Najczęściej kończy się na bólu, zaczerwienieniu i pieczeniu skóry. Jednak w niektórych przypadkach reakcja organizmu może być znacznie poważniejsza, a nawet stanowić zagrożenie życia.
– Na pierwszy rzut oka problem nie wydaje się zbyt poważny, ponieważ rzadko spotykamy się na co dzień z ciężkimi reakcjami alergicznymi. Jednak aż prawie 26 tysięcy osób w naszym województwie skorzystało w ubiegłym roku z pomocy medycznej w związku z użądleniem owada – mówi Magdalena Musiatowicz, rzecznik prasowa Lubelskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ.
Najwięcej pacjentów zgłosiło się do lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. Takiej pomocy potrzebowało ponad 15 tysięcy osób. Kolejnych 8229 pacjentów skorzystało z Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej, a ponad 2 tysiące osób trafiło na szpitalne oddziały ratunkowe lub izby przyjęć.
Lekarze przypominają, że szczególnie niebezpieczne mogą być użądlenia w okolicach jamy ustnej lub gardła. Obrzęk może wtedy doprowadzić do problemów z oddychaniem.
W większości przypadków wystarczają jednak zimne okłady, leki przeciwbólowe lub przeciwalergiczne oraz obserwacja organizmu. Specjaliści radzą również, by po użądleniu zdjąć biżuterię z okolicy opuchlizny i unikać przebywania na słońcu.
Szczególną ostrożność powinny zachować osoby uczulone na jad owadów. Reakcja alergiczna może pojawić się natychmiast, ale czasami występuje dopiero po kilku godzinach. Niepokojące objawy to m.in. rozległy obrzęk, pokrzywka, duszności czy gorączka.
NFZ apeluje, by nie lekceważyć nawet pozornie niegroźnych objawów. Jednocześnie eksperci podkreślają, że nie trzeba rezygnować z letniego wypoczynku. Warto jednak pamiętać o podstawowych zasadach bezpieczeństwa.
Pomóc mogą środki odstraszające owady, odpowiednia odzież zakrywająca skórę oraz ostrożność podczas spacerów po lesie, łąkach czy parkach. Bo spotkanie z osą lub szerszeniem może zakończyć się znacznie mniej przyjemnie niż tylko chwilowym pieczeniem.

Komentarze