Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Stadionowa saga trwa w najlepsze

Minął już ponad rok od momentu, gdy oficjalnie upadł projekt budowy całkiem nowego obiektu żużlowego, zwanego roboczo halą sportową z funkcją żużlową. Dziś z kolei mija pierwotny termin składania ofert w przetargu na remont stadionu przy Alejach Zygmuntowskich. Termin już zresztą nieaktualny, bo MOSiR zdecydował o przesunięciu daty składania ofert z 6 na 27 maja.
Stadionowa saga trwa w najlepsze
Wizualizacja odnowionego stadionu przy Al. Zygmuntowskich.

Źródło: Miasto Lublin

Czas płynie, efektów nie widać

Przebudowa stadionu żużlowego przy Zygmuntowskich w Lublinie to obecnie jedna z najważniejszych inwestycji miasta – zarówno pod względem przewidywanych kosztów, jak i nośności samego tematu. Lubelscy żużlowcy od pięciu lat święcą triumfy w Ekstralidze – dwa razy zdobywali srebrne medale, a trzykrotnie zostawali mistrzami kraju. W obecnym sezonie znów są na czele stawki w PGE Ekstralidze. Każdy mecz Orlen Oil Motoru Lublin to wciąż sportowe święto w mieście, a o bilety na stadion potocznie zwany Z5 ciężej niż o mięso za PRL. Nic dziwnego, że temat stadionu grzeje tysiące ludzi, którzy są już wyraźnie zniecierpliwieni i poirytowani. Od powrotu Motoru na najwyższy szczebel rozgrywkowy w kraju minęło już 7 lat, a zawodnicy pokroju Bartosza Zmarzlika, Fredrika Lindgrena czy Kacpra Woryny wciąż muszą jeździć na „Estadio da Gruz” jak z kolei – nie bez racji – Zygmuntowskie nazywają złośliwi. 

Późną jesienią i zimą MOSiR przeprowadził kilka prac na starym obiekcie przy Zygmuntowskich. Ogłaszano je jako wstęp do wielkiej przebudowy, ale równie dobrze można było (a raczej należało) je wykonać z czystego poczucia estetyki. Wymieniono część kamer monitoringu, rozebrano stare kasy i sanitariaty. Od paru miesięcy nic więcej przy Z5 się nie dzieje. Nastał czas załatwiania formalności. 

Firmy kwestionują przetarg

Choć formalnie projekt wreszcie wszedł w etap przetargu, już na starcie pojawiły się przeszkody, które mogą znacząco wpłynąć na harmonogram prac. Coraz więcej wskazuje na to, że pierwotne terminy mogą okazać się trudne do dotrzymania.

Pod koniec marca miasto ogłosiło przetarg na przebudowę stadionu żużlowego w formule „zaprojektuj i wybuduj”. Oznacza to, że jedna firma będzie odpowiadać zarówno za dokumentację, jak i realizację inwestycji. I zaczęły się schody.

Kilku potencjalnych wykonawców zakwestionowało warunki przetargu i złożyło odwołania do Krajowej Izby Odwoławczej. Zastrzeżenia dotyczyły m.in. wysokich wymagań dotyczących doświadczenia firm, które – zdaniem części branży – mogą ograniczać konkurencję. 

Kwestionowane są też zapisy, które umożliwiają wstrzymanie odbioru końcowego i zapłaty w przypadku niewielkich usterek. Kolejny element, który został oprotestowany to rozwiązanie uzależniające wypłatę wynagrodzenia od przedstawienia dowodów zapłaty podwykonawcom.

W odwołaniu pojawił się też zarzut przerzucenia ryzyka na wykonawcę. Dokumentacja infrastruktury podziemnej ponoć nie jest pełna, a mimo to wykonawca jest zobligowany do odpowiedzialności za ewentualne uszkodzenia w ramach ryczałtowego wynagrodzenia.

To nie koniec zastrzeżeń. Podważany jest brak gwarancji zapłaty za prace dodatkowe – wykonawca może zostać zobowiązany do realizacji zmian projektowych lub robót zamiennych bez prawa do zwiększenia wynagrodzenia.

Co jednak chyba najistotniejsze z perspektywy kibiców – pod wątpliwość poddano 24-miesięczny termin realizacji – firmy uznają go za nierealny, szczególnie że tylko 9 miesięcy ma zająć etap projektowania i uzyskania decyzji administracyjnych.

Dodatkowe trzy tygodnie na oferty

Postawiony pod ścianą MOSiR postanowił przedłużyć termin składania ofert do 27 maja. Rzeczniczka instytucji poinformowała też, że „trwa ponowna analiza zakresu inwestycji oraz harmonogramu”. Gdyby jednak ewentualne opóźnienia ograniczyły się wyłącznie do trzech tygodni, pewnie nikt w Lublinie by nie narzekał. Szereg zarzutów formalnych wobec zasad przetargu każe jednak sądzić, że potencjalnie stadionowa saga nie skończy się tak „szybko” jak przypuszczano.

Zgodnie z aktualnymi założeniami stadion przy Zygmuntowskich zostanie zamknięty po sezonie 2026, a rok 2027 „Koziołki” spędzą poza swoim obiektem. Klub szuka zastępczego „domu” – dużo mówi się w tym kontekście o Łodzi, ostatnio również o Tarnowie. 

Zmarzlik 2028

Zakończenie inwestycji planowane jest na 2028 rok, choć nawet działacze klubu przyznają, że przy tak dużym przedsięwzięciu trudno mieć stuprocentową pewność, a wobec przytoczonych już problemów na samym starcie inwestycji, wiara w dotrzymanie tego terminu może być przejawem niepoprawnego optymizmu. 

Kto wie czy „wygnanie” żużlowców Motoru potrwa tylko sezon. A może po prostu przesunie się ono dopiero na sezon 2028. To jednak na tym etapie wyłącznie spekulacje. Podobnie jak wszystkie dotychczasowe plany ratusza w tej materii. Po otwarciu konkursowych ofert i wybraniu wykonawcy będzie można wreszcie pomówić o konkretach.

Przed startem bieżącego sezonu działacze Orlen Oil Motoru Lublin dopięli nowy kontrakt z Bartoszem Zmarzlikiem. Choć mówiło się o maksymalnie rocznym przedłużeniu współpracy z najlepszym żużlowcem na świecie, prezes Jakub Kępa znów zagrał na nosie swoim przeciwnikom. Zmarzlik zostanie w Lublinie na sezony 2027 i 2028. Choć nikt nie mówił tego wprost, cel był taki, by był on twarzą otwarcia nowego stadionu i magnesem dla kibiców. Kto wie, czy aby tak się stało, nie trzeba będzie parafować kolejnego kontraktu z wychowankiem Stali Gorzów…

„Największy w Polsce”

Planowana inwestycja to niby remont obecnego obiektu, ale w praktyce budowa stadionu niemal od podstaw – takie wnioski można wyciągnąć choćby po wizualizacjach, które miasto opublikowało jesienią zeszłego roku. Ba, przygotowano również roboczo przewidywany podział pracy na etapy, choć trzeba to traktować mocno poglądowo, bo zapewne ostatnie słowo w tej kwestii należeć będzie do wykonawcy.

Obiekt ma pomieścić około 16,6 tys. widzów, co uczyni go największym, ligowym stadionem żużlowym w Polsce. 

W planie miasta przewidziało m.in.:

  • nowe, zadaszone trybuny,

  • nowoczesne zaplecze dla zawodników i mediów,

  • loże dla sponsorów,

  • skrócony tor,

  • przestrzeń do organizacji wydarzeń sportowym i pozasportowych.

– Chcemy jak najszybciej wyłonić wiarygodnego partnera, który będzie miał potencjał do realizacji tej inwestycji. Wchodzimy w intensywny etap pracy. Nie ukrywamy, że planujemy budowę największego wielofunkcyjnego stadionu żużlowego w Polsce. Obiekt będzie wykorzystywany przez cały rok. Także poza sezonem sportowym. Znajdą się tam przestrzenie konferencyjne, co umożliwi organizację wydarzeń miejskich i komercyjnych. Chcemy, aby stadion żył przez cały rok i był wizytówką miasta – mówił niedawno wiceprezydent Tomasz Fulara. 

Wiemy już, że „jak najszybciej” się nie uda. Pytanie „kiedy” pozostaje otwarte i w kontekście całej inwestycji będzie tym najczęściej zadawanym.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama