I trzeba zaznaczyć, że akademiczki zrobiły to w wielkim stylu, bo grały naprawdę dobrze. I nieważne było czy na parkiecie przebywały akurat zawodniczki zagraniczne czy młode koszykarki dopiero debiutujące na parkietach najwyższej klasy rozgrywkowej. Zespół funkcjonował jak jeden organizm i to na pewno mogło ucieszyć kibiców. - Podeszłyśmy skoncentrowane do tego spotkania, bo wiedziałyśmy, ze rywal lubi biegać do kontry i jest trochę szalony. Chcieliśmy to ich szaleństwo wykorzystać i realizować plan trenera. Udało się to zrobić. Cieszę się, że była duża rotacja w zespole, a każda zawodniczka dołożyła swoją cegiełkę do zwycięstwa. Cały zespół walczył o każdą piłkę. Nie możemy pozwolić sobie na rozkojarzenia w meczu niezależnie od przeciwnika. Młode dziewczyny naprawdę fajnie się pokazały, były waleczne i gryzły parkiet. Od początku spotkania byłyśmy agresywne w obronie, co dało nam wiele łatwych punktów – powiedziała Amelia Rembiszewska, podkoszowa lubelskiej ekipy.
Nie ma co jednak ukrywać, że opieranie optymizmu na bazie spotkania z Jeleniogórzankami może być bardzo mylne. Ciężko powiedzieć bowiem jaka będzie rzeczywista siła Isands Wichoś. Nieco więcej na temat formy mistrzyń Polski powinna powiedzieć jednak sobotnia konfrontacja z Contimax MOSiR Bochnia. Zespół z Małopolski w inauguracyjnej kolejce dość sensacyjnie wygrał z MB Zagłębie Sosnowiec 69:58. I chociaż gwiazdami Contimax są Jastina Kosalewicz i Anaya Peoples, to najwięcej zainteresowania budzi Laura Stockton. Kibice wychowujący się na NBA w latach 90-tych na pewno pamiętają Johna Stocktona. Filigranowy rozgrywający Utah Jazz tworzył fantastyczny duet z Karlem Malone i aż 10 razy wystąpił w meczu gwiazd NBA. Laura jest jego córką i od wielu lat pracuje na swoje nazwisko grając w różnych częściach Europy. Teraz jest w Europie i już pierwszy mecz pokazał, że ma w sobie trochę talentu ojca. Zdobyła 15 pkt, chociaż na minus trzeba zapisać jej przeciętną skuteczność. – Przed nami trudny, wyjazdowy mecz w Bochni. One grają szybka koszykówkę. Rywalki lubią szukać punktów w kontrze. Na szczęście trochę podobnie grał zespół z Wrocławia, więc musimy jak najszybciej znajdować graczy i bronić 5 na 5. Szkoda, że tak ciężko będzie zatrzymać Brooque Williams, która jest u nas na umowie krótkoterminowej. Ona ma już kilka propozycji chociażby z ligi francuskiej. Nie jesteśmy w stanie jej zatrzymać na dłużej głównie ze względów finansowych. Musimy dbać o budżet i wiemy jakie mamy problemy z poprzednich lat. Musimy zabezpieczyć budżet w taki sposób, aby dziewczyny, które są w klubie miały wypłaty na bieżąco. Nie będzie stać nas na zatrzymanie dwóch Amerykanek w postaci Williams oraz Syanne Sellers. Brooque jest świetną zawodniczką, bezproblemową, która daje dużo zespołowi. Będziemy budować się z nową zawodniczka i będziemy musieli sobie poradzić z tą zmianą. Może już do Bochni pojedziemy razem z Brooque i Syanne Sellers – wyjaśnia Marek Lebiedziński.
Mecz w Bochni rozpocznie się w sobotę o godz. 18. Bezpośrednia transmisja z Małopolski będzie obecna na platformie internetowej Emocje.tv.

Komentarze