Reklama
Lekarz w BMW wjechał w policjantów - miłośnik wyścigów, chwalił się wyczynami na Facebooku
Lekarz, który wjechał w trzy samochody stojące na czerwonym świetle był pijany. Policjanci mają już wyniki badań jego krwi.
- 09.04.2014 14:45

Wykazały one, że jeszcze godzinę po wypadku Sebastian N. miał 2,29 promila alkoholu w organizmie.
Do zderzenia doszło 25 marca po godz. 22, u zbiegu al. Solidarności z ul. Sikorskiego i Ducha w Lublinie.
Kierowca bmw uderzył w samochody stojące na czerwonym świetle. Staranował volkswagena borę i opla astrę, a następnie uderzył w toyotę saris. Za bmw siedział 33-letni Sebastian N. To lekarz z PSK 1 przy ul. Staszica. Jest na specjalizacji okulistycznej.
- Po zdarzeniu mężczyzna próbował odjechać, ale jego samochód był zbyt mocno zniszczony - mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskiej policji.
Sebastian N. był agresywny. Próbował uciec na piechotę. Miał jednak wyjątkowego pecha. Toyotą podróżowało bowiem troje policjantów, dwóch z Centralnego Biura Śledczego i policjantka z komendy wojewódzkiej. Obezwładnili 33-latka, zakuli w kajdanki i przekazali kolegom z patrolu, który niebawem dotarł na miejsce.
Sebastian N. bełkotał i czuć było od niego woń alkoholu. Nie zgodził się na test alkomatem. Pobrano więc od niego krew do badań.
- Pierwsze, przeprowadzone ok. godz. 23.00 wykazało, że Sebastian N. miał w organizmie 2,29 promila alkoholu - wyjaśnia Wójtowicz. - Drugie badanie wykonano pół godziny po północy. Wynik to 1,83 promila. Kierowca był więc kompletnie pijany i powoli zaczynał trzeźwieć.
Nie odpowie za wypadek
Pozostali uczestnicy zdarzenia, w tym policjanci z toyoty nie odnieśli poważniejszych obrażeń. Lekarz nie będzie więc odpowiadał za spowodowanie wypadku. Musi jednak liczyć się z odpowiedzialnością za jazdę po pijanemu. Policjanci czekają jeszcze na wyniki badań na obecność narkotyków we krwi lekarza.
- Nadal gromadzimy zeznania świadków. Ich relacje potwierdzają ustalony do tej pory przebieg wydarzeń - dodaje Wójtowicz. - Wyniki badań na obecność narkotyków powinny do nas dotrzeć do końca kwietnia. Wówczas będzie można podjąć decyzję o postawieniu zarzutów.
Doktor Sebastian N. jest w trakcie specjalizacji. Kiedy informacje o jego wyczynach opisały media, dyrektor PSK 1 zapowiadał, że wystąpi do wojewody z wnioskiem o zwolnienie 33-latka. Kiedy stosowne pismo wpłynie do urzędu, postępowanie może trwać do 30 dni.
Miłośnik wyścigów
Sebastian N. już dwa razy tracił prawo jazdy. Odbierano mu je za jazdę po pijanemu i przekroczenie limitu punktów karnych. 33-latek odzyskał jednak uprawnienia.
Jego profil na portalu facebook pełen był wpisów dotyczących wyścigów samochodowych. Mężczyzna opublikował również zdjęcie prędkościomierza w swoim bmw, który wskazywał 250 km/h.
Reklama













Komentarze