasprzak z Fundacji Życie i Rodzina. 

Dyrektor szpitala wysłuchał posła

Poseł Tumanowicz w towarzystwie Godek, Kasprzaka i Rafała Meklera z lubelskiej Konfederacji udali się w kierunku gabinetu Piotra Mateja, dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego. Ten zaprosił na indywidualną rozmowę tylko „posiadacza legitymacji poselskiej”. Panowie zniknęli za drzwiami na mniej więcej dziesięć minut. 

- Przed chwilą odpowiedziałem panu posłowi Tumanowicza na piętnaście zadanych przez niego pytań. Na każde z z nich odpowiem również w formie pisemnej, w ustawowym terminie, wraz z przekazaniem zanonimizowanej dokumentacji dotyczącej przypadku, w którym pan poseł interweniuje. Na tę chwilę tyle mam do powiedzenia w tej sprawie. Jestem do dyspozycji pana posła i innych osób uprawnionych do zadawania pytań dotyczących wszystkich zdarzeń w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym - przekazał dyrektor Piotr Matej po zakończonej interwencji poselskiej. 

Poseł Tumanowicz powiedział, że otrzymane przez niego odpowiedzi nie są satysfakcjonujące. Kaja Godek wyraziła zaś oburzenie, że dyrektor Matej odmówił jej możliwości wzięcia udziału w rozmowie.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama