Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Hazardowa zagrywka chełmskiego magistratu. Rzutem na taśmę po unijne miliony

30 czerwca 2026 roku przejdzie do historii chełmskiego samorządu jako dzień ekstremalnego ryzyka. Podczas gdy radni w trybie nadzwyczajnym debatowali nad zabezpieczeniem wkładu własnego, w urzędzie trwał dramatyczny wyścig z czasem. Jak przyznał sam prezydent Radosław Wnuk, miasto zagrało va banque: wnioski o dofinansowanie składano w ostatnim dniu naboru, na gwałt adaptując starą dokumentację i czekając na ostateczne plany budowlane do ostatnich minut przed sesją. Bez unijnego wsparcia obie flagowe inwestycje kulturalne zakończą się fiaskiem.
Pałac Kretzchmarów Chełm
Pałac Kretzchmarów – zabytkowy budynek obecnego Urzędu Stanu Cywilnego w Chełmie

Źródło: gov.pl

Gra o 21 milionów w ostatniej godzinie

To nie było zwyczajne, spokojne posiedzenie lokalnych decydentów. Wspólne obrady połączonych komisji oraz trzydziesta siódma sesja Rady Miasta Chełm zostały zwołane w trybie nadzwyczajnym z jednego, kluczowego powodu: uciekającego czasu i ogromnych pieniędzy. Wielki konkurs w ramach programu Fundusze Europejskie dla Lubelskiego (FEL) 2021–2027 ruszył co prawda 1 czerwca, ale ostateczny termin składania wniosków mijał dokładnie 30 czerwca.

Władze miasta stanęły przed brutalnym wyborem: zaryzykować i zgłosić nie do końca przygotowane projekty albo bezpowrotnie odpuścić walkę o gigantyczne dotacje na dwa kluczowe zadania – rewaloryzację Pałacu Kretzchmarów oraz utworzenie Centrum Prawdy i Pojednania. Wybrano wariant pełen ryzyka. Żeby wnioski w ogóle mogły zostać formalnie wysłane, radni musieli natychmiast wpisać do Wieloletniej Prognozy Finansowej wkład własny w wysokości zaledwie 5 procent wartości projektów na lata 2027–2028. Resztę, czyli potężne 95 procent kosztów, ma wziąć na siebie Unia Europejska oraz budżet państwa.

Pałac z odzysku i plany „na gorąco”

Kulisy przygotowań do tego unijnego rozdania przyprawiają o ból głowy każdego, kto choć raz zajmował się procedurami administracyjnymi. Podczas posiedzenia komisji zastępca prezydenta miasta otwarcie opowiedział o skrajnej improwizacji, jaka miała miejsce na zapleczu magistratu.

W przypadku Pałacu Kretzchmarów – zabytkowego budynku obecnego Urzędu Stanu Cywilnego, który docelowo ma zmienić funkcję na sale wystawiennicze – pierwotna dokumentacja była opracowywana pod zupełnie inny projekt i inne warunki. Urzędnicy musieli ją w niesamowitym tempie przeredagować i ukierunkować pod bieżący nabór.

Jeszcze bardziej niebezpiecznie wyglądała sytuacja z planowanym Centrum Prawdy i Pojednania, którego modernizacja ma kosztować 9,1 miliona złotych. Do tej pory miasto operowało jedynie na wstępnych założeniach. Sam prezydent szczerze wyznał radnym:

„Dzisiaj właściwie otrzymujemy finalną dokumentację budowlaną”.

Słowa te padły 30 czerwca – dokładnie w dniu, w którym mijał ostateczny termin elektronicznego zamknięcia bramek naboru.

Samodzielnie nie zrobimy nic

Stawka tej urzędowej gorączki jest gigantyczna. Wartość kosztorysowa rewaloryzacji Pałacu Kretzchmarów to ponad 12 milionów złotych, z czego unijne dofinansowanie może wynieść przeszło 10,2 miliona. Z kolei na Centrum Prawdy i Pojednania Bruksela może wyłożyć ponad 7,7 miliona złotych.

Magistrat nie ukrywa, że to gra o wszystko. Jeśli wnioski zostaną odrzucone z powodów błędów formalnych – co przy tak ekspresowym tworzeniu dokumentów jest realnym zagrożeniem – projekty trafią do szuflady. Prezydent postawił sprawę jasno, przyznając, że samodzielne przeprowadzenie obu tych inwestycji z własnych środków miasta jest niemożliwe.

Radni, choć pełni obaw i podzieleni (w ostatecznym głosowaniu nad zmianami finansowymi aż ośmiu wstrzymało się od głosu), dali urzędnikom zielone światło na podjęcie tego ryzyka. Kości zostały rzucone. Teraz Chełm z niepokojem czeka na weryfikację wniosków – urzędniczy hazard przyniesie miastu albo wielki sukces, albo spektakularną, finansową klęskę.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama