4 czerwca pochód z okazji katolickiej uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa w parafii Świętej Rodziny przeszedł między 11:00 a 13:00 przez ulice Matki Teresy z Kalkuty, Jutrzenki, Filaretów i Jana Pawła II.
Popołudniu na portalu Lublin112.pl ukazał się artykuł „Poruszenie podczas procesji w Lublinie. Mieszkańcy dostrzegli na drzewie sylwetkę przypominającą Maryję”. Przytaczamy fragment:
„Nieopodal Parafii Świętej Rodziny, uwagę mieszkańców przyciągnęło jedno z drzew. Na jego pniu widoczny jest jasny, pionowy zarys, który – zdaniem części osób – może kojarzyć się z postacią w długiej szacie. U góry przebarwienia dostrzec można również owalny fragment, przypominający głowę lub twarz. O sprawie poinformował nas Czytelnik, który przesłał do redakcji zdjęcia i nagrania. Jak relacjonuje, pod drzewem zebrała się grupka osób, które rozmawiały o tym, co widać na korze. Nietypowy kształt wzbudził zainteresowanie przechodniów, zwłaszcza że został zauważony w dniu ważnego święta religijnego, w trakcie odbywającej się w parafii uroczystej procesji. Jedna z kobiet obecnych przy drzewie zwróciła uwagę, że wzór mógł powstać w sposób naturalny, choć jednocześnie przyznała, że po chwili także dostrzegła w nim zarys postaci. Osoby stojące w pobliżu drzewa zaczęły wymieniać swoje spostrzeżenia” - czytamy w relacji na stronie Lublin112.pl
Dzień później pojechałem na ulicę Jana Pawła II, żeby przyjrzeć się drzewu, na którym rzekomo „objawiła się” Matka Boska.

Na miejscu spotkałem fotografującego „cud” mieszkańca Lublina.
- I co pan o tym myśli? - spytał.
- Nie wiem, a pan?
- Oczywiście, że to Maryja! - odparł trzydziestokilkuletni mężczyzna.
Zamurowało mnie. Zamilkłem. Nie chciałem urazić jego uczuć religijnych. Różnie tu u nas przecież bywa. Ale on zaraz wybuchł śmiechem.
- Nie wierzmy w takie cuda.

„Matka Boska” na drzewach w Lublinie
Naukowcy tego typu zjawiska tłumaczą biologią drzew i mikroorganizmów. Uszkodzeniami kory i drewna. Zmieniającymi wygląd pnia pęknięciami, ranami po gałęziach, owadach, mrozie. Tworzącymi nieregularne plamy o różnych barwach i fakturach koloniami grzybów, porostów i glonów. Wyciekami soków i żywicy, które mogą zastygać w kształtach przypominających sylwetki lub twarze. Wilgocią, światłem, cieniem, porą roku, które sprawiają, że dany wzór raz jest wyraźny, innym razem zaś prawie niewidoczny.
Socjolodzy i psycholodzy najpewniej przywołaliby pareidolię. Mechanizm polegający na dopatrywaniu się konkretnych kształtów w przypadkowych szczegółach. Nieregularne wzory na korze, zacieki żywicy, grzyby czy porosty mogą układać się w układy przypominające twarz czy nawet sylwetkę. A mózg automatycznie dopasowuje taki wzorzec do znanych już obrazów.
Paradoksalnie jednak mieszkańcy Czubów mówią mi, że od miesięcy obserwują zmiany na drzewach, które w jakiś sposób przywodzą na myśl wizerunek... Matki Bożej Częstochowskiej i Matki Boskiej Ostrobramskiej. Czytelnicy „Dziennika Wschodniego” podesłali nam zdjęcia dwóch takich drzew w Wąwozie Rury.
Drzewo numer jeden.


Drzewo numer dwa.

Kto widział Maryję w Parczewie?
W połowie maja 2023 roku zdarzył się tak zwany „Cud w Parczewie”. Na drzewie przy parczewskiej ulicy Spółdzielczej 8 rzekomo pojawiła się podobizna Matki Boskiej lub Jezusa. Ludzie wzięli to za cud. Tłoczyli się, patrzyli, wyczekiwali, czuwali, stali, klęczeli, modlili się, śpiewali pieśni religijne, znosili obrazki religijne i dewocjonalia.
- Widać brodę pana Jezusa. Lewe ucho, oczy, aureola świetlista - mówił ktoś w „Newsweeku”.
- Tyle dni i to nie znika. Myślę, że to są rzeczy nadprzyrodzone. Może Jezus woła o modlitwę? Może jakieś objawienie-przestroga? - zastanawiała się mieszkanka Parczewa w rozmowie z Wirtualną Polską.
- To jest cud, bo byłam też w Međugorje i Fatimie, to wiem - stwierdzała inna pani z Parczewa, również w WP.
- Wierzę, że to objawienie. O wszystkim dowiedziałam się od znajomych i wyszłam z domu. To znak opatrzności bożej - dodawała pani Ania we Wspólnocie Parczewskiej.
Jacek Świątek, rzecznik prasowy Diecezji Siedleckiej, skomentował to krótko: - Jeżeli prześledzimy historię objawień od czterdziestego roku po Chrystusie do chwili obecnej, to nigdy nie mieliśmy objawień na drzewach, szybach czy na ścianach. W portugalskiej Fatimie Matka Boska nie objawiła się na drzewie, z kolei w Leśnej Podlaskiej był to obraz.
Przedstawiciel Kościoła poinformował też, że nie będzie prowadzone postępowanie kanoniczne. I że „ta Matka Boska z Parczewa bardziej przypomina Conchitę Wurst”.
Nie szukajmy Bożych znaków
Liść z tamtego drzewa został sprzedany na aukcji charytatywnej za mniej więcej tysiąc złotych. Trafnie ten cały szał podsumował ksiądz i doktor nauk Rafał Pastwa w Onecie: „Trzecia dekada XXI wieku, podobnie jak poprzednie, nie jawi się jako szczególnie racjonalna epoka”. W październiku 2025 roku o tamtych wydarzeniach rozmawiałem z Adamem Babem, biskupem pomocniczym Archidiecezji Lubelskiej.
- Z lękiem czy z fascynacją odbierał biskup reakcję ludzi na „cudowne drzewo” w Parczewie, gdzie wiosną 2023 roku miała objawić się Matka Boska?
- Mogłem tylko powiedzieć: „Proszę państwa, zostawmy to drzewo i nie szukajmy tam żadnych Bożych znaków”. Kto próbował zobaczyć w tym coś duchowego, ten się kompromitował.
- Trudno wymagać od ludzi, żeby samemu rozróżnili cud od „cudu”. W konsekwencji klęczeli przed drzewem.
- Ludzie reagowali po swojemu. Od tego była wspólnota Kościoła, żeby pokazać im, jak właściwie reagować na sytuacje absurdalne.
- Ale jest w nas potrzeba doświadczenia cudu?
- Nie chcę w czambuł potępiać otwartości człowieka na zjawiska nadzwyczajne. W Ewangelii zawarte są przecież relacje o cudach czynionych przez Jezusa. Chcę jednak podkreślić, że istotą tych wydarzeń nie jest ich nadzwyczajność.
- A co innego?
- To, co Bóg chce powiedzieć przez cudowny znak. Można zobaczyć dziesięć cudów i wciąż nie mieć odwagi radykalnie zaufać Bogu. Są tacy, którzy w tęsknocie za głęboką wiarą mówią, że dopiero jak doświadczą cudu, to uwierzą silnej lub uwierzą w ogóle. Tymczasem rozwój duchowy polega przede wszystkim na tym, żeby demaskować własne fałszywe założenia wpisane w relację z Bogiem. Jego fałszywy obraz. Dojrzała wiara rodzi się z odpowiedzi na słowo Boga, a nie z samych cudów. Choć też nie potępiałbym ich, nie lekceważył, bo dzieją się za Bożą przyczyną - mówił biskup Adam Bab.
W Lublinie nie ma jednak mowy o takim zbiorowym szale, jak w przypadku Parczewa. Wokół „Matek Boskich” na drzewach w okolicach parafii Świętej Rodziny, ulicy Jana Pawła II i wąwozu na Czubach nikt nie klęka.

Komentarze