Matematyka bez znieczulenia: Ponad 163 miliony w dwa lata
Kiedy przyjrzymy się oficjalnym dokumentom sesyjnym i Wieloletniej Prognozie Finansowej, wyłania się z nich obraz finansowego sprinterskiego biegu nad przepaścią. Jeszcze na koniec 2024 roku zadłużenie Chełma wynosiło stosunkowo bezpieczne 137,7 mln zł. Rok później licznik wskazał już 198,2 mln zł. Prawdziwy szok przynosi jednak prognoza na koniec 2026 roku – dług ma poszybować do astronomicznej kwoty 300,7 mln zł.
Oznacza to, że w zaledwie dwadzieścia cztery miesiące miejskie zadłużenie wzrośnie o ponad 163 miliony złotych. Oliwy do ognia dolewa fakt, że magistrat przypieczętował właśnie umowę na kolejną pożyczkę długoterminową opiewającą na 100 milionów złotych. Dla porównania, pod koniec 2018 roku, kiedy obecna ekipa przejmowała ster, zadłużenie wynosiło 162,5 mln zł i było głośno piętnowane jako „trudny spadek po poprzednikach”. Dziś miasto szykuje się na pułap dwukrotnie wyższy.
Zwijająca się widownia, coraz droższy bilet
Główny problem polega na tym, że gigantyczne raty przyjdzie spłacać drastycznie kurczącej się liczbie podatników. Chełm dotknął potężny kryzys demograficzny. Na koniec 2025 roku miasto liczyło zaledwie 54 269 mieszkańców. Statystyki z tamtego okresu są bezwzględne: na 219 urodzeń przypadło aż 705 zgonów.
Harmonogram spłat zaciągniętych kredytów rozpisano aż do 2039 roku. O ile w bieżącym roku rata wynosi „zaledwie” 8,03 mln zł, o tyle z każdym rokiem pętla będzie się zaciskać. W szczytowych latach (2035, 2037, 2038) obsługa długu pochłonie blisko 30 milionów złotych rocznie.
Jednoosobowy teatr i widmo „spalonej ziemi”
Ostrej krytyki obecnemu stylowi zarządzania miastem nie szczędzi radny Łukasz Krzywicki z Koalicji Obywatelskiej, który w rozmowie z naszą redakcją wprost nazywa sytuację „niebezpieczną mieszanką populizmu i megalomanii”.
– Obserwujemy spektakl – PR-owe show jednej osoby, która bez żadnych skrupułów obciąża biletami za ten spektakl kolejne kadencje i mieszkańców na kolejne lata. Prezydent odejdzie w glorii i chwale, zostawiając po sobie spaloną ziemię. Z czego trzeba będzie zrezygnować, aby pospłacać jego kredyty? Z oświaty? Remontów dróg? Kultury? – pyta retorycznie radny Krzywicki.
Opozycja wskazuje na konkretne obciążenia: wprowadzoną darmową komunikację miejską, która generuje gigantyczne koszty, zamrożone od 2018 roku podatki od nieruchomości oraz tonący w długach klub sportowy ChKS. Co gorsza, zdaniem Krzywickiego, decyzje o tak potężnych zobowiązaniach finansowych prezydent podejmuje obecnie jednoosobowo, co umożliwiła mu lojalna większość w Radzie Miasta, która przekazała mu te szerokie kompetencje.
Inwestycje są miastu potrzebne, ale powinny być krojone na miarę realnych możliwości, a nie ambicji jednego włodarza. W przeciwnym razie, gdy kurtyna obecnej kadencji w 2029 roku opadnie, mieszkańcy Chełma zostaną sam na sam z pustą kasą i astronomicznymi rachunkami do uregulowania.

Komentarze