Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Gryf słabszy od Grafa w hicie kolejki Macron zamojskiej klasy okręgowej

Hit ósmej kolejki nie zawiódł. W szlagierowym starciu pomiędzy Gryfem Gminą Zamość, a Grafem Chodywańce padło aż siedem bramek, a sędzia pokazał jedną czerwoną kartkę. Gospodarze postawili liderowi duży opór, ale finalnie trzy punkty i tak pojechały do Chodywaniec
Gryf słabszy od Grafa w hicie kolejki Macron zamojskiej klasy okręgowej

Autor: Tomasz Tomczewski

Drużyna z Zawady do meczu z liderem podchodziła podbudowana, choć na pewno także solidnie zmęczona, wygraną w Pucharze Polski z czwartoligową Tomasovią. Zespół trenera Sebastiana Luterka stoczył zacięty bój z wyżej notowanym rywalem. Po regulaminowym czasie było 4:4, a w rzuty karne lepiej wykonywali piłkarze Gryfa i awansowali do kolejnej rundy, w której zmierzą się z Hetmanem Zamość.

Po pucharowej wygranej podopieczni trenera Luterka chcieli powalczyć o komplet punktów na swoim stadionie z Grafem Chodywańce. Do Zawady przyjechał zespół, który w tym sezonie jeszcze nie przegrał dlatego był to absolutny hit ósmej kolejki „najciekawszej ligi świata”.

Czerwona kartka dużo zmieniła

Spotkanie lepiej zaczęło się dla gości. W 17 minucie po szybkiej akcji i dośrodkowaniu z lewej strony świetny strzał z woleja oddał Kamil Murjas i dał Grafowi prowadzenie. Radość gości nie trwała jednak długo, bo już trzy minuty później Myron Mystovskyi strzałem po ziemi nie dał żadnych szans Piotrowi Waśkiewiczowi. Rezultat remisowy utrzymał się do 30 minuty. Wówczas do piłki ustawionej ponad 25 metrów od bramki podszedł Maciej Żerucha i mocnym strzałem po ziemi trafił do siatki. Kilkanaście minut później sytuacja miejscowych jeszcze mocniej się skomplikowała. W 43 minucie drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Mikołaj Grzęda i musiał opuścić boisko.

Mimo gry w osłabieniu gospodarze po zmianie stron nie zrezygnowali z walki o choćby punkt. Gryf atakował i przez długie fragmenty kompletnie nie było widać, że jego piłkarze grają w „dziesiątkę”. Wysiłki miejscowych opłaciły się 10 minut przed końcem spotkania. Wówczas po błędzie w wyprowadzeniu piłki przez piłkarzy z Chodywaniec gospodarze zaprezentowali składną akcję, którą mocnym strzałem z 16 metrów Oleksandr Kushch-Vasylyshyn. Trzy minuty później goście znów prowadzili – tym razem mocnym strzałem z linii pola karnego popisał się Mateusz Grzelak. Gospodarze po stracie trzeciej bramki postawili wszystko na jedną kartę i nadziali się na zabójczą kontrę. Po prostopadłym podaniu sam na sam z bramkarzem Gryfa znalazł się Żerucha i nie zmarnował okazji. To nie był jednak koniec, bo w doliczonym czasie gry wynik meczu ustalił Mateusz Grzelak. 

 – Przegraliśmy wysoko, bo poszliśmy na całość i nie kalkulowaliśmy – mówi Sebastian Luterek, trener Gryfa. – Moim zdaniem przyczyną naszej porażki był brak jednego zawodnika i to był kluczowy moment tego spotkania. O ile drugą żółtą kartkę Grzęda zobaczył zasłużenie, tak pierwszą sędzia pokazał mu kompletnie niesłusznie. W drugiej połowie, grając w osłabieniu potrafiliśmy zepchnąć na długi czas przeciwnika do głębokiej defensywy, ale nie udało się wygrać. Liga nadal trwa i do rozegrania jest jeszcze wiele spotkań. Będziemy dążyć do tego, by być jak najwyżej w tabeli – dodał szkoleniowiec ekipy z Zawady. 

Gryf Gmina Zamość – Graf Chodywańce 2:5 (1:2)

Bramki: Vistovskyi (20), Kushch-Vasylyshyn (80) – Murjas (17), Żerucha (30, 86), Grzelak (82, 90+5).

Gryf: Pędzich – Sałamacha (88 Zawadzki), Denkiewicz, Kierepka (88 Puliński), Kushch-Vasylyshyn, Grzęda, Wołoch, Posikata, Vistovskyi (70 Mamełka), Zieliński, Pupeć (88 Poździk).

Graf: Waśkiewicz – Grzelak, Ligęza, Murjas (90 Perec), Żerucha, Bobyliak (78 Rugała), Krosman, Ciećko, Bartecki (90 Korzeniewski), Surmacz, Żurawski (90 Frykowski).

Czerwona kartka: Grzęda (43-za dwie żółte).

Sędziował: M. Paszkiewicz.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama