Bocian biały od pokoleń zajmuje wyjątkowe miejsce w polskim krajobrazie. Jego obecność w pobliżu gospodarstwa była traktowana jak dobry znak, a charakterystyczne klekotanie nieodłącznie kojarzy się z wiosną i wsią. Dawniej ptaki najczęściej budowały gniazda na dachach stodół, kominach i zabudowaniach gospodarskich.
Dziś ten obraz wygląda nieco inaczej. Wraz ze zmianami w budownictwie bociany coraz rzadziej wybierają tradycyjne miejsca lęgowe. Obecnie w ponad 70 procentach przypadków zakładają gniazda na słupach elektroenergetycznych.
To właśnie dlatego coraz większą rolę w ochronie tych ptaków odgrywa współpraca energetyków i przyrodników.
- Bocian biały od lat jest nieodłącznym elementem krajobrazu wschodniej Polski, dlatego jego ochrona jest dla nas ważnym elementem codziennej pracy w terenie. Montujemy specjalne platformy nad słupami energetycznymi, odciążamy gniazda i zabezpieczamy miejsca, które mogą stanowić zagrożenie zarówno dla ptaków, jak i dla infrastruktury elektroenergetycznej - mówi Ewa Wiatr, rzecznik prasowy PGE Dystrybucja.
Na obszarze działania PGE Dystrybucja zamontowano już blisko 30 tysięcy platform pod bocianie gniazda. W samym oddziale białostockim jest ich ponad 12,9 tysiąca. Tylko w 2025 roku w całej spółce zamontowano około 1,2 tysiąca nowych platform, odciążono 936 gniazd z nadmiaru materiału i wykonano kolejne zabezpieczenia techniczne.
Takie prace prowadzone są zimą – od połowy października do końca lutego - zanim bociany wrócą z migracji. Platformy pozwalają unieść gniazdo ponad przewody, ograniczyć ryzyko zwarć i awarii sieci, a przede wszystkim chronić ptaki przed porażeniem prądem.
Choć energetycy przygotowują miejsca lęgowe, ostatnie słowo zawsze należy do samych bocianów.
- Zdarza się, że mimo przygotowanej platformy ptak wybiera sąsiedni słup. Wtedy każda sytuacja wymaga indywidualnej oceny i dostosowania zabezpieczeń - podkreślają pracownicy odpowiedzialni za działania w terenie.
Na Lubelszczyźnie wiadomości są jednak dobre.
- O ile w zachodniej Polsce obserwujemy spadek liczebności bociana białego, o tyle we wschodniej części kraju - także na Lubelszczyźnie, populacja pozostaje stabilna, a w ostatnich czterech latach zauważamy nawet wzrost liczby gniazd. Pojawiają się one również w miejscach, w których wcześniej bocianów nie było. To znak, że region nadal zapewnia tym ptakom bardzo dobre warunki do życia - mówią specjaliści ze Stowarzyszenia „Szansa dla Bociana”.
Przyrodnicy zwracają uwagę, że w naszym regionie wciąż nie brakuje terenów szczególnie cennych dla bocianów - mokradeł, łąk, podmokłych dolin i miejsc wypasu zwierząt. To właśnie tam ptaki mają łatwy dostęp do pożywienia.
- Lubelszczyzna nadal jest dla bocianów bardzo dobrym miejscem do życia. Wspólnie z rejonami energetycznymi wskazujemy miejsca, gdzie trzeba podnieść gniazdo ponad przewody na specjalnych platformach albo zamontować odstraszacze na słupach średniego napięcia, żeby ograniczyć ryzyko porażenia prądem. Współpracujemy też podczas interwencji, gdy w gnieździe dochodzi do sytuacji zagrażających życiu - dodają przedstawiciele stowarzyszenia.
Ważnym elementem tej współpracy jest także obrączkowanie młodych ptaków. W ubiegłym roku, przy wsparciu sprzętowym i organizacyjnym PGE Dystrybucja, udało się zaobrączkować 530 piskląt w 223 gniazdach na terenie 33 gmin i 16 powiatów. Czterem ptakom założono nadajniki GPS.
Dzięki temu wiadomo więcej o ich migracjach – i o zagrożeniach, z jakimi mierzą się po opuszczeniu Polski. Szacuje się, że nawet 80 procent młodych bocianów nie przeżywa pierwszej wędrówki. Trzy młode ptaki wyposażone w nadajniki w ubiegłym sezonie zginęły podczas przelotu przez Turcję - dwa po kolizjach z liniami energetycznymi, jeden po zderzeniu z ciężarówką.
Zdarza się jednak, że dorosłe bociany coraz częściej skracają trasę migracji. Jeden z ptaków objętych monitoringiem zimował w okolicach bułgarskiego Sredca, nie lecąc dalej do Afryki.
- Współpracujemy z ornitologami i lokalnymi organizacjami także przy interwencjach związanych z ratowaniem bocianów. Każdego roku nasi pracownicy pomagają przy obrączkowaniu i reagują tam, gdzie pojawia się zagrożenie. To działania wymagające dużego zaangażowania, ale przynoszą realne efekty i poprawiają bezpieczeństwo ptaków - podsumowuje Ewa Wiatr.
Wszystko wskazuje na to, że Lubelszczyzna pozostaje dla bociana białego miejscem przyjaznym i bezpiecznym- a charakterystyczny klekot jeszcze długo będzie wpisany w krajobraz regionu.














Komentarze