Popularny „Dada” miał naciskać Karola Czubaka i powalczyć o miejsce na szpicy w drużynie Mateusza Stolarskiego. To była jednak teoria. W praktyce wyszło zupełnie inaczej. „Czubi” rozegrał znakomity sezon, a były snajper Radomiaka zakończył go bez gola, bez asysty i bez wielu minuty spędzonych na boisku.
27-latek trafił do lubelskiego klubu w lecie z Radomiaka, gdzie pokazał się z dobrej strony. Furory jednak nie zrobił i to delikatnie mówiąc, bo już w zimie wylądował na liście transferowej. Ostatecznie został w zespole na rundę wiosenną, a trener Stolarski chwalił go nawet po pierwszych występach w 2026 roku.
– Po rundzie jesiennej Renat zasłużył na to, żeby wylądować na liście transferowej. W zimie mocno jednak pracował i teraz zasłużył na to, żeby go z niej ściągnąć – mówił trener Stolarski.
Niestety, wielkiego wpływu na grę żółto-biało-niebieskich wiosną reprezentant Azerbejdżanu ostatecznie nie miał. W sumie zaliczył 22 występy (21 w lidze i jeden w STS Pucharze Polski), ale na murawie przebywał zaledwie około 500 minut. Tylko dwukrotnie pojawił się w podstawowym składzie.
To jednak kolejne nazwisko, które trzeba wpisać do rubryki ubyli. W tym momencie są tam już: Ivan Brkić (Legia), Michał Król (Wisła Płock), Filip Wójcik, Arkadiusz Najemski, Mathieu Scalet (wszyscy koniec kontraktów) i teraz Dadashov.

Komentarze