Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Wojewoda: system nie zadziałał tak, jak powinien. Będą zmiany w alarmowaniu ludności

Po naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej z 30 lipca wojewoda lubelski zapowiedział zmiany w systemie alarmowania. Przedstawił również wyniki analizy dotyczącej uruchomienia syren alarmowych w województwie. Nie wszystko poszło zgodnie z planem.
Wojewoda: system nie zadziałał tak, jak powinien. Będą zmiany w alarmowaniu ludności

Zdajemy sobie sprawę, że jeśli chodzi o system wczesnego alarmowania i ostrzegania, nie wszystko zadziałało tak, jak powinno. W piątek poprosiliśmy samorządy o wyjaśnienia – wszystkie już do nas spłynęły – powiedział wojewoda.

Według Krzysztofa Komorskiego w czasie zmasowanego rosyjskiego ataku na zachodnią Ukrainę doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej, a pocisk spadł w pobliżu Tarnawy-Kolonii. O godz. 3.09 Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego otrzymało informację o konieczności prowadzenia nasłuchu, którą przekazano również do Powiatowych Centrów Zarządzania Kryzysowego. Trzydzieści minut później Rządowe Centrum Bezpieczeństwa poinformowało o realnym zagrożeniu, a o godz. 3.44 wydano polecenie uruchomienia syren alarmowych w 17 powiatach województwa lubelskiego.

Z przedstawionych danych wynika, że polecenie zostało wykonane jedynie w siedmiu jednostkach samorządu. Syreny uruchomiono w Lublinie oraz powiatach: lubelskim, hrubieszowskim, zamojskim, janowskim, świdnickim i krasnostawskim.

W pozostałych dziesięciu jednostkach – w Chełmie, Zamościu oraz powiatach biłgorajskim, włodawskim, puławskim, tomaszowskim, chełmskim, opolskim, łęczyńskim i kraśnickim – syren nie uruchomiono lub proces ich włączenia nastąpił z opóźnieniem. Jak zapowiedział wojewoda, właśnie te przypadki są obecnie analizowane.

Mieszkańcy Lublina i okolic usłyszeli syreny o godz. 3.50. Alarm trwał 11 minut i został odwołany o godz. 4.01. W tym czasie wiele osób nie wiedziało, z jakiego powodu uruchomiono system alarmowy ani jakie działania powinny podjąć. Dodatkowo Rządowe Centrum Bezpieczeństwa nie rozesłało wiadomości SMS z informacją o zagrożeniu, co wywołało liczne komentarze i pytania o skuteczność systemu ostrzegania. Tym większe, że alerty RCB są regularnie wykorzystywane do informowania mieszkańców o prognozowanych gwałtownych zjawiskach atmosferycznych.

–  Ja o alarmie dowiedziałem się o godz. 3:49 od dyżurnego WCZK. Natychmiast skontaktowałem się z komendantami wojewódzkimi policji oraz straży pożarnej. O godz. 3:53 funkcjonariusze z komendy w Biłgoraju zostali zadysponowani na miejsce w celu ustalenia dokładnej lokalizacji zdarzenia. Ok. godz. 5:10 ta lokalizacja została ustalona, a o godz. 5:34 dostaliśmy informację z RCB o braku zagrożenia z powietrza – przekazał Komorski 

Według wojewody analiza przebiegu zdarzeń doprowadziła już do pierwszych decyzji dotyczących zmian w systemie.

– Już teraz doszliśmy do wielu wniosków. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa po każdym odwołaniu alarmu będzie wysyłało dodatkową informację drogą SMS-ową do każdego obywatela. Skrócimy też czas reakcji: część decyzyjności w kontekście włączania alarmu przeniesiemy na poziom wojewódzki. Po trzecie, zwiększymy liczbę syren – jeszcze w tym roku będzie to dodatkowe 200 sztuk – powiedział Komorski. 

 

 

 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama