Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Huśtawka nad zamojskim budżetem. Jak bezpartyjny prezydent przetrwał polityczny desant

Czterogodzinna polityczna awantura, zarzuty o „stagnację”, rozliczanie z... niepodlanej palmy i nieoczekiwany pakt pragmatyczny ponad podziałami. Poniedziałkowa sesja Rady Miasta Zamość przejdzie do historii jako jedna z najbardziej drapieżnych w tej kadencji. Choć Koalicja Obywatelska wytoczyła przeciwko Rafałowi Zwolakowi najcięższe działo, bezpartyjny włodarz opuścił salę z tarczą, zdobywając kluczowe poparcie tam, gdzie teoretycznie powinien spodziewać się najgłębszych okopów.
Rafał Zwolak Zamość
Otrzymane absolutorium to potężny mandat zaufania, ale też żółta kartka od dotychczasowych sprzymierzeńców

Źródło: Zamość

Egzamin z przetrwania w liczbach

Debata nad Raportem o stanie miasta i wykonaniem budżetu za ubiegły rok miała być dla nowego prezydenta rutynowym podsumowaniem otwarcia kadencji. Zamieniła się jednak w wielogodzinny proces polityczny. Ostateczny wynik głosowania przyniósł identyczny układ sił zarówno przy wotum zaufania, jak i absolutorium: 17 głosów „za” przy 5 głosach sprzeciwu.

Wynik ten na papierze wygląda jak bezpieczna większość, jednak rzut oka na personalną mapę głosowania odsłania głęboki paradoks zamojskiej sceny politycznej. Rafała Zwolaka ramię w ramię poparli radni jego własnego komitetu, ludzie powiązani z byłym prezydentem Andrzejem Wnukiem oraz... cały klub Prawa i Sprawiedliwości. Na totalną rekonstrukcję frontu i bezkompromisowy atak zdecydowali się natomiast radni Koalicji Obywatelskiej (z jednym wyłamaniem), którzy dotąd pozycjonowali się jako naturalny recenzent zmian.

Wojna na tabele: Stagnacja czy sprzątanie po poprzednikach?

Opozycja z KO (Janusz Kupczyk, Agnieszka Jaczyńska, Agnieszka Klimczuk) nie zostawiła na prezydencie suchej nitki. Padły mocne słowa o braku wizji, zaniedbanej zieleni, dziurawych chodnikach i zbyt wolnym tempie rozwoju. Radna Klimczuk wprost zdiagnozowała stan miasta jako „stagnację”.

Urzędnicy i zwolennicy prezydenta natychmiast przeszli jednak do kontrataku, posługując się twardą analityką finansową zamiast emocji. Dyrektor Wydziału Rozwoju, Tomasz Kosowski, udowodnił, że krytykowane przez opozycję niskie wskaźniki rozliczeń unijnych to wyłącznie efekt opóźnionych refundacji z lat ubiegłych, a nie obecnego paraliżu. Najważniejsza linia obrony opierała się na dwóch fundamentalnych faktach:

  • Zamość ma obecnie podpisane umowy unijne na ponad 186 milionów złotych (w tym 146 mln zł czystego dofinansowania), które dopiero wchodzą w fazę realizacyjną.
  • W ciągu trwającej kadencji zadłużenie miasta spadło o około 35–50 milionów złotych (z poziomu 256 mln zł do planowanych 205 mln zł), przy jednoczesnym zablokowaniu podwyżek podatków dla lokalnego biznesu.

Radni broniący prezydenta przypominali również, że to pierwszy w pełni samodzielny budżet Zwolaka, a gigantyczne inwestycje strukturalne wymagają czasu na przygotowanie dokumentacji, której po poprzedniej ekipie po prostu brakowało.

Od globalnej ideologii do podlanej palmy

W miarę upływu godzin dyskusja z poziomu makroekonomii zeszła na grunt osobistych animozji. Symboliczna dla poziomu emocji na sali stała się wymiana zdań między radną Anną Przytułą (KO) a samym prezydentem. Gdy radna drobiazgowo wyliczała niezrealizowane obietnice wyborcze i wytykała brak kontaktu z mieszkańcami, Rafał Zwolak nie wytrzymał:

„Pani zawsze znajdzie powód do krytyki. Ostatnio była to palma, która rzekomo nie była podlana. Poszedłem, sprawdziłem. Była podlana” – ripostował emocjonalnie prezydent, punktując absurdalność niektórych zarzutów.

Głos rozsądku próbował wprowadzić obecny na sesji poseł Sławomir Ćwik, apelując o przeniesienie „wielkiej polityki do Warszawy” i merytoryczną współpracę lokalną. Jego apel spotkał się jednak z natychmiastowym odporem KO, która argumentowała, że jej świętym obowiązkiem jest bezkompromisowa kontrola władzy.

Światopogląd ustępuje przed pragmatyzmem

Najciekawszy, z punktu widzenia politologicznego, moment sesji nastąpił pod sam jej koniec. Przewodniczący Rady Miasta Piotr Błażewicz (PiS) otwarcie przyznał, że działania prezydenta w sferze światopoglądowej (m.in. kontrowersje wokół Róży Luksemburg, zdjęcia z uczestnikami Rajdu Koguta, czy też koncert Macieja Maleńczuka) były dla niego „prawdziwą huśtawką”.

Mimo to, klub PiS zagłosował za absolutorium. Dlaczego? Ponieważ wnioski budżetowe zgłaszane przez opozycję z PiS były przez prezydenta realnie wdrażane. Lokalny pragmatyzm i interes osiedli okazały się ważniejsze niż osobiste przekonania religijne czy polityczne.

Poniedziałkowy maraton w ratuszu pokazał, że Rafał Zwolak na dobre wszedł w buty bezpartyjnego włodarza, który potrafi lawirować między skrajnościami. Otrzymane absolutorium to dla niego potężny mandat zaufania, ale też żółta kartka od dotychczasowych sprzymierzeńców – sygnał, że kredyt zaufania u mieszkańców ma bardzo konkretne, mierzalne granice.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama