W poniedziałek (18 maja) przedstawiciele Stowarzyszenia na Rzecz Dzikich Zwierząt "Sokół" odwiedziło komin lubelskiej elektrociepłowni Wrotków i zabrali młode sokoły na obrączkowanie.
Blisko 3-tygodniowe maluchy ważą: 660 g (samiec), 865 g (samica) i 900 g (druga samica) i 950 g (trzecia samica). Płeć sokołów można poznać po wielkości pazurów, a także wadze piskląt – samice są większe od samców. Około czerwca pod czujnym okiem Wandy i Czajnika rozpoczną naukę latania i polowania, a później wyfruną z gniazda szukając swojego miejsca na ziemi.
- W wieku około 5-6 tygodni zaczną próbować już latać. No i potem jak zaczną latać, doskonalić swoje zdolności łowne, będą jeszcze przez jakiś czas pod opieką dorosłych ptaków, dopóki nie będą się same sobą opiekować - mówi Sławomir Sielicki. - No i potem to może potrwać tam kilka kilkanaście tygodni i zazwyczaj one wylecą gdzieś w świat szukać miejsca na ziemi. Ale zdarzają się ptaki, które zostają przy gnieździe faktycznie do wiosny następnego roku, czasami nawet pomagając swoim rodzicom w odchowywaniu kolejnego pokolenia, ale tylko przez jakiś czas. Dorosłe ptaki tolerują młode ptaki, które są w upierzeniu juwenalnym, czyli do młodocianym.
Sokoły otrzymały po dwie obrączki – złotą oznaczającą, że wykluły się na terenie miejskim oraz niebieską, pozwalającą na zidentyfikowanie imienia oraz tego z którego gniazda pochodzi ptak.
Niedługo na stronie Stowarzyszenia na Rzecz Dzikich Zwierząt Sokół zostanie ogłoszony konkurs na imiona dla lubelskich piskląt.
Od początku istnienia gniazda na kominie w Lublinie sokoły złożyły 42 jaja, z których wykluło się 28 ptaków.
Sokoły wędrowne wyginęły w Polsce w latach 50. i 60. ubiegłego wieku. Przez kilkadziesiąt lat gatunek ten praktycznie nie występował na terenie naszego kraju, a obserwacje były niezwykle rzadkie. Od lat 90. prowadzona jest w Polsce reintrodukcja sokoła wędrownego, czyli przywracanie tego gatunku do środowiska naturalnego tam, gdzie dawniej występował.
Aby móc ocenić efekty reintrodukcji oraz prowadzić badania nad tym gatunkiem, Stowarzyszenie zakłada sokołom obrączki obserwacyjne i ornitologiczne. Dzięki nim możemy śledzić losy poszczególnych ptaków. Jeśli taki sokół zostanie zaobserwowany w innym miejscu, po obrączce wiemy, skąd pochodzi.
- Dzięki temu wiemy na przykład, że samica przebywająca obecnie tutaj pochodzi z Niemiec - przyleciała do nas z odległości ponad 1000 kilometrów. Samiec natomiast pochodzi spod Warszawy. Gdyby nie obrączkowanie, nie mielibyśmy takich informacji - podkreśla Sielicki.
Obecnie populacja sokoła wędrownego w Polsce bardzo intensywnie się rozwija. Pierwsza próba lęgu po wielu latach nieobecności, już po rozpoczęciu reintrodukcji, miała miejsce w 1998 roku na Pałacu Kultury i Nauki. Była jednak nieudana - młoda para zniosła jedno jajko w dość nietypowym miejscu. Pierwsze udane lęgi odnotowano natomiast w 1999 roku we Włocławku i Toruniu.
Do tej pory Stowarzyszenie wypuściło na wolność ponad 1500 młodych sokołów. Oczywiście nie wszystkie przeżywają - zarówno w naturze, jak i po wypuszczeniu młode ptaki mają trudniejszy start. Mimo to populacja stopniowo się odbudowuje. W zeszłym roku odnotowano już 100 par lęgowych w całej Polsce.
- Zaczynaliśmy od zera, a obecnie liczba ta stale rośnie. Co roku pojawia się od kilku do kilkunastu nowych stanowisk lęgowych - mówi Sielicki. - Można więc powiedzieć, że jest to duży sukces, jednak sokół wędrowny nadal pozostaje jednym z najrzadszych gatunków ptaków w Polsce. Dla porównania populacje ptaków drapieżnych o podobnej wielkości, takich jak myszołów czy jastrząb, liczą w Polsce od kilku do kilkunastu tysięcy osobników. Na tym tle 100 par lęgowych to wciąż bardzo niewiele.













Komentarze