Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Marek Lebiedziński (trener LOTTO AZS UMCS Lublin): Chciałbym medalu, ale podchodzę do tego racjonalnie

LOTTO AZS UMCS Lublin pokonał na inaugurację PGE Basket Ligi Isands Wichoś Jelenia Góra aż 114:60. Zapraszamy do zapoznania się z pomeczowymi wypowiedziami bohaterów tej rywalizacji.
Marek Lebiedziński (trener LOTTO AZS UMCS Lublin): Chciałbym medalu, ale podchodzę do tego racjonalnie

Autor: Eryk Rak/Facebook LOTTO AZS UMCS Lublin

Rafał Sroka (trener Isands Wichoś Jelenia Góra)

- Pewnie, że można było zrobić więcej. Późno jednak dołączyły do nas zawodniczki zagraniczne, co sprawiło, że mieliśmy mało czasu na zgranie się. Będzie jednak lepiej, czas pracuje na naszą korzyść. Graliśmy z mistrzem Polski i zwycięzcą Superpucharu Polski, wiec ta porażka jest zrozumiała. Zdobyliśmy 60 pkt, co jest dobrym wynikiem. Mamy małe dofinansowanie, starcza nam na zatrudnienie kilku zawodniczek zagranicznych, a resztę uzupełniamy jeleniogórankami.

Amelia Rembiszewska (koszykarka LOTTO AZS UMCS Lublin)

- Podeszłyśmy skoncentrowane do tego spotkania, bo wiedziałyśmy, ze rywal lubi biegać do kontry i jest trochę szalony. Chcieliśmy to ich szaleństwo wykorzystać i realizować plan trenera. Udało się to zrobić. Cieszę się, że była duża rotacja w zespole, a każda zawodniczka dołożyła swoją cegiełkę do zwycięstwa. Cały zespół walczył o każdą piłkę. Nie możemy pozwolić sobie na rozkojarzenia w meczu niezależnie od przeciwnika. Młode dziewczyny naprawdę fajnie się pokazały, były waleczne i gryzły parkiet. Od początku spotkania byłyśmy agresywne w obronie, co dało nam wiele łatwych punktów. Miałyśmy dużo otwartych pozycji. W kolejnej kolejce gramy w Bochni. Oczywiście, te mecze z początku sezonu mogą wydawać się łatwiejsze, ale to tylko złudzenie. Trzeba podejść z maksymalną koncentracją, bo w wielu zespołach jest mnóstwo nowych zawodniczek, które także chcą się pokazać. Cieszę się, że wygrana w Superpucharze nam nie uśpiła. Idziemy po swoje krok po kroku.

Marek Lebiedziński (trener LOTTO AZS UMCS Lublin)

- Gratuluję moim dziewczynom, bo zrealizowały założenia. Nie chcieliśmy żadnego rozluźnienia i tego, żeby nam uciekła koncentracja po meczu o Superpuchar Polski. Dziewczyny podeszły z właściwym szacunkiem do przeciwnika, szybko wyszliśmy na wysokie prowadzenie i mogłem dać więcej szans klubowej młodzieży. Te koszykarki wykorzystały swoją szansę. Dobrze, że był czas, na to, żeby młodzież złapała pewność siebie. Te zawodniczki są mało doświadczone i te minuty są dla nich, jak i dla nas bardzo ważne w kontekście całego sezonu. Mamy potencjał w rotacji młodzieżowej, chociaż trzeba zaznaczyć, że przeciwnik pozwolił nam na dużo. Nikola Pogorzelska pokazała się z dobrej strony. Cieszę się, ze dziewczyna z Lublina, z naszej akademii biega po ligowych parkietach. To pokazuje sens tego projektu i serdecznie zapraszamy wszystkie młode koszykarki, dla których Nikola jest świetnym przykładem. Kornelia Ignerska pokazała świetną skuteczność rzutów za 3 pkt. Weronika Marczak jest już czwarty sezon w naszym klubie i w sobotę zdobyła pierwsze punkty w karierze. Musieliśmy dać wolne Aleksandrze Wojtali, bo na ostatniej gierce podczas piątkowego treningu lekko podkręciła kostkę. Nie chcieliśmy ryzykować i woleliśmy dać jej trochę odpoczynku. Przed nami trudny, wyjazdowy mecz w Bochni. One grają szybka koszykówkę. Rywale lubią szukać punktów w kontrze. Na szczęście trochę podobnie grał zespół z Wrocławia, więc musimy jak najszybciej znajdować graczy i bronić 5 na 5. Szkoda, że tak ciężko będzie zatrzymać Brooque Williams. Ona ma już kilka propozycji chociażby z ligi francuskiej. Nie jesteśmy w stanie jej zatrzymać na dłużej głównie ze względów finansowych. Musimy dbać o budżet i wiemy jakie mamy problemy z poprzednich lat. Musimy zabezpieczyć budżet w taki sposób, aby dziewczyny, które są w klubie miały wypłaty na bieżąco. Nie będzie stać nas na zatrzymanie dwóch Amerykanek. Brooque jest świetną zawodniczką, bezproblemową, która daje dużo zespołowi. Będziemy budować się z nową zawodniczka i będziemy musieli sobie poradzić z tą zmianą. Może już do Bochni pojedziemy razem z Brooque i Syanne Sellers. Zobaczymy na początku tygodnia, kiedy ona dokładnie do nas przyleci. W sztabie trenerskim też mamy nową osobę, Katarzynę Trzeciak. Ona pomoże nam swoim doświadczeniem zawodniczki i to dla nas świetna sytuacja. Czekamy też na to, żeby Kasia wróciła po rekonwalescencji i pomogła nam koszykarsko w niektórych spotkaniach. Mogłaby w ten sposób spiąć klamrą karierę zawodniczą i wejść w buty trenera. Co do naszych celów, to zobaczymy co przyniesie czas. Czekają nas ciężkie mecze euroligowe. Będziemy musieli łączyć te rozgrywki z występami w PGE Basket Lidze. To będzie bardzo trudne i zobaczymy, jak będziemy wyglądać zdrowotnie. To jest niepewność. Jeżeli jednak przetrwamy w dobrym zdrowiu, a w zespół dobrze wejdzie Sellers, to na pewno będziemy groźni. Jak bardzo? Zobaczymy czy będzie to czwórka, czy miejsca 5-6. Na pewno te dwa zwycięstwa rozbudziły apetyty kibiców, którzy oczekują medalu. Ja też chciałbym go, ale podchodzę do tego racjonalnie.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama