Stawka meczu była ogromna - awans do turnieju finałowego w Makau, w Chinach. Spotkanie rozpoczęło się od ataku Julity Piaseckiej. W kolejnej akcji gospodynie pomyliły w ataku i Polki prowadziły 2:0. Monika Lampkowska zapunktowała na 3:1.
Biało-Czerwone szybko zbudowały kilkupunktowa przewagę punktową (14:6). Wystarczyła jednak chwila dekoncentracji i zaliczka stopniała na 15:10. Set zakończył się wygraną Polek 25:20.
W drugiej odsłonie lepiej rozpoczęły Japonki, które prowadziły 3:1, 5:3. Polki zmuszone zostały do pogoni. Magdalena Stysiak wyprowadziła reprezentację na 9:8. Z kolei po zepsutym ataku Kitamado przewaga drużyny prowadzonej przez Stefano Lavariniego wzrosła do pięciu punktów (15:10).
Nasze reprezentantki nie zwalniały tempa. Po błędzie zagrywki gospodyń prowadziły już 20:13, a Maja Koput podwyższyła na 22:13. Druga partia zakończyła się autowym atakiem gospodyń (25:14).
Polki były już tylko o krok od zwycięstwa. Z kolei Japonki potrzebowały wygranej w dwóch kolejnych odsłonach. Stąd trzeciego seta rozpoczęły z ogromnym animuszem. Miejscowe poprawiły przyjęcie, zaczęły częściej kończyć ataki. Szybko wyszły na 4:2, 6:3, 7:5. Polski po raz kolejny musiały odrabiać starty. Do remisu 8:8 atakiem doprowadziła Stysiak. Kilka kolejnych akcji zespoły grały punkt za punkt. Jednak po dwóch punktach z rzędu Japonki odskoczyłay na 12:10. Natychmiast o przerwę w grze poprosił włoski selekcjoner Polek, Stefano Lavarini.
Japonki nie zwalniały tempa. Yoshino Sato obiła polski blok i miejscowe wyszły na 14:11. Chwilę później przewaga rywalek stopniała do 13:15. Nie było łatwo odrabiać straty. Magdalena Stysiak wykonała kiwkę i na strata wynosiła już tylko punkt (16:17).
Wynik wciąż był niekorzystny. Rywalki prowadziły 19:17, 21:18, 23:18. Bardzo blisko było przegranej Polek. Mimo zmian w polskiej drużynie set zakończył się porażką 19:25.
Na zwycięzcę meczu w Osace musieliśmy poczekać co najmniej jeszcze jedną partię. Polki nadal były w komfortowej sytuacji, w spotkaniu wygrywały bowiem 2:1 w setach. Gospodynie były pod większą presją, nie mogły przegrać.
Początek czwartej odsłony był remisowy: 2:2, 4:4. Jednak po kilku kolejnych akcjach rywalki szybko odskoczyły na 10:5. Ponownie trzeba było gonić wynik. Sporo problemów w ataku Polkom sprawiała Yukiko Wada. Japonki utrzymywały kilkupunktowe prowadzenie: 13:9, 14:11, 15:12, 18:13. Ostatecznie, Biało-Czerwone przegrały 21:25.
Tie-brek rozpoczął się od prowadzenia gospodyń 2:0. Minimalną zaliczkę Japonki utrzymywały przez kolejne akcje: 4:2, 5:3. Julita Piasecka obiła japoński blok i doprowadziła do remisu 5:5. Magdalena Jurczyk atakiem ze środka dała kolejny remis (6:6). W kolejnej akcji atak Stysiak pozwolił Polkom objąć prowadzenie 7:6.
W końcówce Japonki, za sprawą słabszego przyjęcia Polek, odskoczyły na 12:10. Po bloku Magdaleny Jurczyk ponownie był remis (13:13). W kolejnej akcji Sato obiła blok Polek, a w ostatniej akcji zaserwowała po siatce i piłka wpadła w boisko. Tym samym Japonki wygrały 15:13, a w meczu 3:2. Taki wynik sprawił, że to Japonki, a nie Polki zagrają w turnieju finałowym w Chinach.
W tym roku Biało-Czerwone nie zdobędą medalu w tegorocznej edycji Ligi Narodów. Przez ostatnie trzy lata Polki stawały na najniższym stopniu podium LN (2023, 2024, 2025).
Japonia - Polska 3:2 (20:25, 14:25, 25:19, 25:21, 15:13)


Komentarze