Jacek Ziółkowski, menedżer Orlen Oil Motoru
– Zabrakło dwóch punktów, ale cóż taki jest żużel. Nie udało się, a w trzecim meczu wychodzi brak Fredrika Lindgrana, o którym wielu kibiców miało zdanie takie, że jest już wiekowy, że nie robi tyle punktów co kiedyś. Jednak jak widać, gdy jest z nami to nadal przywozi swoje sześć, osiem, dziewięć „oczek”.
– Na pewno na wyniku spotkania zaważyło niepowodzenie w biegu młodzieżowym – drugi bieg na 1:5 bardzo mnie zaskoczył. Do tego doszła taśma Bartka Zmarzlika. Tak to jednak jest. Czasami nam sprzyja szczęście, a czasem nas opuszcza. Szkoda, bo to trzeci z rzędu przegrany mecz różnicą dwóch punktów, a w tabeli PGE Ekstraligi znów nie dopisujemy żadnych punktów. Jedziemy dalej. Kiedyś przegraliśmy z Wrocławiem 44:46 i powiedziałem do trenera Macieja Kuciapy, że to nie jest zły wynik, bo w rewanżu wystarczy 47 punktów do zdobycia punkty bonusowego. Dlatego teraz powtórzę to samo. Najpierw jednak czeka nas mecz z Włókniarzem Częstochowa i postaramy się, żeby nie było w nim takich emocji.
Bartosz Bańbor
– Goście bardzo dobrze jechali i było to widać. Byli szybcy, wygrywali starty. My mieliśmy trochę pecha – Bartek Zmarzlik zaliczył taśmę. Na torze była jedna linia i jeśli nie udało się na nią wjechać to później było już ciężko.
– Po moim upadku nic mi się nie stało – jedynie motocykl nie nadawał się już do jazdy. Pod bandą też było dużo materiału.
Mateusz Cierniak
– Przegraliśmy trzy mecze z rzędu łączną sumą sześciu punktów. I to właśnie to jest chyba najbardziej bolesne, bo w każdym meczu brakowało nam bardzo niewiele. Regulamin pozwala na zmiany i trener z tego skorzystał. Uważam, że to była bardzo dobra decyzja, bo na dany moment meczu Bartek Zmarzlik był w zasadzie gwarantem wygranej. Rezerwa sprawdziła się więc w stu procentach.
– To był najbardziej agresywny mecz w moim wykonaniu w Lublinie w tym sezonie. Wiedziałem, że motocykl nie daje mi wszystkich atutów by zdobywać punkty, ale starałem się robić co mogłem.
Skończyliśmy pierwszą część rundy zasadniczej. Teraz czas na rewanże. Coś się zawsze kiedyś kończy więc myślę, że nie ma powodów do smutku tylko trzeba poszukać tego czego obecnie nam brakuje.

Komentarze