Stępiona czujność
Długie wakacyjne weekendy i urlopy sprzyjają długim spotkaniom rodaków. Bardzo często na towarzyską wódeczkę przyjeżdżają autami. Później koniecznie starają się nimi odjechać...
- 23.07.2003 17:56
Dla nielicznych samochód jest pretekstem do tego, aby stanowczo odmówić picia. Dla zbyt wielu jest jedynym i niezastąpionym środkiem komunikacji, którego się używa, dopóki widzi się na oczy.
Kierowcy zatrzymani przez policjanta, poproszeni o dmuchnięcie w alkomat, najpierw dziwią się ogromnie, kiedy wykaże on większą ilość promili niż dopuszczalna. Szukają wtedy gorączkowo wytłumaczenia. Najczęstsze to:
• najadłem się jabłek (lub śliwek – w zależności od sezonu),
• boli mnie gardło, musiałem wypić syrop,
• używałem odświeżacza do ust w aerozolu.
Niestety, na takie bajki nikt się nie da nabrać. Może gdyby zjadło się worek jabłek, ilość promili we krwi lekko by podskoczyła. Podobnie – gdyby wypić wiaderko syropu, mogłoby zaszumieć w głowie. Jeśli idzie o odświeżacz do ust, który kiedyś narobił takiego zamieszania, daje się to zweryfikować. Bo badanie w wydychanym powietrzu powtarza się po 15 minutach. O ile od razu po użyciu aerozolu może być wskazanie nawet do 4 promili, to po 15 minutach wskaźnik pokazuje 0 promila.
Niektórzy uważają, że wypicie 50 gramów wódki lub kieliszka wina to nic takiego. Można po takiej ilości alkoholu wsiąść do auta. Jednak, jeśli dmuchniemy w alkomat to się okaże, że:
• po 10 minutach
– 50 gramów wódki = 0,33 promila
– kieliszek wina = 0,23 promila
– 0,5 litra piwa = 1,30 promila
• po 30 minutach
– 50 gramów wódki = 0,30 promila
– kieliszek wina = 0,26 promila (!)
• 0,5 litra piwa = 0,33 promila.
Nie darmo mówi się, że wino powoduje „rausza”...
Pijesz niemal do rana, kładziesz się do łóżka, ale poranna rzeczywistość skrzeczy – musisz się dostać do pracy. Jeśli zostało ci trochę rozsądku, weźmiesz taksówkę albo – jeszcze lepiej – przejdziesz się. Ruch na powietrzu pozwoli spalić w twoim organizmie resztki toksyn po alkoholowej libacji. Gorzej, jeśli wydaje ci się, że po dwóch, trzech godzinach snu możesz z powodzeniem wsiąść do auta. Zupełnie źle, gdy jesteś kierowcą zawodowym i samochód jest twoim miejscem pracy i etatem. To po prostu znaczy, że ryzykujesz ogromnie.
Policjanci mówią, że najgorsi są kierowcy zawodowi, którzy na kacu wyruszają w trasę. Boją się utraty pracy. Często im się tylko wydaje, że już nie są pod wpływem alkoholu. Z obserwacji wiadomo że alkohol w organizmie znajduje się nawet do 48 godzin po wypiciu głębszego...
Reklama
















Komentarze