Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

„Stop banderyzmowi”. Jakub Banaszek rusza z obywatelskim projektem ustawy

Prezydent Chełma Jakub Banaszek stanął na czele komitetu inicjatywy ustawodawczej, który chce wprowadzenia kar za propagowanie banderyzmu i ideologii UPA. Komitet zebrał już podpisy potrzebne do rejestracji, ale aby projekt trafił do Sejmu, konieczne będzie zebranie 100 tysięcy podpisów obywateli.
Jakub Banaszek
Wcześniejszy projekt ustawy w tej sprawie, złożony jeszcze we wrześniu 2025 roku przez prezydenta Karola Nawrockiego, został „zamrożony” w Sejmie

Źródło: Jakub Banaszek/fb

Spór o pamięć historyczną po raz kolejny wychodzi poza dyplomatyczne komunikaty i trafia na ścieżkę obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej. Prezydent Chełma Jakub Banaszek poinformował, że komitet „Stop banderyzmowi” zebrał wymaganą liczbę podpisów potrzebnych do rejestracji inicjatywy. Jej celem jest przygotowanie projektu ustawy zakazującej propagowania banderyzmu, ukraińskiego nacjonalizmu oraz ideologii związanych z OUN i UPA.

Iskra z Kijowa i stanowcza reakcja

Bezpośrednim impulsem do działania była decyzja prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. W Polsce wywołało to ostrą reakcję części polityków, samorządowców i środowisk społecznych, zwłaszcza tych, dla których pamięć o zbrodniach wołyńskich pozostaje jedną z najbardziej bolesnych kart historii.

Jakub Banaszek zapowiedział, że inicjatywa ma mieć charakter ponadpartyjny i obywatelski. W skład komitetu weszli samorządowcy oraz społecznicy z różnych części kraju. Według przekazanych informacji są wśród nich m.in. prezydenci Wejherowa, Bolesławca, Przemyśla, Puław, Kalisza i Stalowej Woli.

Najpierw rejestracja, potem wielka zbiórka

Zebranie pierwszych podpisów nie oznacza jeszcze, że projekt ustawy trafił do Sejmu. To dopiero pierwszy formalny etap. Zgodnie z przepisami, po zebraniu 1000 podpisów pełnomocnik komitetu może zawiadomić marszałka Sejmu o utworzeniu komitetu inicjatywy ustawodawczej.

Jeżeli marszałek przyjmie zawiadomienie, rozpocznie się właściwa zbiórka. Aby obywatelski projekt ustawy mógł zostać wniesiony do Sejmu, potrzebne będzie 100 tysięcy podpisów obywateli mających prawo wybierania do Sejmu. Komitet będzie miał na to trzy miesiące od dnia przyjęcia zawiadomienia przez marszałka.

Banaszek podkreśla, że po formalnej rejestracji komitetu zbiórka podpisów będzie kontynuowana.

„Rozpoczynamy obywatelską inicjatywę ustawodawczą — stop banderyzmowi, której przedmiotem jest penalizacja propagowania banderyzmu” — napisał prezydent Chełma w mediach społecznościowych.

Projekt ma obejmować UPA, OUN i ukraiński nacjonalizm

Według zapowiedzi komitetu projekt ma zawierać przepisy odnoszące się nie tylko do samego pojęcia banderyzmu. Banaszek wskazywał podczas konferencji prasowej, że chodzi także o propagowanie ukraińskiego nacjonalizmu oraz frakcji OUN.

Celem ma być takie sformułowanie przepisów, aby katalog zakazanych form propagowania tej ideologii był możliwie pełny i nie pozostawiał luk interpretacyjnych.

Inicjatorzy odwołują się przy tym do wcześniejszych propozycji ustawowych dotyczących karania za rozpowszechnianie fałszywych twierdzeń na temat zbrodni popełnionych przez członków i współpracowników OUN frakcji Bandery, UPA oraz innych ukraińskich formacji kolaborujących z III Rzeszą Niemiecką, w szczególności w kontekście ludobójstwa dokonanego na Polakach na Wołyniu.

Banaszek argumentuje, że dotychczasowe projekty nie zostały skutecznie przeprocedowane, dlatego potrzebna jest oddolna presja obywatelska.

Chełm w centrum historycznego sporu

Zaangażowanie prezydenta Chełma nie jest przypadkowe. Miasto leży w regionie, w którym pamięć o relacjach polsko-ukraińskich, wojnie, Wołyniu i powojennych przesiedleniach wciąż jest szczególnie żywa. Chełm od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę był również jednym z ważnych punktów pomocy uchodźcom.

Właśnie dlatego decyzja ukraińskiego prezydenta o uhonorowaniu jednostki wojskowej nazwą „Bohaterów UPA” została w tej części kraju odebrana wyjątkowo boleśnie. Dla inicjatorów projektu nie jest to więc tylko sprawa historycznej symboliki, ale pytanie o granice pamięci, prawdy i szacunku w relacjach polsko-ukraińskich.

W jednym z wpisów inicjatorzy podkreślają, że projekt ma być działaniem obywatelskim, a nie wyłącznie partyjnym.

„To ponadpolityczna inicjatywa skupiająca samorządowców i działaczy społecznych, zorientowana na zebranie podpisów tak, aby to naród polski jako emanacja i podmiot polityki, wyraził wolę wprowadzenia takiego rozwiązania” — czytamy w komunikacie promującym zbiórkę.

Polityka pamięci wraca do Sejmu bocznymi drzwiami

Inicjatywa „Stop banderyzmowi” pokazuje, że temat Wołynia i odpowiedzialności za zbrodnie UPA pozostaje jednym z najbardziej wrażliwych punktów polskiej debaty publicznej. Nie jest to spór wyłącznie o przeszłość. To również dyskusja o języku współczesnej polityki, symbolach używanych przez państwa i granicach tolerowania ideologii uznawanych w Polsce za wymierzone w pamięć ofiar.

Najbliższe tygodnie pokażą, czy komitetowi uda się przejść od symbolicznego startu do masowej zbiórki podpisów. Jeśli inicjatorzy zbiorą wymagane 100 tysięcy podpisów, Sejm będzie musiał zająć się projektem.

Na razie komitet „Stop banderyzmowi” wykonał pierwszy krok. Teraz zaczyna się właściwy test: czy emocje wywołane decyzją władz Ukrainy przełożą się na obywatelskie poparcie pod projektem ustawy.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama