W minionym tygodniu przez Lublin przetoczyła się burza o murawę na Motor Arenie Lublin. Ta podczas meczów Motoru w Ekstraklasie wyglądała tragicznie. MOSiR, który zarządza stadionem, proponował, żeby za jej wymianę, co kosztowałoby mniej więcej milion złotych, zapłacił Zbigniew Jakubas, właściciel i większościowy akcjonariusz Motoru. Jeden z najbogatszych Polaków poczuł się szantażowany i wybuchł.
Motor poinformował, że nie wyklucza rozegrania meczu z Lechem Poznań na innym stadionie, chociażby w Łęcznej, a nawet poddania spotkania walkowerem. Przedstawiciele klubu od początku rundy wiosennej Ekstraklasy mieli rekomendować wymianę murawy, ale MOSiR te prośby ignorował. Ostatni raz nawierzchnię na Arenie Lublin wymieniano na nową w 2019 roku.
Jakubas podczas starcia Motoru z Rakowem nasłuchał się narzekań ze strony piłkarzy, którzy przekonywali, że murawa w opłakanym stanie przeszkadzała im w grze. Grzmiał w mediach, że MOSiR i Lublin fatalnie go traktują. Irytowało go, że lubelski MOSiR wynajmował Motor Arenę Lublin na mecze w europejskich pucharach Dynamu Kijów. Miasto miało zapewniać Jakubasa, że pieniądze za wynajem stadionu Ukraińcom zostaną przeznaczone na wymianę nawierzchni. MOSiR, jak czytamy w Przeglądzie Sportowym, zakładał natomiast, w tym roku trawę uda się uratować dzięki pielęgnacji i zabiegom, przekładając proces wymiany, który trwa zwykle do dziesięciu dni, na późniejszy termin.
Wobec oświadczenia Motoru i licznych słów krytyki wypowiedzianych publicznie przez Jakubasa dalsze zwlekanie stanowiłoby jednak jawny sabotaż i prowadziłoby do pogłębienia sporu, więc Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji „Bystrzyca” w Lublinie wydał oświadczenie, w którym poinformował, że Motor sfinansuje wymianę całości murawy, a koszty z tym związane zostaną rozliczone w ramach obowiązujących umów współpracy.
Piłkarze Motoru będą zadowoleni
Prace na Motor Arenie Lublin ruszyły pełną parą. Motor przekazał, że stadion będzie gotowy na rozegranie meczu z Lechem, który odbędzie się 2 maja. O całym procesie opowiedział Michał Szprendałowicz, dyrektor marketingu i komunikacji w lubelskim klubie.
- Prace przebiegają ekspresowo. Wszystko zaczęło się wczoraj rano. Mamy już połowę murawy położnej w sposób kompleksowy, a przecież trzeba było ją jeszcze zerwać i przygotować. Firma, która ma doświadczenie choćby ze Stadionu Narodowego, sprawuje się bardzo dobrze, trawa jest bardzo gęsta, zielona, bez plam, ważne będą jeszcze zabiegi pielęgnacyjne, regularne podlewanie, pogoda sprzyja szybkiemu zakorzenianiu. Myślę, że nie ma żadnego ryzyka, żeby nawierzchnia nie była gotowa na mecz za dwa tygodnie z Lechem Poznań. Z mistrzem Polski powinniśmy obejrzeć dobre spotkanie - mówił Szprendałowicz.
- Nie ma szukania innego stadionu, nie ma groźby walkowera, mamy sprzedanych dwanaście tysięcy biletów, dążymy do sold-outu. Zagramy na przepięknej murawie, sprowadzonej dziewiętnastoma tirami ze Słowacji. Piłkarze Motoru z nową nawierzchnią i jej uwarunkowaniami zapoznają się przed samym meczem z Lechem. Myślę, że będzie to dla nich duża przyjemność - uśmiechał się dyrektor marketingu i komunikacji w Motorze.














Komentarze