Trudniejszej końcówki sezonu w wykonaniu PGE MKS El-Volt chyba nie można było sobie wyobrazić. W Lublinie od kilku lat marzy się o odzyskaniu mistrzostwa Polski, które obecnie jest we władaniu KGHM Zagłebie Lubin. Można powiedzieć, że „Miedziowe” zawłaszczyły je już sobie, bo od dłuższego czasu rozgrywki ligowe wygrywają bardzo pewnie. W tym sezonie klub z Lublina postanowił spróbować się przeciwstawić hegemonii ekipy z województwa dolnośląskiego.
Obecnie PGE MKS El-Volt traci zaledwie dwa punkty do potężnego rywala. Być może o losach korony zadecyduje ostatnia kolejka, w której w hali w Lubinie zmierzą się główni kandydaci do tytułu. Aby jednak tak się stało, to podopieczne Pawła Tetelewskiego nie mogą tracić punktów. Tydzień temu pisaliśmy, że przed nimi cztery finały. Jeden, ten w Kobierzycach, rozstrzygnęły na swoją korzyść. Zwycięstwo było bardzo szczęśliwe, bo lubelski klub w drugiej połowie przegrywał już różnicą czterech trafień. Ostatecznie udało się wygrać 30:29.
– Teraz każdy mecz jest dla nas o 6 punktów. Cieszymy się, że wywozimy z trudnego terenu punkty. Zrobiliśmy mnóstwo niepotrzebnych błędów oraz nie wykorzystaliśmy stuprocentowych okazji – powiedziała Aleksandra Tomczyk, rozgrywająca PGE MKS El-Volt.
Trudno się nie cieszyć ze zwycięstwa, skoro Paweł Tetelewski w decydującej fazie sezonu musi wystawiać zespół w eksperymentalnym składzie. Drużynę dopadła fala kontuzji i w Kobierzycach miał do dyspozycji ledwie 12 zawodniczek, w tym nieopierzoną jeszcze Julię Owczaruk.
– Szkoda, że w tak ważnej części sezonu jest nas tak mało. Jest to bardzo trudne i brakuje sił. Damy z siebie wszystko. To będzie intensywny czas, wszystkie mecze prawie na wyjeździe. Trzeba zadbać o regeneracje i odpowiednią analizę tych spotkań – dodała Aleksandra Tomczyk.
Warto wspomnieć, że w przyszłym sezonie skład lubelskiej drużyny znacząco się zmieni. Właśnie ogłoszono, że zespół opuści Adrianna Górna. Skrzydłowa PGE MKS EL-Volt będzie reprezentować barwy rumuńskiej ekipy CSM Slatina.
Na razie jednak trzeba się skupić na sobotniej rywalizacji w Piotrkowie Trybunalskim. Lubelski zespół jest faworytem, a dodatkowym atutem może być fakt, że Krasoń Piotrcovia ma już zapewniony brązowy medal mistrzostw Polski. Wyżej już nie awansuje, więc teraz naturalną rzeczą jest pewna zniżka formy. I widać to było w ostatniej kolejce, kiedy Piotrcovia uległa 31:36 Enei MKS Gniezno.














Komentarze