Jak poinformował rzecznik Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Biłgoraju st. kpt. Mateusz Małyszek, na miejscu działa około 50 zastępów PSP i OSP. Strażacy przeczesują kolejne fragmenty lasu, sprawdzają miejsca o podwyższonej temperaturze i przelewają je wodą.
– Deszcz pomógł, ale cała reszta puszczy nadal jest sucha – podkreślił Małyszek.
W niedzielę strażacy sprawdzili około 350 hektarów pogorzeliska, a w poniedziałek zaplanowano kontrolę kolejnych 450 hektarów. W działaniach wykorzystywane są drony z kamerami termowizyjnymi, które pomagają lokalizować tlące się fragmenty ściółki, pni i torfowisk.
Według danych służb w pożarze spłonęły setki hektarów lasu, choć dokładna powierzchnia zniszczeń nie została jeszcze oszacowana. Obszar objęty działaniami ratowniczymi obejmuje około 1,2 tys. hektarów.
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji poinformowało, że ogień nie rozprzestrzenia się już dalej, ale w pogorzelisku nadal pozostają niebezpieczne zarzewia wymagające dogaszenia.
Monitoring prowadzą także leśnicy z Lasów Państwowych. Jak przekazano w mediach społecznościowych, do obserwacji wykorzystywane są drony z termowizją, a w gotowości pozostają samoloty gaśnicze typu Dromader oraz śmigłowce.
Część terenów została już przekazana leśnikom. – Nadleśnictwo przejęło już protokołem kilkanaście oddziałów, ale na większości powierzchni sytuacja jest trudniejsza, bo wciąż jest wiele pojedynczych drzew o bardzo wysokiej temperaturze. Tli się również część torfowisk – przekazały Lasy Państwowe.
Po zakończeniu akcji rozpocznie się szacowanie strat i odbudowa zniszczonych terenów leśnych. Na razie nadal obowiązuje zakaz wstępu do lasów na terenie Nadleśnictwa Józefów.
Pożar w Puszczy Solskiej wybuchł we wtorek. W kulminacyjnym momencie akcji z ogniem walczyło ponad tysiąc osób – strażaków, leśników, policjantów i żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. W działaniach uczestniczyły również śmigłowce i samoloty gaśnicze.
We wtorek wieczorem podczas akcji doszło do tragedii. Rozbił się samolot gaśniczy Dromader, a 65-letni pilot maszyny zginął na miejscu. Okoliczności katastrofy bada Prokuratura Okręgowa w Zamościu oraz Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych.














Komentarze