Wszystko zaczęło się we wtorek, 28 kwietnia 2026 roku, o godzinie 6:28. To wtedy dyżurny włodawskiej straży pożarnej odebrał dramatyczne zgłoszenie: w miejscowości Stulno (gmina Wola-Uhruska) dwa konie z pasącego się stada wpadły do rowu wypełnionego bagnem. Zwierzęta, zamiast wydostać się na brzeg, z każdą próbą ruchu zapadały się coraz głębiej w gęstym mule.
Gdy siła rąk to za mało
Na ratunek natychmiast ruszyły dwa zastępy z JRG Włodawa oraz druhowie z OSP Wola Uhruska i OSP Zbereże. Na miejscu strażacy zastali wycieńczone, wychłodzone i przerażone zwierzęta, które nie miały już siły walczyć. Pierwsze próby ratunku przy użyciu lin i ludzkich mięśni spaliły na panewce – bagno trzymało zbyt mocno. Strażacy, dbając o dobrostan koni, przez cały czas ogrzewali je i okrywali, by nie dopuścić do krytycznej hipotermii.
Sąsiedzka odsiecz i ciężki sprzęt
Przełom nastąpił dzięki postawie mieszkańców, którzy nie zamierzali bezczynnie patrzeć na cierpienie zwierząt. Gdy tradycyjne metody zawiodły, do akcji włączyli się panowie Mariusz Karpowicz oraz Sylwester Jatczak. Jeden z nich dostarczył na miejsce ładowarkę teleskopową. To właśnie ten sprzęt, w połączeniu ze specjalistycznymi pasami, pozwolił na bezpieczne uniesienie ważących kilkaset kilogramów zwierząt i wyrwanie ich z morderczego uścisku błota.
Szczęśliwy finał pod okiem lekarza
W trwającej kilkadziesiąt minut akcji kluczową rolę odegrał również obecny na miejscu lekarz weterynarii, który monitorował stan zdrowia czworonogów. Efekt? Pierwszy z koni, mimo traumatycznych przeżyć, był w na tyle dobrej formie, że o własnych siłach dołączył do reszty stada. Drugi, bardziej wymęczony walką w bagnie, pozostał pod troskliwą opieką właściciela i weterynarza.
„To piękny przykład tego, że razem możemy zdziałać naprawdę wiele” – podsumowali strażacy z OSP Wola Uhruska, dziękując wszystkim zaangażowanym w niecodzienną akcję ratunkową w Stulnie.














Komentarze